Być jak Terry Richardson

Co wspólnego mają ze sobą flanelowa koszula w kratę, najprostszy aparat fotograficzny i miliony dolarów? Odpowiedź jest prosta - właściciela. Jest nim Terry Richardson, 48-letni amerykański fotograf mody, portrecista i dokumentalista, który swoim stylem życia i prowokacyjnym sposobem fotografowania znakomicie wpisuje się we współczesną popkulturę. Swoim małym aparatem kompaktowym stwarza ikony popkultury. I zarabia przy tym miliony dolarów.

Richardson jest wszędzie, gdzie coś się dzieje. Czuje się dobrze zarówno na pokazie mody jak i na ulicy wśród bezdomnych. I choć sam wygląda w swoich koszulach w kratę jak robotnik z amerykańskiego przedmieścia, przed jego obiektywem stanęli już najbardziej znani z branży modowej i show biznesu (m.in. Lady Gaga, Catherine Deneuve, Kate Moss, Karl Lagerfeld, Anja Rubik, Leonardo DiCaprio, Sharon Stone, Tom Ford, Marc Jacobs).

Sposób, w jaki postrzega świat i ludzi, wyznacza jego charakterystyczny styl. Scenografia nie ma dla niego większego znaczenia. Może to robić wszędzie. Robi to też bez zbędnych ceregieli, często niedbale, na białym tle. Błysk prosto w twarz, wszechobecna seksualność, wyuzdane pozy i dwuznaczne gesty przeplatają się z jakąś naiwnością, lekkością i radością. Jego bohaterowie świetnie się przy tym bawią, nawet jeśli jest to zabawa rodem z kokainowych orgii. Zdarza mu się też balansować na granicy złego smaku lub nawet pornografii, ku wielkiemu zgorszeniu i niezadowoleniu purytańskich środowisk, które wciąż zarzucają mu obrazę moralności.

Można zarzucać Terry’emu Richardsonowi zbytnie epatowanie seksualnością, można nie lubić jego wulgarności, ale na pewno nie można odmówić mu wyczucia stylu.

[to jego wybór, styl, a nie brak umiejętności. Wystarczy obejrzeć jego sesje dla magazynów…

Fotografowane osoby są zawsze starannie wystylizowane, znakomicie ubrane (lub znakomicie rozebrane). Nawet Lindsey Lohan w swojej odsłonie heroin-chic staje się interesującą bohaterką, a prężąca się w niedwuznacznych pozach, skąpo odziana disneyowska gwiazdka Miley Cyrus tematem publicznej dyskusji. Richardson potrafi robić również zdjęcia „przyzwoite” i bardziej eleganckie, ale te zostawia sobie dla luksusowych marek, głównie na potrzeby kampanii reklamowych.

Sam fotograf świetnie odnajduje się również w roli celebryty. Musi przecież dokładnie poznać i wczuć się w rolę ikony popkultury, aby móc ją później stworzyć. Pozuje na ściankach, robi sobie zdjęcia z przechodniami, fotografuje się podczas wspólnych sesji z gwiazdami, a nawet robi serie autoportretów, na których jest on, on i… on - nago, w bieliźnie, z uniesionymi w górę kciukami. Utrata prywatności zdaje się go zupełnie nie martwić.

Prasa amerykańska co rusz donosi o bajońskich sumach wpływających na konto fotografa. Mówi się o 58 mln dolarów za 2013 rok, jednak chwilę później okazuje się, że to prawdopodobnie plotka. Richardson podsyca tylko zainteresowanie mediów, stwarza powody do spekulacji, manipuluje informacją i nigdy nie dementuje plotek. Jakkolwiek by nie było, artysta i tak należy do najbardziej pożądanych i rozchwytywanych fotografów świata. A to, czy zarabia rocznie 5 czy 50 mln $, nie ma chyba większego znaczenia, bo to i tak stawia go w pozycji jednego z najlepiej zarabiających fotografów świata i posiadacza największej kolekcji flanelowych koszul w kratę.

Tematy:

Nieprawidłowy email