Best Look: Ambrosio w komplecie Cushnie et Ochs

Alessandra udowodniła, że w każdym aniołku jest coś z diabła. Choćby zamiłowanie do czerwieni i odwaga w eksponowaniu przepięknego ciała. Na środowej prezentacji letniej kolekcji butów Schutz modelka pojawiła się w czerwonym komplecie Cushnie et Ochs i wszystkim odebrało mowę.

Alessandra Ambrosio w komplecie Cushnie et Ochs / fot. Getty Images

Kobiety można dzielić na wiele kategorii. Te które kochają dzieci i te, które niekoniecznie. Miłośniczki Georga Clooneya i zwolenniczki Ryana Goslinga. Te które kolekcjonują torebki i te które kolekcjonują koty. A można je podzielić również na te, które bez mrugnięcia okiem mogą pojawić się publicznie w topie, który zakrywa tylko biust i te, które tym marzą. Słowem: na Aniołki Victoria's Secret i resztę świata. I to właśnie reszta świata w niemym zachwycie podziwiała w środę kreację Alessandy Ambrosio.

Alessandra Ambrosio w komplecie Cushnie et Ochs / fot. Getty Images

Modelka pojawiła się na prezentacji kolekcji butów Schutz ubrana w piękny, choć diabelnie odważny staniko-top, ołówkową spódnicę i przedłużaną, prostą marynarkę bez klap. Wszystko w kolorze krwistej czerwieni. Wszystko z kolekcji resort 2014 Cushnie et Ochs. Wszystko totalnie seksowne, ale nie wulgarne.

Alessandra Ambrosio w komplecie Cushnie et Ochs / fot. Getty Images

Zawsze marudzę, że kompletne sylwetki z wybiegów ciężko jest przenieść na ulicę. Niniejszym odszczekuję te słowa. Kompletne sylwetki z wybiegów są ultrałatwe do przeniesienia na ulicę. Jeśli jesteś Alessandrą. Albo Mirandą. Albo Candice. Reszcie z nas pozostaje inspirowanie się taką stylizacją, ewentualnie wybieranie fragmentów z nich. Ot, choćby sandały - gladiatorki Schutz wymagają tylko nieziemsko zgrabnych nóg. To już łatwiejsze, niż brzuch jak deska do prasowania, która leżała na rożnie.

Alessandra Ambrosio w komplecie Cushnie et Ochs / fot. Getty Images
Alessandra Ambrosio w komplecie Cushnie et Ochs / fot. Getty Images

Oprócz dość widowiskowych butów, dodatki Alessandy były stonowane. Kilka bransoletek, wiszące kolczyki, usta pomalowane na czerwono. Ten ostatni wybór uważam za dość oczywisty czy banalny. Wolałabym, aby modelka poeksperymentowała z szalenie modną w tym roku orchideą czy pomarańczem. Efekt byłby zdecydowanie bardziej wyrafinowany. Ale przecież to tylko szczegół, który nie zmienia faktu, że stylizacja i sylwetka Ambrossio wpędziła mnie do ostatniego kręgu piekielnych kompleksów. I chyba nigdy zeń nie wyjdę.

Alessandra Ambrosio w komplecie Cushnie et Ochs / fot. Getty Images

Tematy:

Nieprawidłowy email