Vivienne Westwood, zbuntowana dama brytyjskiej mody, świętuje 75. urodziny!

Vivienne Westwood nikt nie uczył projektowania, to ona została nauczycielką kolejnych pokoleń. Choć buntuje się przeciwko monarchii, z rąk Elżbiety II odebrała order Damy. Punkowa projektantka walczy z konsumpcjonizmem równie zacięcie, jak w latach 70., nie przestając jednak sprzedawać swoich ubrań, pełnych przeciwieństw jak ona sama.

Foto: Getty Images

Podczas pokazu kolekcji na sezon wiosna/lato 2016 Westwood zaprosiła gości na manifestację People’s March for Climate, Justice and Jobs, a na wybiegu złożyła hołd Wenecji, miastu, które z powodu globalnego ocieplenia może zostać skazane na rychłą zagładę. To najlepszy dowód na to, że Vivienne Westwood pochłaniają równolegle dwie pasje. Bez zaangażowania społecznego nie byłoby jej mody, a bez projektowania nie znalazłaby środka ekspresji dla potrzeby aktywizmu.

Foto: Getty Images Vivienne Westwood

W latach 70. z Malcolmem McLarenem, swoim ówczesnym partnerem w pracy i w życiu, uczyniła modnym anarchistycznego punka, jednocześnie przeciwstawiając się brytyjskiemu establishmentowi. Z biegiem czasu nie minął jej zapał, cele obrała sobie jednak inne – od walki o etyczną modę po krytykę konsumpcjonizmu. Ostatnio przekazała milion funtów na rzecz organizacji charytatywnej Cool Earth, która pomaga ratować lasy równikowe. „Propagowanie ekologii to dzisiaj mój priorytet”, mówiła w wywiadzie dla „Guardiana”.

Foto: Getty Images Vivienne Westwood

Prowadzi bloga Climate Revolution, a modę, a w każdym razie jej biznesową stronę, coraz częściej pozostawia swojemu obecnemu partnerowi, młodszemu o 25 lat Austriakowi Andreasowi Kronthalerowi. Projektantka nie czyta gazet, nie ogląda telewizji, woli poświęcić się ogrodnictwu w swoim domu z początku XVIII wieku, który kiedyś należał do brytyjskiego odkrywcy, kapitana Jamesa Cooka. Kiedyś to Vivienne wiodła Brytyjki na barykady.

Foto: Getty Images Vivienne Westwood i Andreas Kronthaler

Vivienne Isabel Swire urodziła się w 1941 roku w wiosce Tintwistle, niedaleko Manchesteru, jako córka sklepikarza. Rodzina Swire’ów przeprowadziła się z czasem do Londynu, gdzie Vivienne podjęła studia z wyrobu biżuterii. Uznając jednak, że projektowanie to kiepski zawód dla przedstawicielki klasy robotniczej, rzuciła szkołę, żeby pracować w fabryce. Szybko zmieniła zdanie i wyuczyła się na nauczycielkę szkoły podstawowej. Gdy w wieku 21 lat wyszła za mąż za Dereka Westwooda (w sukni ślubnej własnego projektu), a rok później urodziła pierworodnego syna Bena, wydawało się, że będzie wiodła nudne, przewidywalne i zachowawcze życie.

Foto: Getty Images Vivienne Westwood

Jednak wszystko przewróciło się do góry nogami, gdy cztery lata po ślubie poznała Malcolma McLarena, swoją wielką miłość, mężczyznę, który pomógł jej zostać projektantką, ale po rozstaniu próbował umniejszyć jej dokonania, nękał ją i przeszkadzał w prowadzeniu biznesu. „Przez niego płakałam każdego dnia”, wspominała w wywiadzie dla „Guardiana” związek z artystą, menedżerem zespołu Sex Pistols i właścicielem butiku SEX, w którym od 1971 roku można było kupić jej ubrania (od połowy lat 80. miała też swój własny sklep Worlds End). W 1967 roku urodziła McLarenowi syna, Josepha Corré, znanego dziś założyciela marki Agent Provocateur. Mamie prowokatora wystarczył właściwie jeden gest, żeby przejść do historii mody. Gdy uszyła dla McLarena koszulkę z symbolem anarchii, literą „A” w kółku, punk z kontrkulturowej antymody stał się pożądanym trendem.

Foto: Getty Images Vivienne Westwood

Projektantka, której nikt nie uczył mody, jest odpowiedzialna za to, że do mainstreamu weszły szkocka krata, żyletki zastępujące biżuterię i dodatki w stylu sado-maso. Jej moda od początku wymykała się schematom, a do dzisiaj rozwija się obok, niejako na marginesie trendów. Może dlatego, że Westwood od dziecka nienawidziła autorytetów. „Byłam buntowniczką od czwartego roku życia. Wtedy po raz pierwszy zobaczyłam ukrzyżowanie Chrystusa i zaczęłam się zastanawiać, dlaczego godzimy się na to, żeby cierpienie było synonimem życia”, mówiła w wywiadzie dla Yahoo! Udało jej się jednak to, czym nie może pochwalić się każda niegrzeczna dziewczynka. Jej bunt był zawsze konstruktywny, a moda miała siłę rażenia politycznego manifestu.

Foto: East News Pokaz Vivienne Westwood

„Żeby obalić rząd, wystarczy uszyć T-shirt z nadrukiem”, śmiała się Westwood, która nie boi się też głosić niepopularnych haseł w stylu: „Politycy to przestępcy”. Teraz walczy jednak nie z rządami, a z kulturą konsumpcyjną, która jej zdaniem mami nas, oślepia i usypia. „Konsumpcja to odrzucanie przeszłości, wyraz braku szacunku dla kultury”, mówi. Jej moda – od pierwszej kolekcji męskiej, którą pokazała w 1990 roku, przez najsłynniejszą suknię ślubną popkultury, czyli bufiaste marzenie Carrie Bradshaw z „Seksu w wielkim mieście”, aż po tańszą linię Red Label, w której można kupić bestsellery z archiwum Westwood i limitowaną kolekcję, która uświetniła obchody diamentowego jubileuszu Elżbiety II, wciąż pozostała antymodą – trochę blefem, trochę prowokacją, trochę żartem.

Foto: East News Vivienne Westwood

„Chcę, żeby biedacy wyglądali jak bogacze, a bogacze jak biedacy”, mówiła zawsze, co w klasowym społeczeństwie Wielkiej Brytanii, w którym moda jest jednym z wyróżników statusu, wydaje się odważnym stwierdzeniem. Establishmentowi długo pokazywała środkowy palec. Odbierając order Damy w 1992 roku, do Pałacu Buckingham przyszła bez majtek. Wyciszyła się, od kiedy ułożyła sobie życie z drugim mężem, Andreasem Kronthalerem, młodszym od niej o 25 lat. Poznali się na wiedeńskiej ASP. Ona była jego nauczycielką, on jej najzdolniejszym studentem. Pobrali się w 1993 roku. Świadkiem był Ben, jej syn z pierwszego małżeństwa. O małżeństwie matki wiedział jeszcze tylko młodszy syn. Matka Vivienne o nowym związku córki dowiedziała się dopiero z gazet.

Foto: East News Vivienne Westwood

„Przeciwieństwa się przyciągają, a my jesteśmy bardzo różni”, mówi Andreas o żonie. „Jak wszyscy najlepsi projektanci na świecie, stawia kobietę na piedestale. Ma szalone pomysły. Gdy go poznałam, modelka musiała wchodzić na drabinę, żeby włożyć jego sukienkę. Teraz jest bliżej ziemi”, chwali go ona. „W modzie ostatecznie chodzi o nagość”, mówi ta, która projektuje zdekonstruowane, choć królewskie w swoim przepychu suknie na krynolinach, kilkunastocentymetrowe platformy, w których przewróciła się na wybiegu Naomi Campbell, i kraciaste garnitury inspirowane „Braveheartem”. Cóż, w wieku 75 lat wciąż patrzy na świat przenikliwym, przeszywającym wręcz spojrzeniem spod rudych rzęs. Brytyjsko blada, ognistowłosa, z ironicznym uśmieszkiem. Jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa.

Foto: Getty Images Vivienne Westwood

Tematy:

Nieprawidłowy email