Dress for success: Weronika Pietras

Projektantka, matka, kobieta sukcesu. Weronika Pietras, od kilku sezonów spełnia się na stanowisku dyrektor kreatywnej marki Simple.  Zaglądamy do szafy Weroniki, by przekonać się, że droga do własnego stylu to proces, a garderobę idealną trzeba budować świadomie. Jak robi to kobieta, która ubiera miliony Polek?

Foto: Vumag

Diane von Furstenberg powiedziała kiedyś, że kobieta powinna ubierać się nie tak jak kobieta, którą jest lecz jak taka, którą chciałaby być. Czy zgadzasz się z tym twierdzeniem?

O tak, coś jest w tym sformułowaniu! Ja jednak rozumiem to w ten sposób, że warto mieć autorytet i mistrza w każdej dziedzinie, nie tylko w kwestii mody i stylu. To znak, że dążymy do pewnej  doskonałości, naśladujemy jakiś ideał, a to bardzo rozwija.

Jak określiłabyś Twój styl?

Uwielbiam projektować i planować kolorowe kolekcje, zastanawiać się nad nieoczywistymi, ale jednocześnie doskonałymi połączeniami kolorów.  Sama, na co dzień jednak coraz częściej wybieram czerń. Pracuję z tyloma wzorami, drukami, że swoje otoczenie raczej wyciszam by móc koncentrować się na pracy. Noszę małe czarne sukienki, kombinezony, płaszcze do samej ziemi. Zachowując  minimalizm kolorystyczny lubię jednocześnie ciekawe i bardzo kobiece fasony. Sukienka powinna mieć dekolt ale może być długości do pół łydki. Chętnie noszę nowoczesną biżuterię i szpilki – to zawsze doskonale urozmaica strój.

Jaka jest najcenniejsza dla Ciebie rzecz w Twojej szafie?

Skórzana ramoneska o oryginalnej konstrukcji z lat 80., dostałam ją w prezencie od mamy mojego męża i zawsze jest tą, która stwarza cały look wzbudzając zainteresowanie.

Jakie jest 5 rzeczy, bez których nie mogłabyś się obejść?

Gdybyś zadała mi to pytanie jeszcze 3 lat temu nie zmieściłabym się w limicie 5 rzeczy. Dzisiaj staję się coraz większą minimalistką i dobrze się z tym czuję. Staram się nie uzależniać od rzeczy, przedmiotów, zabiegów upiększających. Choć rzeczywiście gorzej się ostatnio poczułam bez telefonu oddając go z konieczności do serwisu.  Żyję w absolutnym przekonaniu, że noszę w nim kawałek mojego życia, kalendarz, instagramowy dziennik, aplikacje do biegania czy pewność, że skoro milczy to chociażby moja córeczka  w przedszkolu jest bezpieczna, nic się nie dzieje i życie toczy się właściwym torem. Jeśli pytasz o codzienny kamuflaż, moim jest tusz do rzęs-od kilku lat ten sam-Estee Lauder Sumptuous Extreme i kolorowa szminka. TA, którą uwielbiam aktualnie jest w bajecznym odcieniu fluo fioletu o niemniej bajecznej nazwie Heroine by MAC.

Jaki jest Twój ulubiony dodatek?

To plecak z długimi frędzlami z czarnej miękkiej skóry marki SIMPLE. Zakładam go do eleganckich sukienek i długich płaszczy bo doskonale wydobywa drzemiącą we mnie romantyczną hippiskę.

Foto: Vumag

Czy ubraniem można dodać sobie pewności siebie?

Oczywiście, pod warunkiem, że potraktujemy ubranie jedynie jako dodatek. Ubranie to nie magia, jeśli nie jesteśmy spełnione i szczęśliwie,czy nie potrafimy cieszyć się chwilą ubranie za nas tego nie załatwi. Warto jednak odszukać swój styl, zastanowić się czy ja to trampki czy kolorowe koturny. Dzięki temu ważne momenty, w których powinnyśmy być skoncentrowane na czymś innym niż to jak wyglądamy przebiegną efektywniej a my będziemy zachowywać się swobodniej. W tym znaczeniu ubranie może dodać pewności siebie a na pewno pomóc osiągnąć cel.

Co założyłaś na rozmowę kwalifikacyjną w Simple?

Dokładnie pamiętam ten dzień. Miałam przecież doskonały argument by usprawiedliwić niespodziewany wydatek w przeddzień rozmowy, w postaci płaszcza z kolekcji Simple. Włożyłam go na rozmowę, a ponieważ jestem sentymentalna okazał się również fajną pamiątką w szafie. Miałam na sobie tez małą czarną własnego projektu, którą wprowadziłam do mojej kolekcji  Simple jako jeden z pierwszych modeli sukienek.

Foto: Vumag

Polki wciąż mają wielkie problemy ze strojem do biura. Ty od kilku sezonów rozwijasz w Simple kolekcje office. Czy w biurze można podkreślić swoją tożsamość?

Ubranie do biura ma spełnić wyjątkowe zadanie. Musi być tak skonstruowane byśmy nie musiały koncentrować się na naszym wyglądzie, byśmy miały pewność, że prezentujemy się nienagannie, odpowiednio do sytuacji. Podsumowanie roku, spotkanie z akcjonariuszami czy strategiczna w karierze prezentacja to momenty kiedy najbardziej istotne jest to, co mamy do przekazania. Oczywiście, że ważne jest abyśmy w gąszczu klasycznych i zachowawczych form nie zagubiły swojej osobowości. Dlatego w kolekcji Simple Business zawsze wykorzystujemy mocne detale typu zamki błyskawiczne czy ciekawe rozwiązania konstrukcyjne. Przykuwają uwagę, ale w dyskretny, wyrafinowany sposób pozwalając nam wyróżnić się będąc jednocześnie ubraną z klasą i według zasad służbowego dress codu. Oczywiście każda z nas powinna mieć swój własny ubraniowy kod DNA, w biurze może to być mocne cięcie fryzury, nowoczesna, delikatna biżuteria, oryginalne oprawki  do okularów czy kolory, z którymi będziemy kojarzone. Dla siebie wybrałabym czarny, prosty, ale podkreślający figurę kombinezon.  Doskonale wyróżni nas w teamie koleżanek, które na szkolenie wybrały klasyczne spodnium czy sukienkę. Ot taki mój przepis na intrygujący profesjonalizm.

Foto: Vumag

Jak się ubierać by awansować?

Najważniejsze dla mnie jest ubranie się stosownie do okoliczności i zgodnie z poczuciem estetyki. W tej kwestii jestem perfekcjonistka i trudno mi przychodzi zaakceptowanie trendu choćby np.na nieumyte i nieułożone włosy, który dziś często nazywany jest nonszalanckim, niewymuszonym czy out of bed. Zwłaszcza w pracy powinnyśmy wyglądać tak, żeby ktoś, kto z nami rozmawia czy nasz współpracownik  czuł się komfortowo, mógł być skoncentrowany na rozmowie i nie musiał się zastanawiać jak bardzo źle spałyśmy czy z kim imprezowałyśmy całą noc. Warto jednak w ślad za  Francuzkami pamiętać, by nawet jeśli spędzamy rano dwie godziny przed lustrem sprawiać  wrażenie, że zajęło nam to chwilę. Taka nonszalancja jest już pożądana

Największy błąd, który popełniają kobiety kompletując garderobę?

Błąd polega na tym, że właśnie kobiety jej nie kompletują, a kupują przypadkowo, w każdym sezonie niejako od początku. Jeśli tak będziemy myśleć o naszej  garderobie zawsze będzie jakiś jej element, którego nam brakuje a zakupy w sezonie nie znajdą punktu kulminacyjnego, może poza limitem na karcie kredytowej. W modowych wyborach chodzi o uzupełnianie naszej szafy, umiejętną kontynuację opowieści o naszym wizerunku z sezonu na sezon. Fajnie w związku z tym jest mieć czas na zastanowienie się przed nadejściem sezonu jak chcemy wyglądac, jakie kolory chciałybyśmy nosić, jaki trend lub czyj styl mógłby być inspiracją czy bazą. Wiem, że takie podejście może być potraktowane jako czyste szaleństwo w dobie pędzących dni i tygodni, ale proszę mi wierzyć, że wysiłek się opłaca i w efekcie końcowym oszczędza nasz czas i pieniądze. Im bardziej wiemy czego chcemy tym lepiej!

Czy do własnego stylu trzeba dorosnąć? Jak można go znaleźć?

Do własnego stylu trzeba dorosnąć. Nikomu jednak nie doradzałabym zbytniego przyspieszania tego procesu. Według mnie nasz styl kształtuje się około 30 urodzin, mamy za sobą wówczas większe lub mniejsze stylistyczne wpadki, naśladowanie tej czy innej gwiazdy, poszukiwania właściwej fryzury.

Wiemy co podkreśla naszą urodę, mamy wtedy poza tym mniej czasu dla siebie i zajęte karierą czy rodziną wybieramy komfortowe rozwiązania, które zwykle są prostsze a przez to lepsze, niewymuszone. Ważne jest by dojrzeć do tych wyborów samemu, testując, obserwując, poszukując, kształtując swoje wyczucie i zmysł estetyczny.

Miło jest widzieć szare minimalistyczne sukieneczki na 5 latkach, ale narzucając małym damom nasze upodobania więzimy je już w jakimś określonym dress codzie. Dlatego sama wolę moja pięciolatkę od stóp do głów przebraną za swoje ulubione bohaterki, ale wiem, że ubrała się sama i sprawiło jej to ogromną frajdę. Moda ma być przede wszystkim zabawą, nie traktujmy jej zbyt poważnie. Każda z nas musi przejść przez etap różu.

 Jak kupujesz? Nałogowo? Spontanicznie? W sposób przemyślany?

Coraz częściej w sposób przemyślany. Nałogowo kupuję jedynie albumy  i książki.

Kupowanie ubrań to raczej uzupełnianie garderoby o nowe elementy, które zawsze łączę z rzeczami, które mam już w swojej szafie. Z braku czasu wizyta w galerii handlowej to dzisiaj dla mnie luksus i ten czas zawsze planuję. Wybieram mało typowe pory umawiając się z przyjaciółka na zakupy np. w niedzielę tuz po otwarciu butików. Shopping w połączeniu z plotkami i kawą jest wtedy prawdziwą przyjemnością i nie zawsze udaje mi się wtedy oprzeć spontanicznym decyzjom.

O jakiej kobiecie myślisz projektując?

Skłamałabym gdybym powiedziała, że nie myślę o sobie. Tak jest najprościej, ufam sobie i swoim wyborom. Jeśli podczas przymiarki źle się czuję w danym modelu rozważamy jego produkcję trzykrotnie. Są ubrania, które projektuję, zakładam, wzbudzają zachwyt  wśród koleżanek więc trafiają do produkcji a potem okazuje się, że kochają je również klientki Simple. Niezwykłe potwierdzenie, że się rozumiemy i jestem na właściwym miejscu.

Nie chcąc powielać frazesów: kobieta o której myślę projektując jest spełniona, szczęśliwa, ma klasę, styl, hobby, przyjaciół a w ubraniach szuka przede wszystkim rzeczy, w których będzie wyglądac po prostu pięknie i kobieco. Chciałabym aby ubrania Simple z naszych kolekcji były na tyle współczesne, by mogły być kiedyś obrazem czasów i modowej epoki, w której przyszło nam żyć.

Tematy:

Nieprawidłowy email