Czy szybkie zmiany na stanowiskach dyrektorów kreatywnych przynoszą korzyść domom mody?

We wrześniu pierwszą kolekcję dla Diora pokazała Maria Grazia Chiuri, pierwsza kobieta w historii domu mody, Anthony Vaccarello zadebiutował u Saint Laurent, a Bouchra Jarrar zastąpiła Albera Elbaza u Lanvin. Czy w dobie fast fashion zmiany na stanowiskach nabiorą jeszcze większego tempa?

Foto: East News

Zmiany na stanowiskach dyrektorów kreatywnych wielkich domów mody następują tak szybko, że nawet redaktorzy „Vogue'a” muszą trzymać na biurku ściągawkę z najnowszymi doniesieniami z Paryża.

Foto: Getty Images Anthony Vaccarello

W ciągu ostatniego roku ulubieniec Anji Rubik Anthony Vaccarello zastąpił Hediego Slimane'a, który od 2012 roku robił rewolucję u Saint Laurent, lansując rockowy seksapil ze skórzanymi rurkami, obcisłymi małymi czarnymi i ramoneskami. Jego następca zmierza w tym samym kierunku, wysycając kolekcję na sezon wiosna-lato 2017 sukienkami ze skóry ekstremalnie odsłaniającymi ciało. W związku z tym transferem, nowego dyrektora artystycznego będzie musiała poszukać Donatella Versace, która zaledwie rok temu zatrudniła Vaccarello do podkręcenia sprzedaży linii Versus Versace.

Branżę zdziwiło działanie Massimiliano Giornettiego, który po 16 latach opuścił dom mody Salvatore Ferragamo, w którym dbał o podtrzymanie tradycji, szyjąc tylko z najbardziej luksusowych tkanin.

Foto: Getty Images Alber Elbaz

Samodzielnej decyzji nie mógł natomiast podjąć Alber Elbaz, który po 15 latach w Lanvin został bezceremonialnie zwolniony. Podobno nie potrafił się dogadać z większościowym akcjonariuszem marki, Shaw-Lanem Wangiem. Projektant o izraelskich i marokańskich korzeniach nie potrafi na razie znaleźć sobie miejsca. Marce Lanvin ofiarował wszystko – swój czas, pomysły i talent. Dzięki niemu paryski dom mody, założony przez Jeanne Lanvin w 1889 roku, kojarzy się z intensywnymi kolorami – czerwienią, fioletem i różem, koktajlowymi sukienkami i superkobiecymi detalami – baskinkami, drapowaniem i kokardkami. Pierwsza kolekcja jego następczyni, 45-letniej Francuzki Bouchry Jarrar, która do tej pory projektowała kolekcje haute couture pod własnym nazwiskiem, została przyjęta raczej chłodna. Jej falbanki, futra i półprzezroczyste spódnice, chociaż bardzo paryskie, uznano za lekko przesłodzone.

Tak powiedzieć z pewnością nie można o projektach Demny Gvasali, założyciela marki Vêtements, która zyskała miano kultowej już po pierwszej kolekcji, dla Balenciagi. Gvasalia zastapił w domu mody mistrza Cristóbala innego geniusza streetu, Alexandra Wanga, który po zaledwie trzech latach w Paryżu powrócił do Nowego Jorku, żeby skupić się na tworzeniu pod własnym nazwiskiem.

Foto: Getty Images Pokaz Vetements

W Mediolanie tempo zmian jest jeszcze szybsze. Peter Dundas z Emilio Pucci, który uszył sukienkę ślubną Anji Rubik, stracił pracę u Roberta Cavallego po zaledwie dwóch latach. Imiennik Dundasa, Peter Copping, który pracował m.in. u Niny Ricci z pracy w domu mody Oscara de la Renty zrezygnował po roku.

Foto: Getty Images Peter Dundas

Komu udało się odnaleźć swoje miejsce? John Galliano po antysemickim skandalu, w wyniku którego stracił posadę u Diora, pracuje teraz dla Maison Martin Margiela, a jego ostatnia kolekcja, łącząca charakterystyczną dekonstrukcję ze sportowymi motywami, spodobała się recenzentom.

Foto: Getty Images John Galliano

Największym objawieniem jest jednak Alessandro Michele. Zanim nie mianowano go dyrektorem artystycznym Gucci w miejsce Fridy Giannini, jego nazwisko znali tylko insiderzy z branży. Po dwóch latach jego pomysł na włoski dom mody oparty na połączeniu tradycyjnego DNA marki z ubraniami, które są tak cool, że chcą je nosić co zamożniejsi hipsterzy z Marais, Hackney, czy Williamsburga, przełożył się na zyski idące w setkim milionów euro.

Czy sukces Michele powtórzy Maria Grazia Chiuri, która opuściła swojego partnera Pierpaola Piccioliego u Valentino, przechodząc do Diora na miejsce Rafa Simonsa.

Uznawany za jednego z najzdolniejszych projektantów XIX wieku Belg wytrzymał zaledwie trzy lata, a już latem tego roku uciekł do Calvina Kleina w Nowym Korku.

Czy Chiuri, pierwsza kobieta na stanowisku dyrektor kreatywnej Diora, zechce kontynuować tradycję założyciela, twórcy New Looku, ekscentrycznego Johna Galliano, który trzymał stery Diora przez 15 lat, czy szlachetnego minimalisty Simonsa? Jej pierwszy pokaz na sezon wiosna-lato 2017 wyglądała raczej jak kalka kolekcji dla Valentino. Chociaż T-shirty „We Should All Be Feminists” w czasach Trumpa zrobią karierę, różowe spódnice z tiulu, czerwone ramoneski i małe białe z serduszkami kojarzą się z ubrankami dla lalek, a nie luksusem statecznych klientek Diora. Piccioli zdecydowanie lepiej poradził sobie solo u Valentino, kontynuując linię wytyczoną przez niego i Chiuri. Wiosenna kolekcja mieniła się więc odcieniami pudrowego różu, fuksji i maliny, a koronki, falbanki i kwiatowe zdobienia trafią do dziewczyn, dla których Valentino to synonim romantyzmu.

Czy coraz krótsze kontrakty w połączeniu z przymusem produkcji nie dwóch, a ośmiu, a nawet dziesięciu kolekcji rocznie (dwie prêt-à-porter, Resort, pre-Fall, haute couture, męska i ew. pokazy specjalne w Moskwie czy Dubaju), czynią pracę projektanta zawodem wysokiego ryzyka.

Już kilka lat temu, po skandalu wokół Galliano, odejściu Christophera Decarnina, który po pracy w Balmain trafił prosto na odwyk, a zwłaszcza po samobójstwie Alexandra McQueena, wskazywano na nadmierne obciążenie, które drenuje projektantów z kreatywności.

Foto: Getty Images Christophe Decarnin

Coraz wyżej postawiona poprzeczka, wymóg podwajania zysków i przyspieszenia pracy sprawiają, że projektanci nie wytrzymują na najbardziej eksponowanych stanowiskach dłużej niż sześć sezonów.

Nie ma się co łudzić, moda musi na siebie zarabiać, zwłaszcza że markami rządzą niekoniecznie projektanci, a raczej szefowie zarządów, którym muszą zgadzać się tabelki. Niby nic nowego. Ale do tej pory źródła sukcesu tradycyjnych domów mody opierano na lojalności wobec projektantów, stabilnym rozwoju i tworzeniu indywidualnego stylu.

Dziś wydaje się, że klient sam nie wie, czego chce, więc domy mody, metodą prób i błędów, proponują mu coraz to nowe rozwiązania. Koszty ponoszą nie tylko projektanci traktowani jak kury znoszące złote jajka, dopóki nie zniosą jednego, które się nie błyszczy, ale także same domy mody, dla których zmiana estetyki marki wiąże się z wydatkiem rzędu kilkuset milionów euro. Część tej kwoty idzie na kontrakty z nowymi pracownikami, bo każdy szanujący się projektant przychodzi do pracy ze swoim zespołem liczącym co najmniej kilkunastu pracowników, nie zawsze gotowych na przeprowadzkę z jednej stolicy mody do drugiej. Marki są więc zmuszone otwierać nowe siedziby w miejscu zamieszkania projektantów, a także zrobić remont w kilkudziesięciu butikach na świecie, zgodny z wytycznymi projektanta, co może kosztować 300 milionów euro.

Ze zmianą projektanta wiąże się dla konsumenta poważny dylemat. Czy zwolnienie z pracy dyskredytuje minione kolekcje, czyniąc je bezwartościowymi? Czy może wręcz przeciwnie – zyskują status przedmiotów kolekcjonerskich?

Błędne koło zmian, które coraz bardziej przypomina zabawę w ciuciubabkę, jest więc działaniem mającym jednocześnie chronić przed spadkiem sprzedaży i realizować nierealistyczne założenia finansowe stawiane projektantom przez prezesów. Domy mody szybko bowiem przyzwyczajają się do dobrej sprzedaży (a zmiana na stanowisku zazwyczaj sprzedaż podkręca), a apetyt rośnie w miarę jedzenia, stąd poszukiwanie krów jeszcze bardziej dojnych.

A jak zapatrują się na to klienci, którzy często nie orientują się nawet, że kupują sukienki Chiuri, a nie Simonsa?

Foto: Getty Images Raf Simons

Winą za tempo zmian można z pewnością obarczyć media społecznościowe, które sprawiają, że klienci natychmiast po pokazie chcą mieć nowe ubrania w swojej szafie. Co nie zmienia faktu, że przykład Gucci pokazuje, że w momencie gdy za sprawą blogerek (zainwestowały w nią także Polki, Jessica Mercedes Kirschner i Maffashion), torebka Dionysus z haftami stała się obiektem pożądania, „stare” klasyki marki wciąż sprzedawały się świetnie wśród starszej klienteli.

Jak więc pogodzić pogoń za nowością, której ostatecznym przejawem są zmiany dyrektorów kreatywnych, z budowaniem albo, częściej, podtrzymywaniem, tradycji marki? Kwadratura koła wciąż pozostaje bez rozwiązania. Zmieniając dyrektorów kreatywnych, domy mody nie wzięły bowiem pod uwagę jednego – najwierniejsi klienci podążają nie za logiem, a za osobowością projektanta. Fanki Mari Grazii Chiuri zamiast kupować tiulowe sukienki u Valentino przerzucą się na Diora, a wyznawcy Rafa Simonsa wybiorą się do butiku Calvina Kleina. Cała rzesza mniej wyrafinowanych klientów może się nawet w zmianach nie zorientuje, chyba że estetyczna wolta okaże się zbyt niespodziewana. Obowiązkiem mediów związanych z mody wydaje się jednak być troska o projektantów, niezależnie od tego, czy zmieniają właśnie barwy klubowe. A ta troska może się wyrażać chociażby przez docenianie konsekwencji estetycznej niezależnie od braku lojalności wobec marek.

Foto: Getty Images Alessandro Michele

Tematy:

Polecamy także:

Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.

 









Wpisz, jak chcesz się przedstawić
lub zaloguj się

Komentarze

~karolina : Wejdź i zobacz https://pomagam.pl . Dziękuje :*
8 mar 11:39
Liczba głosów:0
0%
0%
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
~karolina : Wejdź i przeczytaj https://pomagam.pl
8 mar 11:38
Liczba głosów:0
0%
0%
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
~Ewa : Nie zawsze mają swoje
miejsce takie zmiany...
14 lis 16 22:06
Liczba głosów:0
0%
0%
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
~M : Nareszcie jakiś dobry i porządny artykuł!
14 lis 16 16:44
Liczba głosów:0
0%
0%
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:

Nieprawidłowy email