Urodziny Calvina Kleina

74. urodziny świętuje dziś Calvin Klein, chłopak z nowojorskiego Bronksu, którego dżinsy noszą Brooke Shields, Justin Bieber i Kate Moss, a minimalistyczny, ascetyczny wręcz styl, kopiują kolejne pokolenia młodych projektantów.

Foto: Getty Images

Pamiętacie scenę z „Powrotu do przyszłości”, w której Marty McFly, podróżujący z lat 80. wstecz o 30 lat, budzi się w samej bieliźnie z kultowym napisem „Calvin Klein”, sugerującej jego nowym znajomym z lat 50., że nosi imię „Calvin”? Od początku istnienia nowojorskiego imperium mody w 1968 roku, taka pomyłka byłaby niemożliwa, bo bielizna z prostym logo po raz pierwszy uczyniła z męskiej bielizny obiekt pożądania. „Zdarzało mi się poznawać ludzi, którzy nie wiedzieli nawet, że istnieje prawdziwy Calvin Klein. Wydawało im się, że to po prostu nazwa marki”, śmieje się projektant, którego imię i nazwisko są w Stanach rozpoznawalne równie dobrze jak McDonald's, Coca-Cola czy Pan Am.

Foto: Getty Images Urodziny Calvina Kleina

Chłopak z Bronksu, syn żydowskich emigrantów z Węgier i Austrii, Leo i Flore, świętuje dziś 74. urodziny, a już za dwa lata pół wieku stuknie jego marce. Podczas gdy dzieciaki z niezbyt zamożnego sąsiedztwa grały w bejsbola, mały Klein od mamy, której babcia Molly prowadziła własny zakład krawiecki, nauczył się szkicować. Tajniki biznesu podłapał się od taty, któremu pomagał przy wykładaniu towaru w warzywniaku na Harlemie. Calvin dziwił się, dlaczego niektóre grejpfruty w ofercie sklepu taty kosztowały 29 centów, a inne 49. Leo wytłumaczył mu, że niektórzy klienci wolą kupować to samo, ale za wyższą cenę. „Zrozumiałem wtedy, że droższe nie zawsze znaczy lepsze”, mówił potem Klein, który miał ambicję tworzenia demokratycznej mody – obok sukni za kilka tysięcy dolarów sprzedawał biały T-shirt za kilkadziesiąt.

Foto: Getty Images Calvin Klein

Po studiach w nowojorskim FIT, Calvin poszedł na staż do Dana Millsteina, który prowadził zakład szyjący na miarę garnitury i płaszcze. Ale zdolny student był niecierpliwy. W wieku 22 lat ożenił się z projektantką, Jayne Center, która urodziła mu jego jedyne dziecko, córkę Marci (dziś pracuje dla programu „Saturday Night Live”). 26-letni mąż i ojciec zamarzył o własnej firmie.  Zainwestował więc z Barrym Schwartzem, swoim przyjacielem z dzieciństwa, 10 tys. dolarów w pierwszą kolekcję – sześciu płaszczy i trzech sukienek. Po trzech latach jego ubrania były na okładce „Vogue'a”, a zyski w ciągu zaledwie dekady skoczyły do 100 milionów rocznie. Amerykanki pokochały modę Calvina Kleina, bo dostosowała się do wymogów swoich czasów. „Życie kobiet nabrało tempa. Chciały pracować, wychowywać dzieci i dobrze się bawić, więc potrzebowały sukienki, która nadawałaby się zarówno do pracy, jak i do teatru, a nawet na randkę”, mówił Klein w wywiadzie dla „Vanity Fair”.

Foto: East News Calvin Klein kończy 74 lata

Lata 70. przyniosły zmiany. W 1974 roku Klein rozwiódł się z pierwszą żoną (drugi ślub weźmie z Kelly 12 lat później), a potem wypuścił na rynek dopasowane dżinsy, które sprawiły, że denim zaczął się Amerykanom kojarzyć z seksapilem. Spodnie zarobiły 200 tys. dolarów w pierwszym tygodniu sprzedaży, a dzięki wsparciu gwiazd, a przede wszystkim niewinnej Brooke Shields, która z reklamy z 1980 roku mówiła, że między nią, a dżinsami nie ma już nic, sprzedało się ich w ciagu 10 lat 15 milionów par.

Foto: Getty Images Calvin Klein i Donna Karan

Cóż, Kleinowi, jako jednemu z pierwszych projektantów, udało się sprzedać seks. „Zawsze chciałem, żeby moje materiały pieściły kobiece ciało”, mówi Calvin. Miał nosa nie tylko do pięknych modelek – Brooke Schields, Kate Moss, czy Christy Turlington (im młodsze, tym lepsze, co często mu zarzucano), ale wylansował także mężczyzn – kiedyś Marky Marka, czyli Marka Wahlberga, potem „Wikinga” Travisa Fimmela („Wygląda jak James Dean”, uważa Klein), a potem Fredrika Ljungberga. Ale sukces zawdzięcza nie tylko pięknym ludziom, ale i fotografom, którzy robili im zdjęcia. Klein pracował tylko z najlepszymi – Irvingiem Pennem, Richardem Avedonem, Brucem Weberem, Stevenem Meiselem, Stevenem Kleinem, Mario Sorrentim i Juergenem Tellerem, dbając o spójną estetykę marki. Kadry były najczęściej czarno-białe, czyste, proste.

Foto: Materiały prasowe Kampania Calvina Kleina

Rozerotyzowani bohaterowie kampanii Calvina Kleina, prowokujący nie tylko do kupowania, ale i pożerania wzrokiem, wywoływani jednak kontrowersje. Na reklamie CK Jeans w 1995 roku młodzi modele wyglądali jak aktorzy z amatorskich filmów porno. Reklama została wycofana z obiegu i skrytykowana przez ówczesnego prezydenta Clintona. Wiele lat później Klein przyznał, że poszedł o krok wtedy za daleko. Przekraczanie granic leży jednak w naturze projektanta, który sam lubi ekstremalne doznania. Stały bywalec Studia 54 w 1988 roku poszedł na odwyk, bo jego problemy z alkoholem i narkotykami zaczęli kłaść się cieniem na pracy.

Odrodził się jak Feniks z popiołów z jeszcze większą energią do pracy. Przełom lat 80. i 90. był złotą erą minimalizmu Calvina Kleina. Małe czarne na ramiączkach spaghetti, dżinsy i białe T-shirty nosili przedstawiciele nieomal wszystkich klas społecznych (dziś normcore'owy styl znów powraca do łask, a sukienki, które mogłaby włożyć Kate Moss pokochały nastolatki, urodzone w roku produkcji ich pierwowzorów).

Oprócz talentu artystycznego nie zabrakło Kleinowi żyłki biznesowej. Podobnie jak przedstawiciele podobnego pokolenia amerykańskich projektantów – Tommy Hilfiger, Ralph Lauren czy Michael Kors – Klein nie bał się umieszczać swojego loga wszędzie – na ręcznikach, majtkach i oczywiście perfumach, z których najsłynniejsze to uniseksowy One, Obsession, Escape i Eternity – wszystkie promowane nagością.

Foto: Getty Images Gwiazdy na pokazie Calvina Kleina

Wiedział też kiedy zejść ze sceny. Korzystając z gigantycznej wartości swojego imperium, sprzedał je w 2003 roku za 739 milionów dolarów. Rodzina projektanta martwiła się, jak pracoholik wytrzyma bez codziennej wizyty w atelier. Na początku przerwa w karierze odbiła się to na jego zdrowiu. Znów zaczął pić. „Chociaż przygotowywałem się do sprzedaży firmy od dawna, ten moment mnie przytłoczył”, tłumaczył potem Klein. Gdy udało mu się pokonać demony, powrócił do firmy jako cichy doradca, ale zajmuje się przede wszystkim wystrojem wnętrz. Urządził swoje domu w Miami i na Long Island, dzieląc życie między nowojorski zgiełk, a plażowy luz.

Foto: Materiały prasowe Kampania Calvin Klein 2016

Teraz marka „Calvin Klein”, która tak jak za czasów jej twórcy reklamuje się, rozbierając nowych idoli – Kendall Jenner, Justina Biebera czy Abbey Lee Kershaw w kampanii #mycalvins, należy do wielkiego koncernu PVH (razem z Tommym Hilfigerem i BCBG Max Azria). Po odejściu Francisco Costy dla marki projektuje sam Raf Simons, świeżo po trzech latach w Diorze.

Piętno założyciela pozostaje jednak w domu mody na zawsze. „Powtórzenie buduje reputację. Powtórzenie nie oznacza jednak kopiowania samego siebie, tylko konsekwentne tworzenie marki”, mówi Klein. W czasach, gdy największe domy mody próbują gorączkowo dokopać się do źródeł własnego sukcesu, żeby potem go powielić, słowa o mocy spójnej tożsamości marki wydają się prorocze.

Tematy:

Polecamy także:

Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.

 









Wpisz, jak chcesz się przedstawić
lub zaloguj się

Komentarze

~zbKTCrzwnSyYfEbVqHs : IWsHnu http://www.LnAJ7K8QSpfMO2wQ8gO.com
29 lis 17:59
Liczba głosów:0
0%
0%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
~henio : ...a ja myślałem, że na zdjęciu jest nasz bezdomny Staszek!!!!!!!!!!
19 lis 16 18:45 | ocena: 100%
Liczba głosów:1
100%
0%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:

Nieprawidłowy email