Best Look: Marion Cotillard w sukience Dior

Dior był głównym sponsorem i organizatorem Guggenheim International Gala Pre-Party, imprezy, która odbyła się w Nowym Jorku. Wśród gości nie mogło zabraknąć ambasadorki marki – Marion Cotillard. Jak większość dziewczyn, również piekna Francuska wybrała kreację od Diora. Mała czarna inspirowana stylem lat pięćdziesiątych, a uszyta specjalnie dla Cotillard wyglądała genialnie!

Getty Images / Bulls Press

Gala nowojorskiego muzeum Guggenheim to jedno z największych wydarzeń jesieni. Zjeżdżają na nią sławy i miłośnicy sztuki z całego świata, aby zaprezentować się z jak najlepszej strony zostawiając czeki na okrągłe sumy, które mają finansować działalność jednego z najsłynniejszych muzeów sztuki nowoczesnej na świecie. Tegoroczne party przed galą zorganizował i sponsorował Dior. Dobry obyczaj nakazywał więc, aby zaproszeni goście pojawili się w kreacjach tegoż domu mody.

Getty Images / Bulls Press

Do założenia sukni od Diora chyba nikogo nie trzeba namawiać. A z pewnością nie trzeba do tego namawiać Marion Cotillard, która od lat jest twarzą marki i na większość ważnych imprez wybiera propozycje francuskiego domu mody. Dokładnie tak było i tym razem. Cotillard pojawiła się w Nowym Jorku ubrana w zniewalająco elegancką małą czarną z kolekcji couture. Sukienka wykonana ze sztywnej, jedwabnej satyny, bez ramiączek, o bardzo interesującym, lekko architektonicznym kroju, nawiązywała nieco do kreacji noszonych przez panie z towarzystwa w latach pięćdziesiątych. Dzięki dwuwarstwowej spódnicy, połączeniu ołówkowego modelu z rozkloszowaną, krótszą spódnicą – baskinką modelowe proporcje Cotillard były jeszcze lepiej wyeksponowane. Spódnica z koła i gorsetowa góra brzmią dość banalnie. Ale gdy Raf Simons bierze na warsztat nawet najbardziej klasyczne pomysły, potrafi zrobić z nich coś genialnego. Zwłaszcza, gdy projektuje z myślą o jednej z najpiękniejszych kobiet na świecie, a już na pewno – jednej z najzdolniejszych aktorek.

Getty Images / Bulls Press

Na pochwałę zasługuje nie tylko sukienka, ale cała stylizacja. Marion na szczęście nie poszła ubitym traktem: mała czarna i szpilki. Zamiast Louboutinów czy ultrapopularnych sandałków Nudist od Stuarta Weitzmana wybrała dwukolorowe czerwono-różowe botki z zamszu. Również z kolekcji couture Diora. Do tego srebrna kopertówka XXL ozdobiona motywem wężowej skóry, w supermodnym, metalicznym odcieniu. Cotillard postanowiła zabawić się nieco fakturami, ale dominującą cechą całego looku jest oczywiście blask. Błyszczy się suknia, połyskuje torebka, lśnią ciemne włosy aktorki, idealnie wyprostowane i zaczesane na bok.

Getty Images / Bulls Press

Makijaż, dla równowagi jest matowy. Ciemnoczerwone usta w kolorze wina, czarne, perfekcyjnie wytuszowane rzęsy i lekko zadziorny uśmiech gwiazdy doskonale uzupełniają całość. Cotillard po raz kolejny udowodniła, że wyczucie prostoty i nienachalna elegancja to dwa najmocniejsze atuty stylu Francuzek. Brawo!

Tematy:

Nieprawidłowy email