Dress Code – Black Tie

Dostajesz zaproszenie, a w nim wskazówki, jak się ubrać: black tie. O co tu chodzi? Oczywiście, zawsze można znaleźć wyjaśnienie w internecie, że „black tie” to nie jest dosłownie rozumiany czarny krawat, a strój wieczorowy, ale nie zmienia to zasadniczej kwestii – co na siebie włożyć?

Foto: Getty Images

Mały wieczór, duży wieczór

Kiedyś była to szalenie rozbudowana kategoria: „black tie” na zaproszeniu oznaczał smoking, „summer dinner jacket” – biały smoking noszony tylko latem, a „white tie” już frak. Do tego czarne lakierki. Kobiety wieczorową porą pojawiały się publicznie wyłącznie w towarzystwie mężczyzny, więc to on dyktował  warunki: jeśli pan był we fraku, to pani musiała wystąpić w długiej sukni. Gdy uroczystość kończyła się balem – w sukni balowej, a więc bardziej dekoracyjnej i wydekoltowanej.

Napływ świeżej krwi do amerykańskiego showbiznesu oraz moda zweryfikowały pojęcia „suknia wieczorowa” i „dekolt” (np. taka Rihanna potrafi nosić same dekolty), większość mężczyzn nie ma w szafie ani czarnego, ani białego smokingu, a fraki zakładają już chyba tylko pianiści. I wielu panów z zasady nie nosi dziś krawata ani muszki, nawet do smokingu.

Ale kilka zasad pozostało. I tak: nie nosimy strojów wieczorowych przed godziną 19.00, nawet gdyby organizator usilnie do tego zachęcał (bo czasami chcą w ten sposób podnieść rangę imprezy, że niby będzie tak „ą” i „ę” i dla wybranych). Dla panów oznacza to w praktyce ciemny garnitur (tzn. wszystkie odcienie czerni lub bardzo ciemny granat), białą koszulę i czarne sznurowane półbuty na cienkiej podeszwie.

Panie mają dużą dowolność – od długiej sukni do mini albo jedwabnych szortów (!), kombinezonów, garniturów, od odkrytych sandałków do botek na szpilce; od czerni po szafiry, czerwienie, neonowe odblaski i pastele. Wiele kobiet po prostu nie ma w swej szafie długiej kreacji, bo uważa, że nie opłaca się wydawać pieniędzy na coś, co założy jedynie 1-2 razy.

Co w takim razie decyduje dziś o tym, że strój jest wieczorowy? Szlachetne materiały i akcesoria, czyli elegancja całości. Wieczorowe kreacje nie powinny wyglądać tanio, a efekt budują wszystkie detale: biżuteria, makijaż, manicure–pedicure, fryzura, ozdoby we włosach, mała torebeczka, szal i wszelkie fru-fru.

Pytanie za 100 punktów: gdzie dziś można się pokazać w długiej sukni, nie mając poczucia, że to przesada? Tzw. duży wieczór to na pewno wszelkie prestiżowe bale i wyjątkowe wydarzenia: premiera w operze, uroczysty koncert w filharmonii itd. Oprócz rangi imprezy czasem decydujące jest też wnętrze – wszelkie historyczne czy pałacowe sale to świetne tło dla  długich sukni.

Mały wieczór, czyli wszystkie małe czarne, małe białe i małe kolorowe to już więcej okazji: nie tylko teatr, opera, filharmonia, imprezy i jubileusze firmowe, ale i kolacja czy drink w dobrym lokalu.

Największą zmianą w klasycznym stroju wieczorowym dla kobiet nie jest długość sukni czy możliwość założenia spodni, ale fakt, że nie trzeba już latem nosić butów zakrywających palce oraz pończoch! Dawniej gołe nogi – nawet najdłuższe i najpiękniej opalone – do eleganckiego stroju były czymś nie do pomyślenia, dziś odwrotnie: rajstopy często psują cały efekt i wyglądają prowincjonalnie. A już nigdy, przenigdy, nie zakładaj do letnich kreacji pończoszniczych, cienkich podkolanówek! Chcesz rygorystycznie przestrzegać zasad – noś latem pończochy.

Foto: Getty Images

Po co nam to?

Połowa modnych trendów ostatnich 20 lat to było łamanie dress code i odzieżowych przyzwyczajeń – cekiny i złote trampki od rana, skarpetki do szpilek czy sandałów, spodnie dresowe noszone w mieście lub na imprezie, kolorowe staniki widoczne spod bluzek czy żakietów, itd. Czy można w ogóle jeszcze mówić o sztywnych zasadach? Tak, wręcz widać wyraźne próby ich przywrócenia. Dress code to również zakaz wstępu do lokalu w strojach plażowych, o czym wprost informują często nadmorskie restauracje; ekskluzywne nocne kluby nie tolerujące niebieskich dżinsów (czarne są OK) i sportowego obuwia; nakaz okrywania ciała w świątyniach religijnych (najczęściej obowiązują zakryte uda i ramiona, ale np. w synagogach mężczyznom wypożyczane jest nakrycie głowy.) Nawet pokazy mody, gdzie część publiczności staje na głowie, by zwrócić na siebie uwagę, mają swój dress code. Naczelna zasada przy nawet najbardziej ekscentrycznych strojach? Nie przebieraj się. Nie udawaj kogoś innego. Na przykładzie pisarza Michała Witkowskiego widać, że to nie daje ani szczęścia, ani pieniędzy.

Tematy:

Nieprawidłowy email