Terry Richardson i oskarżenia o molestowanie. Fotograf zabiera głos

Terry Richardson jest najbardziej kontrowersyjnym fotografem w świecie mody. Prowokacyjny charakter jego zdjęć, to jedno. Ale negatywnej popularności przysparzają mu nieustannie pojawiające się informacje o wykorzystywaniu seksualnym modelek, jakiego ma dopuszczać się Richardson. Ostatnio o takie zachowanie oskarżyła go Charlotte Waters. Co konkretnie zarzuca fotografowi?

VU MAG / Getty Images

Terry Richardson znowu jest w opałach. Czy po raz kolejny uda mu się wymigać od konsekwencji? Zdaje się, że tym razem pętla wokół szyi fotografa się zaciska. Wszystko zaczęło się od anonimowej opowieści modelki w portalu Reddit, która pięć lat temu pozowała dla Richardsona. Jak się potem okazało, modelką tą jest Charlotte Waters, która postanowiła publicznie opowiedzieć swoją historię w rozmowie z portalem Vocativ.

Terry Richardson i Miley Cyrus na planie teledysku "Wrecking Ball" / Bulls Press

Waters była studentką, która dorabiała pozując jako modelka do aktów i zdjęć. W marcu 2009 roku postanowiła wysłać swoje zdjęcia Richardsonowi. Widziałam jego zdjęcia w magazynach i na billboardach. Podobała mi się jego estetyka. Gdy okazało się, że można zgłosić się do pozowania Richardsonowi, uznałam, że to świetna okazja. Dość szybko 19-letnia modelka dostała odpowiedź i zaproszenie do studio fotografa w SoHo.

Ponieważ modelka miała już doświadczenie w pozowaniu nago, spodziewała się, że i tym razem będzie podobnie. Pracowałam z Richardem Kernem, który robił ze mną odcinek do ViceTV. Kern jest znany z prowokacyjnych zdjęć, ale nie powiedział ani jednego słowa, które sprawiłoby, że czułam się skrępowana. Jasne, że kazał mi potrząsać pupą przed kamerą, ale zawsze zachowywał dystans. Panowała równowaga sił. Nie miałam wrażenia, że sprawuje nade mną kontrolę. Tak samo było przy pracy nad obrazem Rona Englisha. Czułam się dobrze robiąc to. Do tamtego momentu moje doświadczenia z fotografami były pozytywne i profesjonalne, wspomina.

Charlotte Waters w 2009 roku

Gdy Charlotte przyjechała do studio Richardsona, na planie była już asystentka fotografa. Zanim przystąpili do robienia zdjęć, modelka podpisała standardowe dokumenty, zgodę na zdjęcia i wykorzystanie wizerunku. Potem zaczęła się sesja. Terry wsadził mi kciuk w usta. Pomyślałam, że to dziwne, ale nie oponowałam. Poprosił bym zaczęła się powoli rozbierać. Przez cały czas robił zdjęcia i prawił mi mnóstwo komplementów. To dość nietypowe. Na innych sesjach nikt aż tak się nie starał opowiada Waters w rozmowie z Vocativ. Gdy modelka była nago, Richardson kazał jej wsadzić rękę w swoje spodnie i zaczął fotografować. Jak się okazało, był to wstęp do zdecydowanie bardziej kontrowersyjnych poczynań Terry’go.

ZOBACZ TEŻ: Być jak Terry Richardson

Potem akcja potoczyła się szybko. Richardson wyjął penisa ze spodni, kazał modelce oprzeć się na kanapie i zaczął lizać jej pośladki i odbyt. Modelka była zaszokowana. Ale nie protestowała. Zapytana, dlaczego po prostu nie wyszła ze studio, odpowiada: Miałam wrażenie, że nie ma już odwrotu. Wiem, że to brzmi szalenie, ale miałam mentalność 19-latki. Samo mówienie o tym dzisiaj sprawia, że czuję się tak jak wtedy: sparaliżowana i spanikowana. Fotograf uprawiał seks oralny z Charlotte, podczas gdy jego asystentka robiła zdjęcia. Kazał modelce mieć przez cały czas szeroko otwarte oczy. Na koniec wystrzelił spermą na jej twarz, chwycił aparat i zaczął robić zdjęcia.

Miałam wrażenie, że Terry i jego asystentka robili to wiele razy. Taka sytuacja była dla nich normalna. A ja nie mogłam uwierzyć w to, co się stało, opisuje Waters. Gdy sesja dobiegła końca, dziewczyna wsiadła w taksówkę i chciała jak najszybciej uciec z atelier fotografa. Roztrzęsiona dostała wieczorem ataku paniki. Jej współlokatorka zadzwoniła po ambulans, który przewiózł dziewczynę do szpitala. Była to ostatnia sesja, w jakiej brała udział Charlotte. Teraz 25-latka mieszka w Los Angeles. Pracuje jako pielęgniarka. A zdjęcia, które robił Richardson? Nigdy ich nie widziałam, mówi. Asystentka Terry’ego odezwała się do niej po kilku tygodniach. Przekazała jej prośbę Richardsona, by zapuściła włosy łonowe i zaprosiła ją na weekendowy wypad do domku letniskowego fotografa, wraz z kilkoma innymi, młodymi modelkami. Charlotte nie odpowiedziała na maila.

Kate Moss dla magazynu Lui / fot. Terry Richardson

Nawet mi nie zapłacono za tamtą sesję. Dlaczego dopiero teraz zdecydowałam się opowiedzieć moją historię? Kilka tygodni temu widziałam jak moi znajomi komentują na Facebooku artykuły o Richardsonie i jego zachowaniu. Wiedziałam, że opisywane tam sytuacje nie są plotkami i pomówieniami, bo sama tego doświadczyłam. Dlatego postanowiłam opowiedzieć moją historię.

Waters odważyła się nawet zgłosić sprawę na policję. Nie chciała wytaczać pozwu ani podejmować żadnych oficjalnych kroków. I jak dowiedziała się od nowojorskiego detektywa, któremu opowiedziała swoją historię, nawet nie miałaby takiej możliwości. W świetle prawa Richardson nie popełnił żadnego przestępstwa, bo dziewczyna przez cały czas trwania sesji zdjęciowej, nie protestowała. Nie można więc powiedzieć by do czegokolwiek została zmuszona, bo nigdy nie powiedziała „Nie.” Czy to oznacza, że Richardsonowi cała sprawa ujdzie płazem?

Cóż, z pewnością fotograf nie trafi za kratki. Ale jego kariera może poważnie ucierpieć. Ze współpracy z kontrowersyjnym artystą zrezygnował Equinox. H&M na oficjalnym Twitterze napisał:

Jeśli oskarżenia są prawdziwe, ta sytuacja jest dla nas niedopuszczalna. Obecnie nie współpracujemy z Terrym Richardsonem

A co na to fotograf? Do tej pory unikał wypowiadania się w sprawach tego typu. Jednak historia Charlotte Waters zmusiła go do zabrania głosu. Richardson napisał list do Page Six, słynnej rubryki towarzyskiej dziennika New York Post. List zatytułowany Correcting the Rumors w całości przedrukował The Huffington Post. W swojej dość krótkiej wypowiedzi, Richardson opisuje swoją historię jako fotografa oraz tłumaczy, dlaczego zdecydował się dopiero teraz zabrać głos.

Cztery lata temu (gdy po raz pierwszy pojawiły się oskarżenia pod adresem fotografa, przyp. redakcji), postanowiłem świadomie ignorować internetowy krąg plotek i fałszywych oskarżeń. Wówczas uważałem, że zaszczycenie ich odpowiedzią byłoby zdradą dla mojej pracy i charakteru. Oskarżenia, które ponownie wypłynęły kilka miesięcy temu, są wyjątkowo zjadliwe i sfabrykowane, przenosząc się poza krąg krytycznego dialogu stają się niczym więcej jak emocjonalnym polowaniem na czarownice. Dalej fotograf argumentuje, że brak jego głosu w dyskusji sprawia, że wszystko na czym jest ona oparta, to kłamstwa. Tym samym zarzuca, że wszystkie modelki, które opisują swoje negatywne doświadczenia z fotografem, zmyślają.

Beyonce na okładce GQ, luty 2013 / fot. Terry Richardson

Przedstawiając swoje stanowisko, Richardson porównuje się do Roberta Mappelthorpe’a i Helmuta Newtona, którzy również prezentowali seksualność w swoich zdjęciach. Nie sposób nie przyznać mu racji, choć raczej nie wyobrażam sobie, by Helmut Newton zmuszał modelki do uprawiania seksu oralnego i strzelał im spermą w oczy. Fotograf podkreśla, że pracował z dorosłymi kobietami, które wyrażały na to zgodę i miały pełną świadomość natury tej współpracy i jak zawsze przy takich projektach, podpisały stosowne zgody i oświadczenia. Dodaje też, że na tyle szanuje osoby, z którymi pracuje, że zakłada iż mają one wolną wolę i podejmują decyzje świadomie. Tym trudniej jest mi postrzegać siebie, jako cel podobnych historii. Niestety, trwająca nieustannie walka o odsłony stron internetowych, generowane przez kontrowersje i niechlujne dziennikarstwo stały się podstawą gniewnych krucjat w Internecie. Wywodzące się z dobrych pobudek, czy nie, są oparte na kłamstwach, tłumaczy fotograf i domaga się aby dyskurs był oparty na faktach. Prosi też o obdarzenie go przywilejem zaufania i prawdy.

To ogromna prośba i jeszcze większe zarzuty, z jakimi musi zmierzyć się fotograf. Zastanawia mnie tylko, dlaczego dopiero teraz Richardson postanowił zabrać głos? Czyżby prawdziwym było stare porzekadło iż to „winny się tłumaczy”? Wprawdzie większość magazynów, z którymi współpracuje fotograf, nadal zamieszcza jego zdjęcia na okładkach i rozkładówkach, ale komunikat H&M może być początkiem większego bojkotu. A wtedy zdjęcia, za które płacono miliony, znacznie stracą na wartości…

ZOBACZ TEŻ: Seksualność i seks w fotografii mody

Tematy:

Nieprawidłowy email