Victoria Beckham: jestem bałaganiarą i świetną matką, która chodzi do pracy

„Do tej pory liczył się tylko David i futbol. Dopiero kilka sezonów temu, gdy wszyscy przyszli na mój pokaz, zrozumieli, że mamusia ma prawdziwą pracę,” mówi o swoich dzieciach Victoria Beckham. Projektantka, która 7 lat temu zaczynała w maleńkim biurze, z trzyosobowym zespołem, tuż przed pokazem jesienno – zimowej kolekcji na sezon 2015/16, zaprosiła do swojego atelier ekipę „New York Times”. W rozmowie przyznała, że jest straszną bałaganiarą, a gdy idzie do pracy, liczy się komfort, dlatego zawsze nosi baleriny albo trampki. Kto by przypuszczał, że oficjalny wizerunek eleganckiej Victorii tak mocno odbiega od rzeczywistości?

Victoria Beckham / fot. Getty Images

Victoria Beckham nigdy nie pokazuje się w butach na płaskim obcasie. Niewysoka projektantka zawsze nosi niebotycznie wysokie szpilki, które znacznie wydłużają jej szczuplutką sylwetkę. Dlatego aż trudno uwierzyć, gdy w jednym z wywiadów wyznaje, że do pracy chodzi zawsze w balerinach lub trampkach. Do tego dżinsy i sweter. Żadnych ekstrawagancji. „Nie chodzi o to, żebym dobrze wyglądała, a o to, żeby robota była zrobiona”, tłumaczy dziennikarzom „New York Times”.

Odkąd rok temu rodzina Beckhamów przeprowadziła się z Los Angeles do Londynu, marka odzieżowa Victorii bardzo się rozwinęła. Więcej kolekcji, więcej sylwetek, zdecydowanie więcej pracowników. Gdy Beckham zaczynała w 2008 roku, jej biuro mieściło się w jednym, niewielkim pokoiku w budynku na Battersea. Oprócz Victorii pracowały tam trzy inne osoby, a Beckham nie tylko projektowała swoje kreacje, ale też upinała je na sobie i służyła za modelkę. Do teraz zdarza jej się upinać rzeczy na sobie, choć przyznaje, że lepiej jest gdy robi się do na modelce od przymiarek.

Victoria Beckham / fot. Getty Images

Victoria Beckham nie szkicuje swoich projektów. Wymyśla generalne konstrukcje, a potem razem ze swoim zespołem pracuje nad detalami. Zmienia je, poprawia. Ma jedną zasadę: musi przymierzyć każdą rzecz. Stara się to robić przed pokazem, jeśli się nie uda, zdecydowanie robi to przed wprowadzeniem kolekcji do sklepu. Lubi mieć pewność, że ubrania doskonale leżą nie tylko na bardzo wysokich modelkach ale i na niższych dziewczynach. Pracy przy nowych kolekcjach jest mnóstwo. Victoria Beckham wstaje o 6 rano. Ćwiczy, potem robi śniadanie i odwozi dzieci do szkoły. Czasem wyręcza ją David. O 9 projektantka stawia się w swoim biurze i wpada w wir zadań. Wyznaje, że nie zawsze udaje jej się wrócić do domu, zanim Brooklyn, Romeo, Cruz i Harper pójdą spać. Miewała z tego powodu wyrzuty sumienia, z których wyleczyła ją… Diane Von Furstenberg. „Rozmawiałam z nią o macierzyństwie. Ma spektakularną karierę, dzieci. Zapytałam ją więc, czy kiedykolwiek miała wyrzuty sumienia, że nie siedzi w domu, z dziećmi. Spojrzała na mnie i swoim arystokratycznym, głębokim głosem powiedziała: Nigdy! Ja też jestem świetną matką, która chodzi do pracy,” wspomniała.

Wychowywanie czwórki dzieci i prowadzenie ultra popularnego domu mody nie jest łatwe. Dlatego zupełnie rozumiemy, że Victoria nie zawraca sobie głowy takimi błahostkami, jak porządki. „Jestem straszną bałaganiarą. David ciągle mnie za to gani, bo w domu robię okropny nieporządek. W pracy mam genialną asystentkę, która jakoś panuje nad tym chaosem. Dlatego moje biuro jest minimalistyczne, nowoczesne. Mój dom? Klasyczny, staro angielski. Może nieco mniej bibelotów, bo na nich zbiera się kurz, ale zdecydowanie bez żadnych nowoczesnych akcentów.”

Tematy:

Nieprawidłowy email