Co jest w kobiecej torebce? Redakcja VU pokazuje zawartość swoich torebek

Na Instagramie jest 58 000 zdjęć opatrzonych hasztagiem #whatsinmybag czyli co jest w mojej torebce. Zainspirowane zdjęciami z całego świata i zafascynowane zawartością kobiecych torebek postanowiłyśmy same zafundować sobie torebkową wiwisekcję. Wyrzuciłyśmy zawartość toreb, sfotografowałyśmy a teraz pytamy: co jest w twojej torebce?

fot. iStock

„Majtki i paszport!” podpowiadali przyjaciele Bridget Jones, gdy ta pakowała torebkę na spontaniczny wyjazd do Paryża. Cała reszta ponoć jest niepotrzebna. Victoria Beckham z kolei zawsze ma w torebce kartę kredytową,krem do rąk Byredo, podkład nr 23 Makeup Forever i kredkę do ust. Kobiece torebki są jak przenośne biura. Dlatego najczęściej są duże i nosimy w nich wszystko. Nawet rzeczy, które zupełnie nie są nam potrzebne. W efekcie nasze torby ważą tonę, nasze kręgosłupy są powyginane niczym obcasy butów projektu Zahy Hadid, a jak przychodzi co do czego, to i tak nie możemy znaleźć kluczy / telefonu / portfela. Redakcja VU MAGa nie jest wyjątkiem. Specjalnie dla was, zupełnie szczerze i bez cenzurowania, wyrzuciłyśmy zawartość naszych torebek na podłogę, sfotografowałyśmy i wyznajemy, bez czego nie możemy się obyć.

Grażyna Olbrych

torebka Grażyny Olbrych

Moja torebka Mullbery jest dość duża, więc noszę w niej małą kopertówkę Arc of LA, młodej amerykańskiej projektantki Abigail Chapin. Mogę włożyć do niej portfel i pójść na lunch lub spotkanie. Zawsze mam całe mnóstwo błyszczyków i szminkę, słuchawki do telefonu, szczotkę do włosów, kalendarz Smythson Fashion Dairy i małą kosmetyczkę na tampony. Oprócz tego mam - bałagan - kartki, rachunki i karty pokładowe. Co jakiś czas robię torebkowe porządki, ale te papierowe śmieci znów się tam magicznie pojawiają.

Ola Nagel

Torebka Oli Nagel

Moja torebka musi być duża, na tyle duża, aby zmieścił się w niej laptop i wiele innych, oczywiście niezbędnych rzeczy. W torebce zawsze mam portfel wypełniony po brzegi kartami, rachunkami i ulotkami. W środku jest rybia łuska z wigilijnego karpia, która podobno przynosi szczęście ;) Znajdzie się też miejsce na długopis i notes. Ten dostałam z okazji premiery kosmetyków Marca Jacobsa w Sephorze, a jego zabawne rysunki poprawiają mi nastrój za każdym razem, gdy na niego zerkam.

Jest też: tablet w łaciatym pokrowcu i słuchawki, bo podróżuję do pracy podmiejskim pociągiem i często słucham muzyki – Raz Dwa Trzy, Grzegorza Turnaua czy ostatniej płyty Fisha. Wiosną poetyckie nuty zamieniam na odrobinę vintage, jazzowe standardy Franka Sinatry i gospelowe hity Arethy Franklin.

Kosmetyki i wszelkie drobiazgi noszę w jednej torebce. Czasem jest to zwykła kosmetyczka, a czasem kopertówka. Często chodzę na konferencje i nie chce mi się dźwigać dużej torby, stąd pomysł, aby w środku mieć mniejszą. Ostatnio wyciągnęłam z garderoby worek z etnicznymi wzorami kupiony dawno temu w jednym z second hand’ów. Jest super!

Karolina Wierzbińska

torebka Karoliny Wierzbińskiej

Przez większość część roku po mieście biegam z brązowo-błotną torbo-workiem od Zuzi Górskiej. Jest naprawdę ogromna i mieszczę w niej absolutnie wszystko. Czasem wyglądam jak pogubiony nomad jadący przypadkowo do pracy, z tobołkiem bardziej pasującym na wyprawę w Kaukaz. Co w niej zazwyczaj noszę? Kosmetyczkę, którą używam jako portfel, bo mieszczą się w niej wszystkie paragony, karty na kawę, wizytówki, kolorowe karteczki z notatkami i inne papierowe niepotrzebności. Monety, zazwyczaj w niewyjaśnionych okolicznościach wybierają wolność i bawią się ze mną w chowanego, kiedy akurat bardzo ich potrzebuję. Pod ręką zawsze mam ładowarki, kable, kabelki, bo irytująco często zapominam ładować komórki w nocy, więc w ciągu dnia muszę się ratować podpięciami pod napotkane w kawiarniach gniazdka. Lubię też mieć przy sobie perfumy: nie mają nazwy, nie mają etykiety, producenta, są bezcenne. Przygotowane specjalnie z myślą o mnie przez wyjątkowego faceta. Często noszę też zapasową parę kolczyków od Białek Studio – lubię styl Piotrka Białka, minimalistyczny, chłodny. Kiedy dzisiaj rano na potrzeby tego zdjęcia opróżniałam zawartość mojej supertorby znalazłam również: czepek na basen , utwardzacz do lakieru do paznokci, najpyszniejsze jabłkowe cukierki, błyszczyk Diora Lip Maximizer (fantastyczny!), chusteczki higieniczne i owijki do boksu. Dorzuciłam pomarańczę na drugie, równie obowiązkowe śniadanie.

No i zawsze mam pod ręką książki, muszę już oddać pożyczonego Terziniego (Koniec jest moim początkiem), wiosennie zaczęłam Sontag (Widok ludzkiego cierpienia). Z domu nie wyjdę bez... inhalatora. Pozdrawiam wszystkich astmatyków 

Dagmara Radzikowska

torebka Dagmary Radzikowskiej

Dążę do perfekcji, czyli zmniejszam torby i ilość rzeczy, które w nich noszę, do niezbędnego minimum. Przynajmniej takie jest założenie, ale jak zobaczyłam zdjęcie tego co noszę w torebce, stwierdzam, że chyba sama się oszukuję. Oczywiście jest lepiej, bo torebka jest mniejsza niż poprzednia, ale nadal mam w niej mnóstwo rzeczy teoretycznie niepotrzebnych, chociaż ukochanych. Błyszczyki, szminki, kolorowe pomadki - zawsze kilka kolorów - bo przecież nie wiadomo kiedy będzie czas na którą. Papierki z zapachami testowanymi w perfumerii Galilu - zawsze wkładam do torebki jakiś nowy zapach i pracuje nad tym, aby pachniała kiedy ją otwieram. Klucze do samochodu, w tym roku na pomarańczowej wstążce, bo to rok pomarańczowy. No i ten duży portfel. Myślę o cardholderze od ponad roku, ale przecie ja mam tyle ważnych dokumentów... - nie! Portfel jest niezbędny. Muszę też mieć iPhone'a. Gdybym chciała pozbyć się wszystkich drobiazgów, w mojej torebce i tak musiałoby się znaleźć miejsce na: klucze do domu i samochodu, telefon, błyszczyki minimum dwa, różowy cienkopis i oczywiście karty kredytowe i dokumenty. Tak ma wyglądać moja torba za rok, bo skoro dążę do perfekcji w tej kwestii trochę mi zajmie jej osiągnięcie. Ale mimo wszystko lubię te bzdurki, które nie potrzebnie dźwigam:)

Agnieszka Wesołowska

torebka Agnieszki Wesołowskiej

Jeśli chodzi o torebki, jestem typem chomika. Gromadzę wiele przedmiotów, które przechowuję w moim przenośnym skarbcu zakładając, że zawsze się przydadzą. Albo ze strachu, że kiedy będą potrzebne, to nie będę ich miała pod ręką. Zazwyczaj efekt jest taki, że moja torba jest kolosalnych rozmiarów, a ja codziennie dźwigam kilogramy ciężarów. Z okazji wiosny postanowiłam nieco zreformować system transportowania moich niezbędników i zmienić rozmiary mojej torebki. Wprowadziłam zasadę „noszę tyle, ile się zmieści”. Zamieniłam torbę typu „worek” na małą, ale bardzo pojemną torebeczkę od Sabriny Pilewicz. Póki co ten system się sprawdza i torebka przestała być ciężarem! Zamiast dużego portfela, mam przy sobie tylko kartę płatniczą (i tak nie używam gotówki!), którą trzymam w moim wizytowniku. Błyszczyk to absolutny must have - nawet, jeśli nie używam go zbyt regularnie (zazwyczaj tylko podczas porannego makijażu). Mam obsesję na punkcie moich ulubionych perfum, dlatego zawsze mam przy sobie miniaturowy flakonik „Flowerbomb” Victor&Rolf. Do tego telefon, klucze do domu na moim ukochanym breloku Karla Lagerfelda oraz kartę wstępu do redakcji, którą zawiesiłam na smyczy YOLO (jej jaskrawe kolory są widoczne we wnętrzu każdej torby). Ostatnio słońce nas rozpieszcza, dlatego nie wyobrażam sobie wyjścia z domu bez okularów przeciwsłonecznych - zazwyczaj trzymam je na nosie, ale dla nich również znajdzie się miejsce w torebce. Gwarantuję, że nawet w tak małej torebce można zmieścić absolutnie niezbędne przedmioty!

Ola Kisiel

torebka Oli Kisiel

Mam fioła na punkcie torebek. W mojej domowej kolekcji jest ich tryliard. Ale niestety w ciągłym użyciu mam trzy może cztery modele między którymi się przełączam. Wszystkie są ogromne i mieszczą cały mój wszechświat. Zazdroszczę Agnieszce, która potrafi spakować się do torebeczki w rozmiarze XS. Ja muszę mieć miejsce na portfel i klasyczny kalendarz. Choć mam iPhone’a, iPada i iMózg, nadal zapisuję wszystkie ważne rzeczy w notatniku. Koniecznie w twardej oprawie. Choćby się waliło i paliło, muszę mieć przy sobie kawałek papieru i coś do pisania. Więc w każdej torebce mam długopis albo trzy. Ostatnio dorobiłam się nawet uroczego piórniczka z koronkowym motywem, który noszę dumnie niczym sześciolatek na pierwszego września. Tak samo jest z chusteczkami. W każdej kieszeni i każdym płaszczu mam chusteczki. Moja koleżanka, makijażystka powiedziała mi, że jeśli nie mam czasu na makijaż, muszę mieć zawsze pomalowane usta. Więc stosuję się do tej porady i noszę przy sobie kilka pomadek, błyszczyków w intensywnych kolorach: róż, czerwień, fiolet. Mój faworyt: matowy błyszczyk Giorgio Armani i kolorowy balsam Clinique.

Gdy tylko pojawią się pierwsze promienie słońca, moja kolekcja okularów przeciwsłonecznych powiększa się. Kupuję je hurtowo i noszę namiętnie. W końcu nic tak nie dodaje gwiazdorskiego „it factor” jak okulary zasłaniające pół twarzy (co jest szczególnie przydatne w niedzielny poranek). Ostatnio w mojej torebce goszczą też batoniki proteinowe, bo postanowiłam zadbać o siebie na wiosnę i zaczęłam się zdrowo odżywiać.

Tematy:

Nieprawidłowy email