Dress for success: Magdalena Ławniczak

Nasz talent w Paryżu. Fotografka, która pracuje dla takich magazynów jak ELLE, Atomo, czy Dust. Polka, która trafiła do bestsellerowej książki „How to be Parisian” - jako idealna reprezentantka francuskiego stylu.

Foto: Zdjęcia własne VU MAG

Jak Twoje zdjęcie trafiło do słynnej książki o francuskim stylu?

Jedną z autorek jest siostra mojego chłopaka - Sophie Mas. Zdjęcia robiła nam Caroline de Maigret, modelka, producentka muzyczna, muza Karla Lagerfelda. Zdjęcia powstały w mieszkaniu Sophie. Autorki potrzebowały pary, która wygląda bardzo parysko. Widocznie ja i mój chłopak, który jest modelem, wpisaliśmy się dobrze w ten styl. Zresztą w jednym z rozdziałów książki Caroline podkreśla, że większość ikon paryskiego stylu nie pochodziła z Francji. Jane Birkin była Angielką, sama Caroline jest pochodzenia polskiego – jej dziadek to książę Poniatowski! Mieszkam w Paryżu od dwóch lat. Jestem przekonana ze miasto wywarło na mnie ogromny wpływ. Zmienił się mój  sposób myślenia, patrzenia na sztukę i otoczenie. Manifestuję to również w ubiorze.

Na czym polega francuski styl?

To bardzo wyraźny i charakterystyczny styl, mimo że dość minimalistyczny. Chodzi o to by wyglądać w sposób bardzo nonszalancki i niewymuszony, ale jednocześnie zwracać uwagę. Wyróżniać się trzeba subtelnie. Tu nie do pomyślenia byłoby, żeby założyć pomarańczowe poncho, koturny czy ubranie w krzykliwe wzory, tak jak to robią niektóre z międzynarodowych blogerek. Chodzi o to, by klasyczne ubranie podkręcić małym detalem, dodatkiem. Wyglądać w sposób, który pozornie się nie wyróżniać, ale pod żadnym pozorem nie mieć na sobie czegoś, co noszą wszyscy. Być może dlatego tak wielkim powodzeniem cieszą się w Paryżu vintage shopy. Moje koleżanki potrafią wydać tysiące na buty czy torebkę, a do tego założyć używaną sukienkę za 5 euro. Miksowanie luksusu i dostępności jest bardzo dobrze widziane.

Foto: Zdjęcia własne VU MAG

Czyli liczą się najdrobniejsze detale?

Jak najbardziej. Wczoraj zachwyciła mnie dziewczyna w metrze. Wyglądała pozornie zwyczajnie. Miała na sobie dżinsową koszulę i dżinsowe spodnie. Jednak miała perfekcyknie podwinięte nogawki, do tego brązowe sandałki, miękką torbę. Wyglądała wspaniale. Ulice Paryża są bardzo inspirujące – można podpatrzeć patenty na styl, które z łatwością możemy przełożyć na język własnego stylu. Chodzi o dbałość o szczegół, pomysł na siebie, ciekawy dodatek. Do tego nie trzeba gigantycznych pieniędzy.

Foto: Zdjęcia własne VU MAG

Często kupujesz w vintage shopach?

Bardzo często. Tu jest ich mnóstwo i w każdym można znaleźć prawdziwe perełki. Najczęściej kupuję w Guerrisol – sieciówce vintage, którą można znaleźć w całym Paryżu oraz w Pretty Box, przy46 Rue de Saintogne. Wcześniej nosiłam głównie czerń, teraz lubię rzeczy w stylu lat 70, chusty, kapelusze.

Czy styl jest ważnym elementem Twojej pracy?

Podczas sesji ubieram się wygodnie, ale podczas spotkań i tygodni mody przykładam dużą uwagę do stylu. Ostatnio byłam na rozmowie w Vogue Homme.  Założyłam proste spodnie i koszulę – elegancką, ale w kwiatki. Do tego sztyblety. W świecie mody ważne jest, by nie wyglądać na osobę przebraną, ale jednocześnie by strojem podkreślić swoją osobowość.

Foto: Zdjęcia własne VU MAG

Czego nauczyłaś się od Paryżanek?

Przede wszystkim, że można wyglądać super bez makijażu. Paryżanki nie używają podkładu i pudru. Co ma wielki sens, bo po pewnym czasie skóra która nie jest przykryta warstwą makijażu staje się zdrowsza i wygląda lepiej. Francuzki dużo inwestują w kremy, koniecznie rozświetlające, do tego róż koniecznie w odcieniu różowym, a nie brązowym. Rzadko używają maskary, nawet gdy rysują delikatne kreski eyelinerem. Na wyjątkowe okazje malują usta czerwoną szminką.

Foto: Zdjęcia własne VU MAG

Przed przeprowadzką do Paryża mieszkałam dwa lata w Budapeszcie. Tam królowały długie paznokcie, doczepiane rzęsy, buty na obcasie. Tu o takim stylu mówi się, że jest wulgarny i w złym guście.

Co każda Francuzka ma w szafie?

Bluzkę w paski. Męski płaszcz oversize. Założony nawet na dziewczęcą sukienkę dodaje jej charakteru.

Czego Francuzka nigdy nie założy?

To chyba nie jest kwestia czego, ale jak. Fracuzki trzymają się zasady – jedna wyróżniająca się rzecz na strój, reszta musi być prosta. Paryżanka nigdy nie założy trzech modnych i wyraźnych rzeczy naraz. Myślę tez, że nigdy, żadna z moich koleżanek nie użyłaby samoopalacza.

Jakie są Twoje ulubione marki?

Bardzo lubię Chloe, uwielbiam kolekcje Valentino resort 2016. Ostatnio trafiłam na instagram Vyshyvanka by Vita Kin – zachwyciły mnie przepiękne wzory. Francuski kupują bardzo mądrze – zastanawiają się, czy coś przetrwa dłużej niż jeden sezon, czy jest dobrą inwestycją.

To prawda, że nie lubią trendów?

Tak, ich styl jest bardzo wyraźny. Zbyt są z niego dumne, by poświęcić go dla przelotnej mody.

Tematy:

Nieprawidłowy email