Fabryki ubrań w Kalifornii: 3 miliony zaległych wypłat i warunki jak w Bangladeszu

Nie tylko w południowo-wschodniej Azji pracownicy przemysłu odzieżowego są traktowani skandalicznie. Z wyników ankiety przeprowadzonej przez amerykańskie ministerstwo pracy wynika, że mężczyźni i kobiety zatrudnieni w kalifornijskich fabrykach ubrań są traktowani skandalicznie: średnio każdy ma blisko 2000 dolarów zaległych pensji, stawka minimalna jest poniżej kwoty ustawowej, a warunki pracy niczym nie różnią się od tych, jakie panują w sweatshopach w Bangladeszu czy Indiach. I to wszystko w dzieje się w Stanach Zjednoczonych.

fot. Paula Bronstein / Getty Images

Stany Zjednoczone to, jak głosi hymn, „kraj wolnych, ojczyzna dzielnych ludzi!” To również kraj wielkich możliwości i krzewiciel demokracji. Można w nim na przykład na demokratycznych zasadach otworzyć fabrykę odzieży, zatrudnić pracowników a następnie korzystając z możliwości systemu, nie wypłacać im pensji przez kilka miesięcy. Mniej więcej tak wygląda sytuacja 1500 pracowników kalifornijskich fabryk. Ubrania produkują w nich tak znane marki jak Nasty Gal czy Nordstorm.

Skąd takie informacje? Z ankiety, którą przez rok prowadziło federalne ministerstwo pracy. Inspektorzy zajrzeli do 221 przedsiębiorstw i odkryli, że zaległości finansowe względem pracowników wynoszą 3 miliony dolarów. Średnio każdemu pracownikowi należy się 1900 dolarów zaległych pensji.

ZOBACZ TEŻ: Co Cropp ma wspólnego z fabryką Rana Plaza?

Mało tego, fabryki, które są bezpośrednio powiązane z ogromnymi domami towarowymi jak Macy’s, Nordstrom czy JC Penney, nie stosują się do przepisów o płacy minimalnej i zmuszają zatrudnionych do pracy w warunkach przypominających azjatyckie sweatshopy. Jakie są to warunki? Długie godziny pracy, brak przerw, brak dostępu do światła dziennego i świeżego powietrza, etc. Szwaczki otrzymują 9 centów za uszycie jednego ubrania, podczas gdy płaca minimalna w Kalifornii wynosi 9 dolarów na godzinę. W innej fabryce nagminnie wyłączany jest zegar, który rejestruje czas pracy każdej osoby.

David Weil z departamentu do spraw wynagrodzenia uważa, że wpływ na skandaliczne warunki ma konkurencja na rynku mody:

-- Ostra konkurencja w przemyśle odzieżowym sprawia, że wiele sklepów próbuje obniżyć ceny swoich produktów kosztem zarobków pracowników. Gdy pracownicy nie otrzymują pensji, do których mają legalne prawo, nie stać ich na podstawowe rzeczy: jedzenie, czynsz, opiekę nad dziećmi.

Dodajmy, że Kalifornia od kilku lat jest na skraju bankructwa. Jeśli więc władze słonecznego stanu podejmą taką samą decyzję, jak włodarze Detroit, miasto ogłosi upadłość. A wówczas sytuacja najbiedniejszych jeszcze bardziej się pogorszy.

Tematy:

Nieprawidłowy email