Dolce&Gabbana szantażują Conde Nast: albo wycofacie tekst, albo wycofamy reklamy

Domenico Dolce i Stefano Gabbana robią, co mogą, by podratować wizerunek swojej firmy. Po przegranej sprawie w sądzie nad projektantami wisi widmo półtorarocznej odsiadki i wielkiej grzywny, jaką powinni zapłacić za malwersacje podatkowe. Choć wyrok włoskiego sądu nie jest jeszcze prawomocny, redakcja amerykańskiego „Vanity Fair” już pisze na ten temat tekst. A to bardzo nie podoba się duetowi projektantów. Tak bardzo, że zagrozili wycofaniem reklam ze wszystkich tytułów Conde Nast, jeśli wspomniany tekst ujrzy światło dzienne.

fot. Bulls Press

O sprawie oszustw podatkowych, jakich mieli dopuścić się Domenico Dolce i Stefano Gabbana pisałyśmy nie raz. Z uwagą śledziłyśmy długi proces projektantów, informowałyśmy o nieprawomocnym wyroku wydanym przez włoski sąd. Wówczas projektanci zostali skazani na 18 miesięcy pozbawienia wolności i grzywnę w wysokości prawie 400 mln euro. O tych wydarzeniach pisały wszystkie media zajmujące się modą.

Duży tekst na temat finansowych problemów włoskiej marki przygotowują też dziennikarze „Vanity Fair”. A raczej – przygotowywali. Jak donosi „Page Six” panowie tak zdenerwowali się na wieść o planowanym materiale, że zadzwonili bezpośrednio do Anny Wintour, redaktor naczelnej „Vogue’a” i globalnej dyrektor artystycznej Conde Nast, domagając się, by ta nie dopuściła do publikacji. Użyli bardzo silnego argumentu: albo wycofacie tekst, albo my wycofamy reklamy. A to dla wydawnictwa oznaczałoby straty rzędu 20 milionów dolarów! Nawet taki gigant, jak właściciel „Vogue’a” i „W” nie może sobie pozwolić na utratę tak dochodowego klienta.

Jak podkreśla nasza redaktor naczelna, Grażyna Olbrych, która przez lata kierowała polską edycją „Glamour” i „Cosmopolitan”, tego typu praktyki to w świecie prasy rzecz powszechna. „Reklamodawcy stają się swego rodzaju cenzurą. Próbują mieć wpływ na treści, jakie pojawiają się w magazynach lub chcą decydować o kontekście w jakim przedstawiane są ich marki i produkty. To bardzo niebezpieczne dla niezależności i obiektywizmu mediów”, tłumaczy.

Jak na całą sprawę zareagowała Anna Wintour? Oczywiście nie mamy jej oficjalnego komentarza, ale wiemy, że Wintour wybrała się na pokaz Dolce & Gabbana na Capri, podczas włoskiego tygodnia haute couture. Zabrała ze sobą Hamisha Bowlesa i zadbała, by specjalny raport z pokazu znalazł się zarówno w magazynie, jak i na stronie internetowej. Czy zabiegi Wintour sprawiły, że wilk jest syty i owca cała? Chyba tak. Reklamy włoskiego domu mody nadal pojawiają się w "GQ", "Allure", "Details", "Vogue" i "Condé Nast Traveler". Nie ma ich jednak w „Vanity Fair”. Przypadek?

Tematy:

Nieprawidłowy email