Zuza Bijoch - wielkie oczy

Wielkie zielone oczy, 179 cm wzrostu i rozmiar 34 – na wybieg najnowszej kolekcji Chanel weszła właśnie ona – Zuzanna Bijoch – osiemnastoletnia modelka ze Śląska.

Zuza Bijoch - magazyn Numero

Choć dopiero w tym roku otrzymała dowód osobisty, świat mody zna ją już bardzo dobrze. Minęło 5 lat odkąd 13-letnia Zuzia Bijoch z Katowic wygrała konkurs „Bravo Girl” organizowany przez agencję modelek D’Vision. Dziś to jedna z najlepszych polskich top modelek. Pojawia się na wybiegach najlepszych projektantów mody. Zalicza kolejne okładki topowych magazynów. Podpisuje kontrakt reklamowy za kontraktem. Jest prawdziwą gwiazdą. W branży mówi się, że ma szansę zastąpić w przyszłości starszą koleżankę po fachu – Anję Rubik.

Czy wciąż jest nastolatką z katowickiego podwórka?

VU: Jak zaczęła się Twoja przygoda z modelingiem?

ZB: Agencja modelek D'vision w Warszawie organizowała konkurs, na który ja i moja siostra Julia wysłałyśmy zdjęcia. Udało się.

VU: … I wygrałaś konkurs „Bravo Girl”. Dostałaś od losu wielką szansę, ale miałam tylko 13 lat. Rodzicie nie obawiali się o Ciebie?

ZB: Mama obawiała się, że jestem za młoda. Tata widział w tym szansę na zwiedzenie świata, poznanie ciekawych ludzi, innych kultur, obyczajowości, szansę, która może się nie powtórzyć.

VU: Pamiętasz swoją pierwszą sesję zdjęciową?

ZB: Pamiętam. Była to sesja z Zuzą Krajewską i Bartkiem Wieczorkiem (fotografowie) do katalogu Levisa. Byłam strasznie zestresowana, nie wiedziałam na czym to wszystko polega.

VU: A pierwszy pokaz mody?

ZB: W Polsce był to pokaz Dawida Wolińskiego, a za granicą Prady. Nie dość, że wszystko było dla mnie czymś nowym i nieznanym to na dodatek nie miałam wtedy jeszcze żadnych znajomych w świecie mody. Było naprawdę ciężko.

VU: Prezentowanie kolekcji wielkiej Mucci Prady to musiało być dla Ciebie wielkie przeżycie. Czy miałaś kiedyś poczucie, że po prostu nie dasz rady?

ZB: O nie! Gdy bardzo mi na czymś zależy nie dopuszczam do siebie myśli o kapitulacji.

VU: A poczucie, że jesteś „małą Zuzią z Katowic w wielkim świecie mody”? Wiesz, takie typowo polskie kompleksy?

ZB: Jakie kompleksy?! W świecie mody pochodzenie nie ma żadnego znaczenia. Liczy się osobowość, a w przypadku modelingu dodatkowo warunki fizyczne.

VU: Czy istnieje przyjaźń między modelkami?

ZB: Oczywiście, że istnieje. Lubię ludzi otwartych na świat, pełnych pasji – a takie właśnie są modelki. Większość przyjaźni nawiązuję podczas sesji i pokazów.

VU: Tak, ale przecież inna modelka to jednocześnie Twoja rywalka…

ZB: I tak i nie. Każda z nas wie, że świat mody rządzi się swoimi prawami, na które nie mamy wpływu. Rywalizacja to chyba nie jest dobre słowo…

VU: A zazdrość? Czy spotykasz się z nią, gdy wracasz do rodzinnych Katowic?

ZB: Zazwyczaj spotykam się z życzliwością. Gdy jest inaczej, jestem to w stanie zrozumieć. Czasem sama sobie zazdroszczę (uśmiech).

>

VU: Zostałaś modelką w wieku trzynastu lat. Co musiałaś poświęcić?

ZB: Moim największym problemem jest brak czasu. Musiałam zrezygnować z częstych spotkań ze znajomymi oraz drobnych przyjemności, takich jak na przykład tenis czy jazda na nartach, którą uwielbiam!

VU: Świat mody to miejsce bardzo ciekawe, ale czasem też niebezpieczne. Alkohol, narkotyki, seks za pieniądze – z tym także kojarzy się wielka moda. Czy odczułaś to na własnej skórze?

ZB: Jak dotąd nie poczułam. Większość opisanych sytuacji dotyczy dziewczyn, które za wszelką cenę chcą zaistnieć w świecie mody i zdesperowane podejmują pracę z niewłaściwymi agencjami, fotografami…

VU: A powszechna opinia, że chude modelki wprowadzają nastolatki w anoreksję?

ZB: Uważam, że ten powszechny osąd krzywdzi modelki. To nie my ustalamy obowiązujące kanony piękna. Są one tworzone przez cały przemysł modowy i to w odpowiedzi na oczekiwanie ogółu. Modelki, gdyby mogły, byłyby pierwszymi osobami, które chętnie zaczęłyby objadać się lodami i czekoladkami.

VU: Moim zdaniem Twoim największym atutem nie jest rozmiar 34, ani wzrost, ale… spojrzenie. Grasz nim na sesjach?

ZB: Pytasz czy modelka jest trochę aktorką? Zdjęcia powinny odbiorcę uwodzić, przenosić w inną rzeczywistość, czasem - w świat marzeń. I tu jest pewna zbieżność z filmem. Żeby efekt końcowy był wiarygodny potrzebna jest wyobraźnia – zarówno fotografa, jak i modelki. Nie wystarczy mieć długie nogi.

VU: A sesje rozbierane?

ZB: Do tej pory nie miałam takiej sesji.

VU: Ostatnio słyszałam rozmowę z byłą modelką, która wyznała, że niejednokrotnie czuła się jak zwierzę, a nie człowiek. Czy Ty również masz czasem takie odczucia?

ZB: Mam świadomość, że w świecie mody ma miejsce pewnego rodzaju uprzedmiotowienie modelki. Nigdy jednak moja samoocena nie ograniczała się tylko do modelingu. Staram się trzymać dystans.

VU: A więc co, oprócz modelingu? Masz jakieś inne pasje?

ZB: Bardzo lubię kino, obecnie mam zamiar nakręcić własny film kamerą amatorską. Mam już scenariusz, teraz myślę o szczegółach technicznych.

VU: Wciąż jesteś bardzo młoda, ale czy miałaś kiedykolwiek w swoim życiu kompleksy typowej nastolatki?

ZB: Chyba nie miałam. Jako dziecko żyłam w swoim świecie. Nie interesowała mnie opinia innych ludzi.

>

VU: Miałaś jakieś marzenia, plany? Kim chciałaś być, będąc małą dziewczynką?

ZB: Hm… niech sobie przypomnę… weterynarzem, archeologiem, pisarką, baletnicą. Plany zmieniały się z tygodnia na tydzień!

VU: Miałaś swojego idola, idolkę?

ZB: Fascynowała mnie Gwen Stefani. Uwielbiałam jej piosenki i miała bardzo ciekawy wizerunek sceniczny.

VU: Ulubiony przedmiot w szkole?

ZB: Matematyka - jest logiczna i przy pewnej dyscyplinie łatwa do ogarnięcia. To ważne przy częstych wyjazdach.

VU: W tym roku skończyłaś 18 lat. Czujesz się już dorosła?

ZB: Tak.

VU: Krótka zdecydowana odpowiedź. Co teraz?

ZB: Wyjazd do Nowego Jorku i praca w modelingu na tzw. full time.

VU: 5 lat w świecie mody. Jakieś towarzyskie podsumowania?

ZB: Spróbuję… Poznałam mnóstwo ciekawych, inspirujących ludzi. Wśród nich Annę Wintour, Marca Jacobsa, Donatellę Versace, Karla Lagerfelda, Stevena Meisela. Każda z tych osób jest wyjątkowa, niepowtarzalna i fascynuje mnie na swój sposób.

VU: Jestem pod wrażeniem. Naprawdę. Modowa pierwsza liga. Setki miejsc, w których byłaś… Z czym nigdy nie rozstajesz się wyjeżdżając z Polski?

ZB: Może to zabrzmi mało romantycznie, ale z Blackberry. To pomaga mi utrzymać kontakt z rodziną i znajomymi.

VU: Masz jakąś rygorystyczną dietę?

ZB: Nie, za to staram się racjonalnie odżywiać. Jem dużo owoców i warzyw, ograniczam słodycze.

VU: Co Zuza Bijoch chciałaby robić za 10, 15, 20 lat?

ZB: Może będę pracować na giełdzie na Wall Street...

VU: Ta matematyka chodzi Ci po głowie… a rodzina, dom, dzieci?

ZB: Na razie moje plany sięgają przyszłego tygodnia, tak więc jest jeszcze trochę za wcześnie na udzielenie tej odpowiedzi ;)

VU: Jakie jest Twoje największe marzenie?

ZB: O marzeniach się nie mówi, tylko je realizuje.

Tematy:

Nieprawidłowy email