Hidżab i abaja, nowy obiekt pożądania

To, że światowa branża mody powoli otwiera się na rynki dalekowschodnie, nie jest żadną nowością. A jednak zawsze wywołuje małe zamieszanie.

Foto: Materiały prasowe

Już jakiś czas temu w ofertach takich marek jak DKNY, Tommy Hilfiger, czy też Oscar De La Renta znaleźć można było ubrania zaprojektowane dla muzułmanek specjalnie na czas Ramadanu. Ostatnio do tej grupy dołączył także włoski dom mody Dolce & Gabbana, który stworzył kolekcję hidżabów i abai, a linię uzupełnił specjalnie przygotowaną propozycją makijażu zgodną z zasadami Koranu.

Foto: Materiały prasowe hidżab

Świat mody podąża za trendami, a największym i najważniejszym z nich są pieniądze. Liczby i statystyki od dawna wskazują, że największym rynki zbytu dóbr luksusowych są kraje arabskie. Obecnie na Bliskim Wschodzie na ubrania wydaje się rocznie 230 miliardów dolarów, w 2019 roku ta liczba wynosić ma do 327 miliardów. Prognozowane jest również, że 2030 roku prawie 30% populacji na świecie będzie wyznawcami islamu. Dlatego też nikogo nie dziwi fakt, że już teraz wielkie koncerny, światowe marki i domy mody przecierają sobie szlaki na Wschód, robiąc ukłon w stronę tamtejszego konsumenta. Tworzą specjalne kampanie, a także dostosowują kolekcje do standardów wyznaczonych przez religię.

Foto: Materiały prasowe hidżab

Od kilku sezonów ekspansję na ten rynek w swoich kolekcjach dla Chanel konsekwentnie podkreśla Karl Lagerfeld. Zabudowane modele sukienek, spódnice noszone na spodniach, pokaz w Dubaju, a także nazwy miast na tablicy odlotów podczas ostatniej prezentacji stworzonej na wzór hali odlotów – niby nic, a jednak mówi dużo. Ale czy aż tak niski ukłon w stronę tego rynku jest potrzebny?

Foto: Materiały prasowe hidżab

Dyskusję na nowo wywołała specjalna kolekcja hidżabów i abai, z którą kilka tygodni temu zadebiutował włoski dom mody Dolce & Gabbana. Jedni piali z zachwytu, doszukując się w projektach sycylijskich inspiracji i uniwersalności nowej kolekcji, która niekoniecznie może trafiać tylko i wyłącznie w gusta muzułmanek. Drudzy nazwali kolekcję zbędnym ruchem propagandowym, mającym na celu tylko i wyłącznie zarobek.

„Nie jest pierwsza taka kolekcja, więc nie jest to dla nas żadne przełom. Oczywiście, zauważenie islamu przez świat mody jest bardzo miłe. Kolekcja Dolce & Gabbana na pewno będzie się świetnie sprzedawać, bo ten, abaja i hidżab, jest w większym stopniu wyrazem swojego gustu i odzwierciedleniem mody niż wyznaniem wiary. Przy czym nie mówimy tutaj o krajach, gdzie ich noszenie jest obligatoryjne, tylko o takich  krajach jak Oman, Bahrajn, Katar, Zjednoczone Emiraty Arabskie, gdzie wynika to z tradycji rodzinnej, mody i chęci w równych proporcjach”. – specjalnie dla VU MAG skomentowała nową kolekcję Dee, 33-letnia Emiratka.

Nie wolno także zapominać, że muzułmanki od lat są klientkami najlepszych i najdroższych domów mody, a religia nie przeszkadza im, aby w swoich garderobach posiadać projekty Diora, Chanel, czy też Prady. Oczywiście, tam gdzie nie mogą swojej miłości do mody demonstrować publicznie, chwalą się jedynie torebką czy też innymi akcesoriami. A resztę pozostawiają dla bliskich i w swoich domach paradują ubrane od stóp do głów w ubrania, o których my możemy tylko pomarzyć. Ich reakcja na nowość z metką Dolce & Gabbana była także dość powściągliwa i w przeciwieństwie do europejskiego rynku, nie wywołała u nich żadnej rewolucji. A wręcz nie były świadome premiery tego typu kolekcji.

Na odbiór nowości wprowadzonych przez włoski dom mody, może wpływać też obecna sytuacja ekonomiczna, która sprawia, że obecnie częściej i chętniej lata się na zakupy do Europy. Ceny za dobra luksusowe w europejskich stolicach mody są dużo niższe, a wybór dużo większy. Zatem czyżby dlatego głównym rynkiem dystrybucji hidżabów z logo Dolce & Gabbana była właśnie Europa i londyński dom handlowy Harrods?

Tematy:

Nieprawidłowy email