Zdobywała szlify na Uniwersytecie Harrodsa

Camilla Al-Fayed zaskakuje. Z jednej strony jest bajecznie bogatą córką Mohameda Al-Fayeda, barwnego byłego właściciela Harrodsa. Choć ma dopiero 28 lat, ubiera się w stroje od najlepszych projektantów i mieszka w wartym miliony funtów apartamencie w Londynie. Z łatwością mogłaby być zołzą.

Getty Images

Tymczasem jest albo bardzo dobrą aktorką, albo twardo stąpającą po ziemi szczęśliwą mężatką i pracującą matką. Oraz właścicielką marki modowej Issa, której jedwabiste dżersejowe sukienki znaleźć można w szafie dziesiątek celebrytów – od Madonny po księżną Cambridge.

Dzieci bogaczy potrafią być irytującą niewrażliwe na upływ czasu (lub, nazwijmy rzecz po imieniu, dobre maniery nakazujące punktualność), ale nie Camilla. Jest naprawdę bardzo miła. – Mogłabym zupełnie nic nie robić – przyznaje, ubrana w sweter Marni, legginsy Splendid i liczne diamenty. – Ale to byłoby marnowanie życia.

Camilla Al-Fayed z ojcem - Mohamedem Al-Fayed/ fot. Bulls Press

Issa to chybna jedyna marka, o której można powiedzieć, że omal nie zbankrutowała, ponieważ polubiła ją Kate Middleton. Przyszła księżna miała na sobie błękitną sukienkę Issy w dniu, w których ogłosili z księciem Williamem swoje zaręczyny. – Marka wystrzeliła na skalę globalną, ale to było za wiele - wyjaśnia Camilla. – Popyt okazał się tak duży, że firma nie dała rady. Kiedy Kate pokazuje się w sukience od Zary, koncern ma środki by sprostać zainteresowaniu. Issę prowadzili głównie stażyści, studenci i Daniella (Helayel, założycielka i projektantka marki). Nie mieli modelu biznesowego.

Przeczytaj także: Niedźwiedzia przysługa Kate.

Firma tonęła, kiedy wkroczyła Al-Fayed i wykupiła 51 proc. jej udziałów. Jak mówi, zna Helayel od lat, a jej własna garderoba jest pełna rzeczy od Issy. Mimo wszystko było to ryzykowne posunięcie. Dlaczego więc się zaangażowała? – Wejść w coś takiego można jedynie, kiedy ma się w sobie pasję, zwłaszcza jeśli inwestuje się własne środki. Ja chciałam udowodnić, że potrafię uratować firmę.

Getty Images

Częściowo powodowała nią też nuda. Po roku spędzonym w domu na opiece nad trzyletnią dziś córeczką Luną, miała dość. Była ambitna, chciała się sprawdzić. Teraz ma plan przekształcenia Issę w, jak nazywają to w handlu, globalna markę lifestyle’ową, poczynając od sklepu w Japonii (podobno Japończycy oszaleli na jej punkcie), a potem wchodząc z ubraniami dziecięcymi, plażowymi i akcesoriami. Ale na tym nie poprzestanie. Planuje docelowo wejść także w inne marki. – Moje obecne działania są częścią długofalowej strategii. Ujmę to w ten sposób: prawdopodobnie Issa to nie koniec.

Camilla dorastała w Surrey, jest córką Mohameda Al-Fayeda i jego fińskiej żony Heini. Ma starszą siostrę Jasmine i dwóch braci: Karima i Omara. Jej brat przyrodni Dodi zginął w wypadku wraz z księżną Dianą. Jego zdjęcie stoi na półce w jej mieszkaniu.

Getty Images

Wysłano ją do prestiżowej szkoły z internatem dla dziewcząt Roedean w Brighton. Opuściła ją w wieku 16 lat, zrobiwszy małą maturę. Nie poszła na studia, ponieważ “nic nie wydawało mi się gorsze od siedzenia w kolejnej ławce”. Zamiast tego dołączyła do ojca w Harrodsie, choć nie ma formalnego wykształcenia bądź przeszkolenia w handlu ani biznesie. – Żadnego – podkreśla. – Jestem absolwentką Uniwersytetu Harrodsa, czy można sobie wyobrazić lepsze miejsce na studia? Byłam przy ojcu, przysłuchiwałam się spotkaniom. Po skończeniu szkoły Harrods był moim drugim domem przez cztery – pięć dni w tygodniu.

To, czego brakować jej może w kwalifikacjach akademickich, nadrabia dobrym okiem, wiedzą na temat tego, co się sprzedaje oraz tego, co chcą nosić kobiety. Modę, jak mówi, ma we krwi. W wieku 14 lat podjęła pracę wakacyjną za ladą w Harrodsie, gdzie zapewne jej koleżanki jak ognia bały się córki szefa. – Nie miały o niczym pojęcia – zaprzecza. – Miałam na plakietce inne nazwisko, żeby się nie zorientowały i nie traktowały mnie inaczej.

Czyj to był pomysł? – Mamy. Jej mądrość stoi za tym wszystkim, to ona jest filarem całej rodziny. Ojciec cały czas pracował, a ja i moje rodzeństwo byliśmy jej pełnoetatowym zajęciem. Nie przeczyta się o niej wiele w prasie, ale ona tak woli.

Heini wolała też, żeby jej dzieci trzymały się z dala od świateł reflektorów, w przeciwieństwie do – powiedzmy – obecnych wyczynów Romea Beckhama, gwiazdki ostatniej kampanii reklamowej Burberry, którą Camilla określa pod nosem jako “absurd”. Zamiast tego dzieci Al-Fayedów dorastały na wsi. – Byliśmy szczęśliwą rodziną, zadowoloną z tego, co mamy. Prowadziliśmy intensywne życie rodzinne, wciąż tak jest. Rodzina przede wszystkim. A obserwowanie pracy ojca, jego osiągnięć, oznaczało, że wpojono nam etykę pracy.

W wieku 18 lat miała ambicję zostać dziennikarką modową i dostała posadę stażystki, najpierw w brytyjskiej edycji “Vogue’a”, potem w amerykańskiej, jako jedna z asystentek Anny Wintour. Z pewnością obie dzięki koneksjom taty, ale, szczerze, kto by nie skorzystał? – Pracowałam dosłownie jak w “Diabeł ubiera się u Prady”. To było fantastyczne doświadczenie, mieszkać i pracować w Nowym Jorku, a Anna Wintour jest niezwykłą kobietą. Gdzie można lepiej zacząć podróż po świecie mody?

Właśnie, gdzie? Ale Camilla zdecydowała, że dziennikarstwo nie jest jednak dla niej, a w każdym razie zbyt trudno przebić się w branży (“jako stażystka nie masz zbyt wiele do czynienia z dziennikarstwem”). Wróciła więc do Anglii i podjęła pracę w fundacji charytatywnej ojca. Sfotografowano ją na kilku przyjęciach, ale ku rozczarowaniu tabloidów nie stała się angielską Paris Hilton. Zamiast tego poznała i poślubiła obecnego męża, Mohamada Esreba, dewelopera o syryjskich korzeniach, z którym ma dwójkę dzieci: Lunę i 8-miesięcznego Numaira.

Getty Images

Rodzina spędza weekendy w domu na wsi, ale na ogół mieszka w eleganckim mieszkaniu w dziwnym, drogim londyński apartamentowcu. Kremowe marmurowe lobby ozdobiono kiepskimi kopiami okropnych obrazów, gałązkami sztucznych kwiatów stojących na cokołach, są jeszcze rzeźby z brązu po 14 tys. funtów, jeśli ktoś wychodząc chciałby taką nabyć.

Tymczasem jej ojciec sprzedał Harrodsa firmie z kapitałem katarskiej rodziny królewskiej. Czy było jej smutno z tego powodu? – Szczerze mówiąc, jeśli chodzi o sentymenty, to ich nie było, ponieważ tata był taki zestresowany. Ale wszyscy czuliśmy dumę. Harrods jest tym, czym jest, dzięki niemu. To on zbudował fundamenty na przyszłość. Teraz jest już po osiemdziesiątce i to dobry czas, by przystopować, po 25 latach nerwów i dbania o 10 tys. zatrudnionych tam osób. To było już zbyt wiele. Ale tata nigdy nie przejdzie na całkowitą emeryturę. Nie on.

Camilla Al-Fayed z ojcem - Mohamedem Al-Fayed/ fot. Bulls Press

Za to Camilla dopiero się rozkręca. – Czuję się jak ośmiornica, próbując robić wszystko na raz, ale nie robiłabym tego, gdyby nie sprawiało mi to przyjemności – mówi, delikatnie wyjmując dwa kosztowne kryształowe motyle z wszędobylskich rączek córeczki. – W jednej chwili zrezygnowałabym z tego wszystkiego, gdybym tego nie lubiła.

Zdjęcia vuMag BlueServices

źródło: Times

tłum.Agata Bader

Tematy:

Nieprawidłowy email