Najlepsze blogi plus size: moda XXL w najlepszym wydaniu!

Są pewne siebie, kreatywne i doskonale ubrane. Pokazują, że moda to przede wszystkim umiejętność wypracowania własnego, rozpoznawalnego stylu. A ten absolutnie nie zależy od rozmiaru. Choć znalezienie szałowych, świetnie uszytych ubrań w rozmiarze XXL bywa trudne. Poznajcie najlepsze (naszym zdaniem) blogerki plus size!

Zdjęcia vuMag BlueServices

Plus size ma się świetnie. W USA wartość rynku „dużej” mody wynosi 17 miliardów dolarów! Oczywiście ma to związek z faktem, że Amerykanie są najbardziej otyłą nacją na świecie. A że Stany to kraj wielkich możliwości, blogów o modzie plus size jest dużo. Niektóre są prowadzone doskonale.

Najbardziej cieszy różnorodność, którą znajdujemy na blogach. O swoim stylu i modzie piszą młode, ale i dojrzałe dziewczyny. Noszą rozmiary od 42 do 54. Są Afroamerykankami, Latynoskami, Azjatkami. A przede wszystkim, każda z nich ma zupełnie inny styl! Dlaczego tak bardzo to podkreślam? Bo w raczkującym świecie polskich blogów plus size, gdzie nie spojrzysz, tam pin-up. Rozumiem, że nie jest łatwo znaleźć w Polsce fajne ubrania w dużych rozmiarach, o czym pisałam tu: Moda plus size sprzedaje się coraz lepiej. Ale nie w Polsce. Ale mam już trochę dość tych gorsetowych sukienek, groszków i czółenek z odkrytym palcem.

Dlatego inspiracji zawsze szukam w Internecie. Zarówno w sklepach, które oferują duże rozmiary (sama noszę 42, ale moje proporcje zdecydowanie nie mieszczą się w tabelkach „standardowej” rozmiarówki), ale przede wszystkim, na blogach. Na które zaglądam najczęściej?

Gabi Fresh

Blog Gabi Gregg był pierwszym z kategorii plus size, na który trafiłam kilka lat temu. 27-letnia Gabi pochodzi z Detroit. Mieszkała w Nowym Jorku, a niedawno przeprowadziła się do Kalifornii. Jej blog to mieszanka najnowszych trendów, fenomenalnie kobiecych stylizacji i sporej dawki newsów ze świata mody. Coraz bardziej przypomina rozbudowany serwis internetowy, a nie osobisty blog. Ale i działania Gabi mają coraz szerszy zasięg. Blogerka zaprojektowała dwie kolekcje kostiumów kąpielowych dla marki Swimsuits for All, wystąpiła też jako modelka w kalendarzu tej marki, wzorowanym na kalendarzu Pirelli. Jest świetną bizneswoman, ale przede wszystkim – genialną stylistką. Podziwiam ją za doskonałe wyczucie proporcji i konsekwencję w budowaniu swojej modowej tożsamości.

Gabi z uśmiechem na ustach przełamuje stereotypy. Odkąd świat opanowała moda na crop topy, Gregg udowadnia, że można je nosić bez względu na rozmiar. Wszystko jest kwestią proporcji i odpowiednich ubrań. A te najczęściej kupuje w Internecie. Na fotografiach często pojawiają się rzeczy z logo Forever 21, Asos Curve czy Wet Seal. Dzięki niej odkryłam sporo amerykańskich butików z dużymi rozmiarami, które wysyłają swoje produkty do Polski. No i jeszcze jedno – podobnie jak ja, Gabi ma słabość do butów. Jej kolekcja jest FANTASTYCZNA!

fot. gabifresh.com
fot. gabifresh.com
fot. gabifresh.com
fot. gabifresh.com
fot. gabifresh.com
fot. gabifresh.com
fot. gabifresh.com

Girl with curves

Tanesha Awasthi ma krągłości. I nie zawaha się ich użyć, by pokazać, że pozytywne postrzeganie swojego ciała nie zależy od rozmiaru. W 2011 roku mieszkanka Kalifornii postanowiła założyć blog „Girl with curves”. I od tego czasu inspiruje setki tysięcy kobiet. Jej stylizacje są bardzo kobiece. Tanesha jest mistrzynią krągłej mody biurowej. Kocha rozkloszowane spódnice z pełnego koła, bluzki z baskinką, ołówkowe spódnice, buty na wysokim obcasie. Ale jako młoda mama (jej ciążowy styl również był prezentowany na blogu), wie, że nie da się przez cały czas biegać w sukienkach i szpilkach. Mimo to, nawet jej luźne stylizacje zawsze są bardzo przemyślane, kobiece, dopracowane. Nie dla niej londyńska niedbałość czy kreacje oversize.

A do tego jest zniewalająco piękna, ma burzę ciemnych włosów i zmysłowe usta. Więc gdy słyszę, że grube dziewczyny nie mogą być ładne, zawsze pokazuję bloga Taneshy. Sieć to nie jedyne miejsce, w którym można znaleźć zapiski blogerki. Od pewnego czasu jest stałą felietonistką magazynu „Redbook”, a wywiady z nią pojawiały się we wszystkich prestiżowych magazynach o modzie.

fot. girlwithcurves.com
fot. girlwithcurves.com
fot. girlwithcurves.com
fot. girlwithcurves.com
fot. girlwithcurves.com
fot. girlwithcurves.com
fot. girlwithcurves.com
fot. girlwithcurves.com

Franceta Johnson

Blog Francety to połączenie jej dwóch miłości: mody i grafiki. Mieszkanka Tornoto obroniła niedawno dyplom z projektowania ubioru. Johnson, posiadaczka długich dreadów i jeszcze dłuższych nóg (ma 195 cm wzrostu!), uwielbia luz. Na jej blogu znajdziecie mnóstwo stylizacji bazujących na dżinsach typu „boyfriend” bądź rurkach, obowiązkowo z podwiniętymi nogawkami, krótkich szortach czy zwiewnych sukienkach. Jej styl jest bardzo młodzieńczy, ale przemyślany. Jak inne blogerki, Franceta błyskawicznie tropi nowe trendy i adaptuje je do swojej figury. Ma ogromną świadomość swojego ciała. Wie w czym dobrze wygląda, więc eksperymenty, których na blogu pojawia się sporo, z reguły są sprawdzone. Uważa, że projektanci nadal nie radzą sobie z pełniejszymi sylwetkami. Dlatego planuje stworzyć własną markę ubrań. Mam szczerą nadzieję, że jej się to uda. W idealnym świecie polskie nastolatki, które borykają się z nadwagą, wyglądałyby właśnie jak Franceta: uśmiechnięte, nowoczesne i bardzo „cool”.

fot. francetajohnson.com
fot. francetajohnson.com
fot. francetajohnson.com
fot. francetajohnson.com
fot. francetajohnson.com

Nadia Aboulhosn

Ojciec Nadii jest Libańczykiem. Stąd przepiękny kolor skóry blogerki i jej godne pozazdroszczenia brwi. Z resztą to nie jedyna rzecz, której można zazdrościć ślicznej mieszkance Florydy. Gdybym do końca życia miała kopiować styl jednej kobiety, bez wahania wybrałabym właśnie ją. Dlaczego? Bo nosząc rozmiar 46 umie genialnie łączyć elementy męskie i kobiece. Ma ogromną wyobraźnię, często inspiruje się latami osiemdziesiątymi. Uwielbia sylwetki z rozbudowanymi ramionami, odważne printy i color bloking. Zawsze podkreśla, że moda jest jej sposobem na wyrażanie siebie. Medium, które pozwala jej mówić jaka jest i kim jest. I z całą pewnością nie pozwala się definiować jednoznacznie. Nie lubi metek. No chyba, że mowa o tych od Louboutina czy McQueena. Dla tych projektantów jeszcze nie pozowała. Ale od niedawna jest ambasadorką Boohoo – linii ubrań plus size. I jak zwykle zachwyca świetnymi stylizacjami i równie dobrym makijażem.

Nicolette Mason

Nicolette jest nie tylko blogerką, ale i stylistką oraz dziennikarką modową. Pracuje w amerykańskiej edycji „Marie Claire”, a współpracuje z wieloma innymi tytułami, w tym z włoskim „Vogue”. Podobnie jak Marc Jacobs, Nicolette również jest absolwentką Parsons. O modzie wie wszystko. A jej styl to mieszanka podstawowych ubrań i szalonych, świecących i bardzo kobiecych dodatków. W jej szafie zawsze muszą się znajdować: seksowna czarna sukienka, kurtka skórzana, rurki, idealny t-shirt. Przepiękne fotografie robione przede wszystkim na Brooklynie to nie tylko modowa pożywka dla oczu ale i kronika życia dziewczyny, która wie, gdzie tak naprawdę ubiera się Diabeł.

Tematy:

Nieprawidłowy email