Macademian Girl: Carrie Bradshaw miałaby mi czego zazdrościć

"Żyjemy w ponurej rzeczywistości, w której oryginalność nie jest dobrze postrzegana. Dla mnie moda stała się formą zamanifestowania własnych przekonań, pokazania tego, kim jestem", mówi Tamara Gonzalez Perea, autorka jednego z najpopularniejszych polskich blogów poświęconych modzie MacademianGirl.com. Niedawno mogliśmy oglądać ją w reality-show "Agent Gwiazdy", teraz wciela się w rolę ekspertki w programie "Shopping Queen".

Damian Gajda: Zastanawiałem się, jak przyjdziesz ubrana na wywiad…

Macademian Girl: (śmiech) I co? Zaskoczyłam Cię?

Nie, jak zwykle jesteś bardzo konsekwentna. Twoim znakiem rozpoznawczym są charakterystyczne kolory. Zawsze lubiłaś się wyróżniać?

Chodziłam do mundurkowego gimnazjum i liceum, dlatego oryginalnymi zestawieniami w pełni mogłam się cieszyć dopiero na studiach. Skończyłam architekturę wnętrz na Akademii Sztuk Pięknych. Poznałam tam wielu kreatywnych i inspirujących ludzi, dla których strój jest manifestacją upodobań i przedłużeniem ich osobowości. Ta różnorodność była dla mnie rozwijająca, otworzyła mi umysł. Wtedy nabrałam większej pewności siebie, zrozumiałam, że warto robić swoje, nawet, jeśli nie wszystkim się to podoba.

Jak od tego czasu zmienił się Twój styl?

Na pewno ubieram się z większą świadomością. Dojrzałam, więc i moje stylizacje są bardziej kobiece i glamour. Ale zawsze byłam strojnisią. Już jako mała dziewczynka, podczas nieobecności mamy w domu, wyciągałam z jej szafy apaszki i się przebierałam.

Macie podobny styl?

Mama lubi kolory. Teraz, głównie pod moim wpływem, bardziej z nimi eksperymentuje , ale ze względu na zawód, który wykonuje, [jest prawniczką – przyp. red.], obowiązuje ją dress code.

To ona nauczyła Cię bawić się modą?

Zawsze lubiła dobrze wyglądać, ale moda nie jest jej pasją. Natomiast mój tata miał świetny gust. Mama opowiadała mi, że w jego szafie było więcej garniturów niż w jej wszystkich ubrań i butów razem wziętych. Myślę, że to on zaszczepił we mnie miłość do mody. Pochodził z Panamy, a tam kochają kolory.

Mówiłaś, że styl jest przedłużeniem osobowości. Czego można dowiedzieć się o Tobie, przeglądając Twoją garderobę?

Osoby noszące kolorowe rzeczy, często są postrzegane jako kreatywne i odważne. Dużo w tym prawdy. Skończyłam ASP, jestem artystką, a poza tym prowadzę swój biznes, zarządzam ludźmi. Sama sobie szefuję, więc muszę myśleć perspektywicznie. Praca wymaga ode mnie dobrej samoorganizacji. Ludzie, ceniący oryginalność, także w kwestii własnego stylu, zazwyczaj są pewniejsi siebie. Nawet jeśli lubią minimalizm, wybierają ciekawe dodatki – odblaskowe okulary czy futurystyczną biżuterię.

Jak odnajdujesz się w świecie, w którym minimalizm traktowany jest jak największa wartość?

(śmiech) Dobrze, bo różnorodność jest przecież potrzebna. Dla mnie, „mniej” nie znaczy z zasady „więcej”. Uważam, że to po prostu „mniej”.

Bloga założyłaś kilka lat temu. Spodziewałaś się takiego sukcesu?

Zakładając bloga, nie sądziłam, że będę miała wielu czytelników, zrobiłam to dla siebie.

Dlaczego?

Bo żyjemy w ponurej rzeczywistości, w której oryginalność nie jest dobrze postrzegana. Dla mnie moda stała się formą zamanifestowania własnych przekonań, pokazania tego, kim jestem. Czasami rodzice narzucają nam, jakie studia powinniśmy wybrać, bliscy wymagają od nas działań, które niekoniecznie chcemy podejmować. W tym wszystkim ważne, by pamiętać o sobie i walczyć głównie o swoje marzenia. Na blogu właśnie to staram się przekazać. Mam wrażenie, że czytelnicy zaglądają tam, niekoniecznie po to, by znaleźć wskazówki dotyczące mody, ale też po to, by w końcu uwierzyć w siebie. Dlatego tak dużą popularnością cieszą się nasze cykle motywacyjne.

Jak nauczyłaś się reagować na ludzi, którzy negatywnie komentują Twój wygląd?

Uodporniłam się na nich! Duża w tym zasługa rówieśników, którzy w dzieciństwie dręczyli mnie z powodu innego koloru skóry. Dziś może on być atutem, wtedy stanowił piętno. Teraz patrzę na to z dystansem, ale kiedyś reagowałam bardzo emocjonalnie. Dlatego też teraz nieprzychylne komentarze, nie robią już na mnie wrażenia.

Dzieci bywają często bardziej okrutne niż dorośli.

To prawda, ponieważ nie dotyczą ich społeczne zahamowania. Można założyć szary sweter albo bluzę z kapturem i ukryć się w tłumie, ale pochodzenia nie da się zmienić. Wiedziałam, że muszę szukać ludzi, którzy mnie zaakceptują w stu procentach. Polubią za to, kim jestem i nie będą zwracać uwagę na kolor skóry. Nauczyłam się, że nie można dawać przyzwolenia na dyskryminację – żyję w zgodzie ze sobą, jestem tolerancyjna wobec innych i tego samego oczekuję w zamian.

Nie masz czasami ochoty ukryć się za swoim ubraniem?

Oczywiście! Choć z natury jestem optymistką, nie żyję w krainie wiecznej szczęśliwości. Kiedy miewam gorsze dni, stosuję jednak zasadę odwróconej motywacji – staram się poprawić sobie nastrój kolorami! To, jak wyglądamy, wpływa na nasze samopoczucie. Nie zawsze noszę 12-centymetrowe obcasy i ołówkową spódnice. Czasami można mnie zobaczyć w luźniejszym stroju, ale wtedy koniecznie z zabawnym akcentem. Mam w szafie kilka bluz – najbardziej lubię tę z podobizną Myszki Minnie!

A jakiego koloru nie lubisz?

Czarnego. Unikam go, chyba, że stanowi bazę stylizacji, którą uzupełniam kolorami. Na przykład moją ukochaną fuksją albo złotem.

W dzieciństwie sama szyłaś sobie ubrania?

Byłam stałą bywalczynią second-handów. Nie umiem szyć na maszynie, ale często coś upinałam, przyszywałam, rozpruwałam… To świetna droga do poszukiwania własnego stylu. Do dziś zdarza mi się kupować używane rzeczy, odwiedzam vintage shopy, gdzie można odnaleźć świetnie wykonane i unikatowe perełki z historią. Myślę, że najfajniejszy styl rodzi się z łączenia tego, co stare i tanie z tym, co drogie i nowe.

Twojej mamie podoba się to, co robisz?

Mama powtarzała mi, że praca powinna być przyjemnością. Po tacie, który był inżynierem, odziedziczyłam zdolności artystyczne. Zawsze lubiłam zajęcia plastyczne, chętnie sięgałam po kredki i farby. Chodziłam na kółka plastyczne i teatralne. Brałam udział w różnych konkursach – kiedyś mój wiersz doceniła sama Wanda Chotomska. Do dziś pamiętam emocje towarzyszące mi, gdy odbierałam od niej nagrodę za pierwsze miejsce w konkursie poetyckim!

Kim chciałaś zostać w dzieciństwie?

Na początku astronautą, bo fascynował mnie kosmos (śmiech). W liceum myślałam poważnie o aktorstwie, ale perspektywa niepewnej pracy, albo grania latami w jednym serialu, żeby zarobić na utrzymanie, sprawiła, że porzuciłam ten pomysł. Chciałam znaleźć pracę w której będę miała wpływ na kreowanie możliwości rozwoju.

Byłaś typem piątkowej uczennicy?

O tak! Uczęszczałam do liceum, które przez siedem lat było najlepszą szkołą średnią w Polsce. Przynosiłam do domu piątki i świadectwa z czerwonym paskiem, ale brakowało mi czasu na rozwijanie moich artystycznych zainteresowań. Po maturze mama postawiła mi ultimatum – albo wymyślę sobie kierunek, który pozwoli mi na realizowanie swoich pasji, ale też zapewni mi utrzymanie, albo idę na „normalne” studia. Architektura wnętrz na ASP spełniała oba te kryteria. Chociaż nie było łatwo zaryzykować, z perspektywy czasu wiem, że postępowałam słusznie, nie idąc na kompromisy. W tej chwili nie pracuję w zawodzie, bo nie jestem w stanie pogodzić pracy blogerki z projektowaniem wnętrz. Na szczęście nie żałuję, bo moda stanowi moją największą pasję.

Kiedy pomyślałaś, że zajmiesz się modą na poważnie?

Na drugim roku założyłam bloga, ale nie przypuszczałam, że to będzie moja praca. Dopiero po roku od opublikowania pierwszego posta, zaczęły pojawiać się pierwsze propozycje finansowe. Nie należały one jednak do szczególnie intratnych –  na początku starczyło mi tylko na opłacenie biletów do Warszawy i z powrotem. Później pojawiły się te poważniejsze, aż w końcu zaczęłam myśleć, że jeżeli blogowanie sprawia mi tyle satysfakcji, może powinnam się temu w pełni poświęcić.

Twój blog był jednym z pierwszych blogów poświęconych modzie w Polsce.

To prawda, kiedy zaczęłam swoją przygodę z modą, blogosfera dopiero raczkowała.

MacademianGirl.com stanowił dla mnie formę ekspresji, tutaj mogłam się spełniać także jako artystka. Robiłam zdjęcia, pisałam teksty, a potem wrzucałam to do sieci.

Nie bałaś się, że zostanie Ci przypięta etykietka blogerki zajmującej się modą? Czasami nie kojarzy się ona najlepiej…

Wtedy nie istniał jeszcze ten stereotyp. Studia na Akademii nauczyły mnie postrzegać modę w kategoriach sztuki. Strój może być dziełem, takim samym jak obraz czy rzeźba.

A jak radziłaś sobie z krytyką?

Zawsze musiałam sumiennie pracować na swój sukces. Niepowodzenia mnie zahartowały, więc nie zakładałam z góry najbardziej pozytywnego scenariusza. Wręcz przeciwnie – na studiach nauczyłam się, jak ważna jest konstruktywna krytyka. Jeśli ktoś jest dla mnie autorytetem wdanej dziedzinie, chętnie słucham jego uwag. Personalnymizłośliwościami przestałam się przejmować.

Nie wierzę, że nie boli Cię, kiedy czytasz na swój temat negatywne komentarze?

Na początku trochę to przeżywałam, ale teraz mam do tego właściwy dystans. Szanuję to, że nie każdy musi mnie lubić. Na MacademianGirl.com zapraszam ludzi do swojego świata. Jeśli ktoś chcego poznać, wchodzi na tę stronę, ale nie zmuszam go przecież do tego.

Nie masz wrażenia, że sukces Cię zmienił?

Na pewno trochę tak. Jestem teraz bardziej odpowiedzialna i mam większe poczucie misji. Założyłam bloga dla własnej satysfakcji, ale kiedy zaczęłam dostawać od swoich czytelników listy, zrozumiałam, że nie prowadzę go już wyłącznie dla siebie. Po drugiej stronie są ludzie, którzy czekają na moje posty. Wiem od nich, że ma to wpływ na ich życie. To ogromny zaszczyt. Tym bardziej chcę, żeby zarówno dorośli, jak i ich dzieci, czuli się ze mnie dumni.

Pamiętasz, na co wydałaś pierwsze zarobione na blogu pieniądze?

Na bilety na łódzki Fashion Week. Mama uważała, że jeśli chcę prowadzić blog o modzie, sama powinnam na to zarobić. W tamtym okresie pracowałam na pół etatu, a ubrania – nawet jeśli kupujesz w second handach – kosztują, więc dodatkowe pieniądze pozwalały mi jakoś funkcjonować. Później kupiłam sobie Iphone’a, za pomocą którego mogłam w końcu robić dobre zdjęcia i prowadzić Instagram oraz inne social media niezbędne w mojej pracy.

Byłem pewien, że kupiłaś sobie buty… Podobno masz w swojej szafie 300 par!

Zdecydowanie więcej…

Kupujesz kompulsywnie?

Nie, wybieram wyłącznie rzeczy wyjątkowe, ciekawe zdobione albo o nietypowym kroju. Takie zakupy sprawiają mi przyjemność. Na pewno dziś jestem bardziej świadoma, praktycznie przestałam kupować rzeczy basicowe. Kiedy kupuję bluzkę, nie zastanawiam się, do czego będzie mi pasowała, bo znam swój styl i wiem, że jest spójny Dzięki temu zawsze znajdę co najmniej kilka odpowiednich konfiguracji.

Zdarza Ci się znajdować w swojej szafie rzeczy, o których zapomniałaś?

Nie, czasami tylko trudno jest mi się do czegoś dokopać. Wszystko mam posegregowane kolorami, często w przezroczystych 10-litrowych pudłach. Jednak bywa, że trudno dostać się do czegoś, co znajduje się na samym dnie. Ale zawsze znajdę sposób! (śmiech)

A jak wygląda Twoje mieszkanie?

Dominują tam szarości. Jest urządzone we francuskim stylu, ale nie jest to moja zasługa, do takiego się wprowadziłam. Kolorowe są jedynie dodatki – no i ubrania (śmiech). Znajomi śmieją się, że moje mieszkanie przypomina krainę księżniczki, i nawet Carrie Bradshaw, wchodząc do mojej garderoby, prawdopodobnie poczułaby się zazdrosna.

Tematy:

Polecamy także:

Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.

 









Wpisz, jak chcesz się przedstawić
lub zaloguj się

Komentarze

~prorok : Widziałem ją w programie Agent. Może i dostała od dobrego Boga trochę urody i talentu, ale gdy rozdawano charakter to ta dziewczyna ustawiła się zdecydowanie na końcu kolejki. Oby tacy ludzie zawsze trzymali się z dala ode mnie. Tyle w temacie.
7 paź 16 21:12 | ocena: 86%
Liczba głosów:7
86%
14%
| odpowiedzi: 1
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
~B. : Nie czepiajcie sie , widze tu pewna swojej wartosci inteligentna dziewczyne. Sama studiowalam literature ale lubie mode i mysle ze bylabym niezla stylistka , wbrew pozorom to bliskie sobie klimaty, gdybym byla mlodsza zalozylam lounge modowo - literacki polaczony z mala galeria, rzeczy piekne oryginalne i estetyczne to moja radosc i oddech od prozy zycia . Pozdrawiam Tamare , lubie jej mocny charakter i pewnosc siebie ale taka pozytywna , jak najwiecej takich " kolorowych ptakow " w naszym zyciu !
7 paź 16 20:51 | ocena: 80%
Liczba głosów:5
20%
80%
| odpowiedzi: 1
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
~ms : Zeby tak mowic po studiach w Polsce: "rzeczy basicowe, vintage shopy, zakladam bloga" (powinno byc "blog", biernik). Okropnosc!
7 paź 16 20:35 | ocena: 82%
Liczba głosów:11
82%
18%
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
~komentator : Fajna laseczka ,ale trochę zmanierowana...
a studia istotnie chyba zaoczne...hmm
7 paź 16 20:43 | ocena: 67%
Liczba głosów:9
67%
33%
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
~Zwyczajna : Mnie Macademian zaimponowała tym, że odebrała nagrodę literacką od samej Wandy Chotomskiej. Kolorowe fatałaszki mnie nie kręcą. W sumie jest to postać pozytywna. Ma swoja pasję i ją realizuje.
7 paź 16 21:33 | ocena: 50%
Liczba głosów:2
50%
50%
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
~fyla do ~prorok: urody? nie grzeszy nią - delikatnie mówiąc
7 paź 16 21:35 | ocena: 67%
Liczba głosów:3
67%
33%
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
~Nemo66 : Piękna kobieta ale charakter odrażający.
7 paź 16 21:33 | ocena: 50%
Liczba głosów:2
50%
50%
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
~Ariel do ~B.: KPISZ? czy o drogę pytasz??????????????
7 paź 16 22:29 | ocena: 100%
Liczba głosów:1
100%
0%
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
~ariel 61 : ponura rzeczywistość to była za czasów komunizmu, o których nie ma zielonego pojęcia.............
7 paź 16 22:27 | ocena: 100%
Liczba głosów:1
100%
0%
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:

Nieprawidłowy email

Foto: East News

Stylizacja codzienna

Tamara jest wystylizowana zawsze. Również w niezobowiązujących sytuacjach w ciągu dnia.

Macademian Girl: Carrie Bradshaw miałaby mi czego zazdrościć (slajd 1 z 11)

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego
Foto: East News

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego
Foto: East News

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego
Foto: East News

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego
Foto: East News

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego