Eva Mendes wypowiada wojnę dresom – i słusznie

Eva Mendes wywołała w internecie burzę, sugerując, że dresy są głównym powodem rozpadu małżeństw w USA. Dziennik ”The Daily Telegraph” zastanawia się jak to się stało, że tak bardzo przywiązaliśmy się do stroju domowego. Siedzicie wygodnie? Nie? W takim razie musicie być zwolennikami filozofii relaksu Evy Mendes.

BullsPress

DRESY KONTRA CROCSY

Jakiś czas temu hollywoodzka aktorka wywołała niemałe zamieszanie, gdy oświadczyła, że wygodny strój sportowy to śmierć małżeństwa. W wywiadzie, jakiego udzieliła portalowi Extra 41- letnia Mendes zapytana o swój styl odparła bez wahania: ”Kobiecy”. Czy to znaczy, że nie nosi wygodnego stroju domowego? – ”Dresy absolutnie nie wchodzą w grę… drogie panie, dresy to pierwsza przyczyna rozwodów w Ameryce, nie!”. Internet odruchowo zareagował na jej poradę wściekłością. No dobrze, głównie udawanym oburzeniem. Lecz pojawiły też wredne komentarze typu ”nie ma męża, niech się nie wypowiada”.

Miłość internautów do bawełnianych dresów (a dokładniej spodni dresowych) okazała się tak ogromna, że Mendes poczuła się zobligowana do wygłoszenia publicznych przeprosin.

- Moje drogie spodnie od dresów. Żartowałam, gdy powiedziałam, że jesteście pierwszym powodem rozwodów - napisała na Instagramie. - Wszyscy wiedzą, że pierwszym powodem rozwodów są pomarańczowe crocsy. Tak czy inaczej, to był kiepski żart i będę się czuła okropnie, jeśli wy, lub ktoś inny pomyślał, że mówię poważnie. Dzięki za zrozumienie, ukochane dresy. Wybaczcie, pomarańczowe crocsy.

ZAŁATWIONE. KRYTYCY UCISZENI

W końcu chyba każdy wie, że Mendes mówiła o metaforycznych dresach, nie? O litanii: "Nie przyniosłem kwiatów / Nie mam siły na seks / Tak, twój tyłek wygląda grubo”, znanej chyba każdemu, kto był w związku. Prawda? Tylko, że Mendes rozgrzebała otwartą ranę (taką, której można się nabawić od chodzenia w dresach całymi dniami i codziennie). Jej rzucony mimochodem żart sprowokował odzianą w dresy twitterową tłuszczę do chwycenia za widły. Oj, coś mi się wydaje, że za bardzo przywiązaliśmy się do naszych luźnych, powyciąganych bawełnianych spodni.

A wszystko zaczęło się od powstania marki Juicy Couture. W pewnym momencie, tak mniej więcej w roku 2004, internet pękał w szwach od zdjęć celebrytek w welurowych dresach. Dziś furorę robią dresy jednoczęściowe typu śpioszki. Nosiła je Rihanna. Nosi modelka Cara Delevingne. Na boga, nawet chłopcy z One Direction. A Katy Perry ma dresowy kombinezon ze wzorem pepperoni.

Statystyki sprzedaży tego fasonu przyprawiają o zawrót głowy. Niedawno brytyjska sieć domów towarowych John Lewis informowała, że z tygodnia na tydzień sprzedaż ”śpioszków” rośnie o 73 procent. Czy to ironia, że świat mody od lat pomstuje na popularność ”luksusowej odzieży sportowej”? No wiecie, jedwabne i kaszmirowe dresy. (Niestety, wszystko zepsuły instruktorki w szpilkach).

Żądam odpowiedzi. Dlaczego jesteśmy tak emocjonalnie przywiązane do stroju domowego? I po drugie: czy spodnie od dresu rzeczywiście działają na nas uzależniająco? Zdradzę wam sekret: moje tak. Szare (nie od prania, specjalnie kupiłam je w tym kolorze. Taka jestem przebiegła), z dziurką na kolanie i wiszącym krokiem, który sprawia, że wyglądam trochę tak, jakbym nosiła pieluchę. Koniecznie muszę się ich pozbyć. Posiadam je od dziesięciu lat. Były ze mną przez całą tę dekadę. Zapewniam jednak, że w tamtym czasie ich nie nosiłam. Nie kręciłam się po galeriach handlowych i nie kusiłam nerwowych kolesi, marzących jedynie o darmowej dolewce pepsi.

- Dres to nie tylko test elegancji kobiety. To przede wszystkim sprawdzian wytrwałości jej mężczyzny. Kochaj mnie i moje dresy – twierdzi moja przyjaciółka.

Całkowicie się z nią zgadzam. Na miłość boską, jeśli facet zamierza być z tobą na dłużej (widzieć cię podczas akcji porodowej, zasmarkaną, zapłakaną, obolałą po zatruciu pokarmowym) to chyba powinnaś się upewnić, że zniesie twój widok w zwykłych, codziennych spodniach od dresu.

I jeszcze jedno: dresy nie są powodem rozwodów. Ludzie są powodem rozwodów.

Szczerze mówiąc, jeśli facet akceptuje cię tylko wtedy, gdy wyglądasz nieskazitelnie, to na pewno nie jest facetem dla ciebie. To jeden z pierwszych sprawdzianów związku. Jeśli krzywi się widząc prawdziwą ciebie – cóż, każdy czasami sobie odpuszcza – rzuć go i uciekaj (bardzo wygodnie robi się to w dresach).

Co ciekawe, dres to sprawa gender. Kobiety z zaangażowaniem bronią swojego stroju sportowego, ale jeszcze nie spotkałam takiej, która by uważała, że dres jest odpowiednim strojem dla mężczyzny. Dla jasności, mężczyźni są tego samego zdania.

- Kobiety mogą być sexy w spodniach od dresu, ale mężczyźni nigdy nie wyglądają w nich dobrze – powiedział mi jeden z nich. – W dresie można uprawiać sport, od czasu do czasu można nosić dres w domu. Nigdy, przenigdy na lotnisku.

Powiedzmy to sobie otwarcie: spodnie dresowe nie sprawdzają się u mężczyzn. Jest w nich jakaś taka… nadmierna pospolitość. Brak im struktury.

Podsunęłam ten temat moim kolegom. Jednemu z nich od razu przypomniał się niepokojący incydent z udziałem pewnego nauczyciela, który wbił się w spodnie dresowe z czasów swojej młodości.

- Może i dobrze leżały w 1984 roku, ale zdecydowanie nie sprawdziły się w towarzystwie 15-letniej młodzieży.

KOSZMAR

Mężczyzna w spodniach od dresu to deklaracja:

- Należę do klasy średniej i jestem meeega zrelaksowany, oglądam sobie filmy na DVD, piję Melbec (zupełnie jak David Cameron!). Stąd już tylko krok do jednoczęściowego dresu z logo Hulka, do posiadania którego w wywiadzie dla LBC Radio przyznał się Nick Clegg w 2013 roku.

Zauważcie, że w ogóle nie mówię tu o wysiłku fizycznym. Nie jestem płytka. Nie porzucę biedaka tylko dlatego, że nosi nieodpowiednie spodnie (albo pije czerwone wino). Jedno jest pewne, obie płcie powinny wypracować konsensus nim dojdzie do implozji mediów społecznościowych i zaleje nas fala rozwodów z powodu dresów.

Czy jest coś, co może pogodzić zwaśnione strony? Tylko pan Mendes, czyli sam Ryan Gosling.

- Oczywiście te dresy to był tylko żart - napisał na Twitterze aktor. - Nawet teraz mam na sobie dresy. Tak, zgadza się, tweetuję w dresach. O choinka, za dużo powiedziałem. Znów wygrałeś, Twitterze.

Być może to jest rozwiązanie. Dresy powinny egzystować wyłącznie w świecie mediów społecznościowych. Tam, gdzie można być anonimowym internautą, ukrytym za wyluzowanym awatarem.

The Daily Telegraph "Eva Mendes was right about sweatpants: We're getting too comfortable"

Autor: Claire Cohen

Tłumaczenie Lidia Rafa

Zobaczcie też: RISK - DRES TO COŚ, CO NAS KRĘCI

Tematy:

Nieprawidłowy email