7 produktów, na które nie warto wydawać wielkich pieniędzy

Jestem maniakalną fanką kosmetyków. Uwielbiam makijaż i moc transformacji, jaka z niego płynie. Moja łazienka przypomina zaplecze niewielkiej drogerii. Ale nawet ja wiem, że na niektóre produkty zwyczajnie nie opłaca się wydawać wielkich pieniędzy. Na czym można zaoszczędzić?

Foto: VERSACE

Uroda to przede wszystkim ogromny biznes. Przeciętna Brytyjka, w ciągu całego swojego życia wydaje ok. 100 000 funtów (!) na kosmetyki. W Polsce statystyki te są zapewne niższe, ze względu na zarobki ale i ceny produktów. Są takie rzeczy, na które wydajemy więcej: perfumy, serum do twarzy, maska do włosów. Ale są też takie, na których spokojnie można zaoszczędzić.

1.       Lakier do paznokci

Każda z nas, która próbowała lakieru do paznokci marki premium i lakieru ze średniej półki dość szybko i boleśnie przekonała się, że nie cena gwarantuje trwałość. Wszystkie innowacje w świecie lakierów pojawiają się najpierw w markach popularnych (L’Oreal, Sally Hansen czy OPI), dopiero potem przechwytują je marki luksusowe. Jeśli malujesz paznokcie bardzo często, lubisz zmieniać kolory, faktury i wykończenia, nie wykańczaj swojego portfela płacąc 80-100 zł za butelkę. Lakiery z drogerii dadzą radę i utrzymają się na paznokciach nawet tydzień. Moi faworyci? Rimmel i Inglot.

2.       Balsam do ust

Możesz wydać sporo pieniędzy na balsam do ust w pięknym pudełeczku, z organicznymi składnikami i o zapachu ambrozji. A możesz za 10 zł kupić w aptece czy drogerii Carmex lub Blistex i błyskawicznie cieszyć się miękkimi, doskonale nawilżonymi i chronionymi przed promienowaniem słonecznym ustami. Balsamy do ust mają dość prosty skład: olejki, woski, zapachy. Ich jakość nie jest wprost proporcjonalna do ceny, więc nie przepłacaj.

3.       Płyn do kąpieli

To kwestia odrobinę dyskusyjna, ale jeśli masz normalną skórę, bez skłonności do alergii czy przesuszania, a podobnie jak ja uwielbiasz kąpiele z bąbelkami, wiesz, że płyny do kąpieli zużywasz w ilości litr na tydzień. Na szczęście miesięczne wydatki na płyn do kąpieli możesz znacznie ograniczyć, sięgając po produkty Yves Rocher czy naturalne, nie testowane na zwierzętach płyny Original Source.

4.       Pianka i wosk do włosów

Moja przyjaciółka Natalia odpowiada zapewne za połowę światowego zużycia pianek do włosów. I już dawno przekonała się, że pianka popularnej marki, np. Wella czy Syoss jest tak samo dobra, jak marek z wyższej półki. Popularne, ogromne marki mają najczęściej o wiele większe i sprawniej działające laboratoria, w których poszukują nowych rozwiązań. Te zaś bardzo szybko są wprowadzane na rynek. Dokładnie tak samo jest z woskiem do włosów, którego baza – woski i olejki, kosztuje dokładnie tyle samo w produkcie za 20 zł i tym za 200 zł.

5.       Chusteczki do demakijażu

Od dawna mówimy, że chusteczki do demakijażu to wyjście awaryjne i nigdy nie powinny zastępować pełnego demakijażu – mycie twarzy, płyn micelarny, tonik, etc. Jeśli więc korzystasz z nich sporadycznie, nie musisz wydawać na nie fortuny. Makijażystki i redaktorki urody uwielbiają chusteczki Nivea i Neutrogena.

6.       Sztuczne rzęsy

Jeśli raz na jakiś czas doklejasz sztuczne rzęsy (na szaloną imprezę czy karnawał)  raczej starasz się, aby wyglądały one dość naturalnie. Twoim sprzymierzeńcem są więc sztuczne rzęsy Inglot lub Ardell. Te z Make Up Forever zostaw artystkom estradowym i Kim Kardashian.

7.       Tusz do rzęs

To wybór bardzo osobisty. Mascara która na jednych rzęsach czyni cuda, inne pozostawia sklejone i łamliwe. Poszukiwania idealnej mascary mogą trwać całe życie. Ale jeśli przyjrzeć się im z bliska, wszystko sprowadza się do szczoteczki, bowiem każdy tusz, bez względu na cenę, powstaje na bazie lanoliny, olejów mineralnych, wosku pszczelego i pigmentu. Zatem wybierając mascarę sugeruj się szczoteczką, a nie ceną.

Tematy:

Nieprawidłowy email