Rewolucje Saint Laurenta: jak Francuz zmienił modę kobiecą

Brałem udział w transformacji mojej epoki. Uczestniczyłem w tym robiąc ubrania, które są oczywiście mniej ważne niż muzyka, architektura czy malarstwo – ale niezależnie od tego, ile to warte, tak! Zrobiłem to! Co dokładnie Yves Saint Laurent miał na myśli mówiąc, że poprzez modę zmieniał XX wiek? Oto krótka lista dokonań, które uczyniły go nieśmiertelnym.

Zdjęcia vuMag BlueServices

1. Sukienka „Mondrian”

Zdjęcia vuMag BlueServices

Trudno w tym wypadku mówić o inspiracji – prosta koktajlowa sukienka z grubej dzianiny wręcz odwzorowuje obraz Pieta Mondriana. Saint Laurent często wykorzystywał w swych kolekcjach motywy ze sztuki nowoczesnej – obrazów Picassa czy Braque’a, – wyjaśniając: „nie mam zamiaru z nimi konkurować, uczę się od nich”. W tym przypadku spłacił dług z nawiązką: dzięki kolekcji sukienek „Mondrian” twórczość holenderskiego malarza abstrakcjonisty stała się znana szerokim rzeszom, a jego „Kompozycja w błękicie, czerwieni, żółci i czerni”, która wchodziła w skład należącej do YSL olbrzymiej kolekcji cennych dzieł sztuki, została po śmierci projektanta sprzedany na aukcji za cenę dwukrotnie wyższą od szacowanej – ponad 21,5 milionów euro. Był pierwszym projektantem, który miał indywidualną wystawę w nowojorskim Metropolitan Museum of Art za życia, już w 1983 roku. Jeśli ktoś przedtem zastanawiał się, czy moda jest dziedziną sztuki, to nie po nastaniu Ives Saint Laurenta.

2. Spodnium, damski garnitur

Zdjęcia vuMag BlueServices

Tak, to prawda, że Coco Chanel ubrała kobiety w spodnie już w latach 20. I prawdą jest, że tysiące kobiet nosiło je podczas II wojny światowej i w latach powojennych, kiedy w zastępstwie poległych na frontach mężczyzn pracowały na budowach lub w publicznym transporcie. Ale to były męskie spodnie – tyle, że noszone przez kobiety. Dopiero Yves Saint Laurent zaproponował ich damską wersję – nie dla ekstrawaganckiej chłopczycy, nie dla robotnicy czy sportsmenki, tylko nowoczesnej, modnej kobiety. Spodnie z tuniką lub dłuższą kamizelką z tego samego materiału określano w Polsce rzadko już dziś spotykanym słowem „spodnium”, z marynarką – mianem damskiego garnituru. W 1971 roku modelka Bianca Pérez-Mora Macias wzięła ślub z Mickiem Jaggerem, zastępując ślubną suknię białym garniturem od YSL. Dla opinii publicznej było to równie skandaliczne, jak cała muzyka tych The Rolling Stones…

3. Szmizjerka

Zdjęcia vuMag BlueServices

Tak, to też on – sukienka o kroju przedłużonej męskiej koszuli, w rozmaitych wersjach: zupełnie prosta, z rozszerzanym dołem, przewiązywana paskiem, z pagonami, kieszeniami, jedwabna, wełniana, dżinsowa. Dzięki YSL stała się absolutną klasyką. Jej nazwa to spolszczone słowo „chemisier” – po francusku „bluzka koszulowa”. Lata 60. były okresem społecznej rewolucji, Yves Saint Laurent zapytany, co będzie projektował, gdy komunizm zwycięży, odpowiedział: – fartuchy. Na początek dużo fartuchów! Być może jego szmizjerka narodziła się jako wizja eleganckiego fartucha…

4. „Piękność dnia”, Catherine Denevue

Zdjęcia vuMag BlueServices
Zdjęcia vuMag BlueServices

Miała 22 lata, a za sobą już dwie główne role, w „Parasolkach z Cherbourga” i „Wstręcie” Polańskiego, kiedy przyszła do pracowni Saint Laurenta ze stroną wydartą z magazynu „Elle” – chciała zamówić sukienkę na audiencję u królowej brytyjskiej Elżbiety II. Zaprzyjaźnili się. Specjalnie dla niej zaprojektował kostiumy do „Belle de jour” Louisa Bunuela. Stroje markizy, która prowadzi podwójne życie – beżowa szmizjerka z metalowym paskiem i czarna z białym kołnierzykiem i mankietami, przeciwdeszczowy płaszcz z czarnej ceraty, trapezowe sukienki, dwurzędowe wełniane płaszczyki i zsunięty na tył głowy toczek – przeszły do historii kina. Niczym nie różniły się od rzeczy sprzedawanych w jego świeżo otwartym butiku Rive Gauche, poza długością – w 1967 roku królowała mini, a Bunuel chciał, żeby kostiumy w filmie były przed kolano, „ponadczasowe jak jego dzieło”.

Catherine Denevue była najwierniejszą klientką i muzą aż do końca życia projektanta, ponad 50 lat.

5. „Le smoking”

Zdjęcia vuMag BlueServices

Po raz pierwszy pokazał go w 1966 roku – na wybieg wyszły modelki w czarnych smokingach, białych jedwabnych bluzkach i czarnych kapeluszach fedora. Przez następne lata stworzył dziesiątki wariacji – smoking ze spódnicą, z szortami, z gołymi plecami, smokingowe sukienki, długie suknie, kombinezony. Co kilka lat któryś z projektantów umieszcza smoking w swojej kolekcji, ale nikt nie ma złudzeń: Yves był pierwszy i najlepszy.

6. Safari

Zdjęcia vuMag BlueServices
Zdjęcia vuMag BlueServices

To był absolutny szał! Komplety w kolorach pustyni – spodnie i koszule z pagonami i nakładanymi kieszeniami, sznurowane tuniki, lekkie marynarki z krótkimi rękawami. Dla kobiet i dla mężczyzn, do noszenia w Paryżu i modnych metropoliach, a nie do dżungli.

Nie lubił podróżować – z mieszkania w Paryżu wyjeżdżał wyłącznie do Chateau Gabriel w Normandii, kupionego głównie dlatego, że bywał w nim w przeszłości jego ukochany pisarz Marcel Proust, oraz do swojej willi w Marrakeszu. I to podobno tam, przy niewielkiej pomocy haszu lub LSD, nie wychodząc z domu wymyślił całą kolekcję safari.

7. Pret-a-porter: czarny golf, czarna skóra

Zdjęcia vuMag BlueServices

Jeszcze jako główny projektant domu mody Dior przedstawił kolekcję wzorowaną na ubraniach bitników: krótkie kurteczki z czarnej skóry były co prawda – jak na haute couture przystało – lamowane norką, ale i tak wprawiły w osłupienie stałą (i starą ) klientelę. Przez kilka lat usiłował balansować między gustami konserwatywnych odbiorców haute couture a pragnieniem robienia mody awangardowej, pięknej i śmiałej. Młodej. Aż wreszcie jesienią 1966 roku otworzył swój pierwszy butik oferujący kolekcję pret-a-porter Rive Gauche – Lewy Brzeg. Strzał w dziesiątkę.

To czasy, gdy lewy brzeg Sekwany był rzeczywiście bardzo lewy: kawiarnie przy bulwarze Saint–Germain pełne były lewicujących intelektualistów, nocne kluby – rozgorączkowanych studentów. Wszystko już wisiało w powietrzu: rewolucja kulturalna, społeczna, seksualna. To z tych czasów pochodzi powiedzenie YSL – „kobiecie, żeby dobrze wyglądać, wystarczy czarny golf, czarna spódnica i ramiona mężczyzny, który ją kocha”.

Rive Gauche nie był pierwszym butikiem pret-a-porter w Paryżu, ale Yves Saint Laurent był pierwszym projektantem haute couture który to zrobił! Potraktowano to jako manifest ideologiczny, wyjście na ulicę. Inni Wielcy Krawcy nie kryli oburzenia: Ungaro mówił, że to, co się dzieje, jest „bardzo, bardzo smutne”, będący u szczytu sławy Pierre Cardin martwił się, że „jeśli będziemy projektować standardową odzież, świat umrze z nudów”. Yves Saint Laurent odpowiedział; – „Moda byłaby bardzo smutna, gdyby jej jedynym celem było ubieranie bogatych kobiet!”.

Lubił wyprzedzać czas, być pierwszy. I był, w różnych dziedzinach. Pierwszy zatrudniał do pokazów ciemnoskóre modelki (m.in. Iman), pierwszy odsłonił na wybiegu kobiece piersi: widoczne pod prześwitującym czarnym szyfonem bluzki i pod noszoną na gołe ciało smokingową marynarką.

Był też pierwszym projektantem który sam wystąpił w reklamie własnego produktu – słynne zdjęcie Jeanlup Sieffa, na którym pozuje ubrany jedynie w okulary, towarzyszyło wejściu na rynek pierwszej męskiej wody toaletowej YSL Pour Homme. A kiedy pisarka Marguerite Yourcenar została w 1980 roku pierwszą kobietą przyjętą do Akademii Francuskiej, weszła w jej progi w białej, wiązanej pod szyją na kokardę, jedwabnej bluzce YSL. Bo to Saint Laurent powiedział – „Z czasem zrozumiałem, że kobiety oczekują od ubrania nie tylko tego, że będą wyglądały pięknie, ale też, że da im pewność siebie i poczucie bezpieczeństwa. Chanel dała kobietom wolność, ja – siłę.”

Umarł 1. czerwca, zaledwie 6 lat temu. Wystarczyło, żeby w rozmowach o modzie, słowa „mężczyzna”, „kobieta”, „miłość”, „wolność”, „rewolucja” zostały zastąpione hasłami „rynek azjatycki” i „pieniądze”. Ives Saint Laurent zostawił nas piękniejsze i silniejsze. I bardziej samotne.

Tematy:

Nieprawidłowy email