Reni Jusis: Jestem minimalistką

„Moje sceniczne kreacje są jak kostiumy teatralne. Na potrzeby występów robię mocniejszy makijaż i zakładam spektakularne stroje. Natomiast na co dzień przede wszystkim stawiam na wygodę”, mówi Reni Jusis. Specjalnie dla VUMAGA opowiada o swoich modowych inspiracjach, potrzebie minimalizmu i głodzie konsumpcji, który jej zdaniem jest już passé.

Foto: Materiały prasowe

Damian Gajda: Co masz dzisiaj na sobie?

Reni Jusis: Jedna z mam z przedszkola, do którego chodzą moje dzieci, zapytała, czy nie chciałabym przyjąć od niej prezentu. Zaprojektowała i uszyła dla siebie kombinezon. Uznała jednak, że jest chyba zbyt odważny i lepiej sprawdzi się na scenie niż w codziennych stylizacjach. Polubiłam go tak bardzo, że w zasadzie nie umiem się z nim rozstać (śmiech).

Ty też wymieniasz się ubraniami z innymi?

Rzeczy, które mi się znudziły, a nadal są w dobrym stanie, oddaję na przykład swojej siostrze. Rok później o tym zapominam i pytam ją, gdy widzę coś fajnego: „skąd to masz?!”. Ona dziwi się: „no jak to skąd? Od Ciebie”. Takie wymienianie posiada również wymiar ekologiczny, dzięki temu nadajemy ubraniom drugie życie.

Organizujesz z koleżankami wieczory, podczas których wymieniacie się ubraniami?

Niestety nie, głównie z powodu braku czasu, ale uważam, że to fajna idea. Sama często robię czystki w swojej garderobie i wierzę, że wreszcie uda mi się ograniczyć liczbę rzeczy do minimum. Najbardziej z ubraniowych prezentów cieszą się nastoletnie córki moich koleżanek. Wyglądają w nich jak królowe balu!

Foto: Materiały prasowe Reni Jusis

Lubisz zakupy?

Ostatnio rzadko kupuję nowe ubrania. Odnoszę wrażenie, że mam już wszystko, czego potrzebuję. Robię przemyślane zakupy i stawiam na dobre jakościowo rzeczy. Może nie założę butów sprzed dwóch sezonów, ale jeśli chodzi o sukienki, marynarki czy koszule, wiem, że są to ponadczasowe rzeczy.

W jednym z wywiadów, którego udzieliłaś kilka lat temu przyznałaś, że masz problem z zakupami, bo kupujesz kompulsywnie i bez zastanowienia. Kiedy nauczyłaś się robić to racjonalnie?

Galerie handlowe powstały zaledwie 15 lat temu. Dopadł nas wtedy głód konsumpcji – musieliśmy nasycić się po poprzednich dekadach. Rzeczywiście zdarzało mi się robić nieprzemyślane zakupy. Dzisiaj taki styl życia jest już passé. Śpiewam o tym na swojej nowej płycie „BANG!”.

Sprawdzasz, skąd pochodzą ubrania, które kupujesz?

Wspieram polskie marki i zawsze upewniam się, że kupuję produkt „Made in Poland”, a nie z Bangladeszu. Niedawno rozmawiałam z przedstawicielami pewnej firmy odzieżowej, którzy mają ambitny plan, żeby za 10, 15 lat sprzedawać wyłącznie ubrania z ekologicznej bawełny. Coraz więcej osób ma świadomość, jak wiele osób cierpi przy uprawie bawełny z pestycydami. Norwedzy wysłali kilku blogerów do szwalni w Kambodży, by przekonali się jak wygląda codzienna praca ludzi, którzy są tam zatrudnieni. Mnie też interesuje etyczny wymiar mody. Sama nigdy nie nosiłam i nie noszę futer, a wszystkie skórzane torebki rozdałam koleżankom. Nie znajduję powodu, dla którego miałabym przyczyniać się do zadawania cierpienia zwierzętom.

Foto: Materiały prasowe Reni Jusis

Jak określiłabyś swój styl?

Rozdzielam życie osobiste i zawodowe. Moje sceniczne kreacje są jak kostiumy teatralne. Na potrzeby występów robię mocniejszy makijaż i zakładam spektakularne stroje. Natomiast na co dzień przede wszystkim stawiam na wygodę. Nie namówisz mnie na obcasy (śmiech)! Zawsze, gdy sięgam po sportowe buty, jestem zdumiona, że kolejne modele dają jeszcze większy komfort. Na przestrzeni lat można zaobserwować olbrzymi postęp w tej dziedzinie. Nie dziwię się, że dziś biznesmeni noszą sportowe obuwie do garnituru.

Czyli przede wszystkim wygoda?

Wygoda – zwłaszcza, że mam dwoje dzieci i ciągle zajęte obie ręce. Noszę to, co sprawdza się na co dzień, białą koszulę zostawiam na święta.

Jesteś konsekwentna w swoich modowych wyborach?

Wiesz, kobieta bywa zmienna (śmiech)! Kiedy jadę na koncert, zabieram ze sobą walizkę i ogromny karton na kostiumy. Nigdy do końca nie wiem, co założę. Natomiast muszę przyznać, że od wielu lat większe wrażenie robią na mnie kolekcje męskie niż kobiece. Często podbieram mężowi koszule albo marynarki... Podoba mi się nonszalancki styl – słyszałam, że zanim Anglik założy garnitur, musi się w nim… przespać (śmiech). Nie zachwycam się przesadnie eleganckimi Włochami, w błyszczących garniturach, z brylantyną na włosach. Podobają mi się kontrowersyjne zestawienia – na przykład dziewczyny poruszające się po mieście na rowerach w eleganckich sukienkach i butach vintage.

A jak zmieniał się Twój styl na przestrzeni lat?

Najpierw był przypadkowy, później zaczęłam ubierać się bardziej świadomie. Myślę, że na początku nie miałam na siebie pomysłu. Eksperymentowałam – inspirowały mnie księżniczka Leia ze „Star Wars” czy amerykańskie wokalistki. W tamtych czasach w Polsce jeszcze nie było kreatorów mody. Jako pierwszy profesjonalnie zajął się mną Tomasz Jacyków przy okazji wydania płyty „Trans Misja”. Do dzisiaj koledzy z zespołu wspominają: „wyglądałaś na tej trasie jak milion dolarów!”.

Foto: Materiały prasowe Reni Jusis

Kiedy wychodzisz rano do sklepu, nie zastanawiasz się nad tym, że ludzie będą oceniać Twój styl?

Właśnie z tego powodu wyprowadziłam się z Warszawy. W stolicy ciągle byłam pod obstrzałem, nie mogłam wyjść z domu bez makijażu. Teraz mam więcej luzu. Od kilku lat patrzę na ubrania pod kątem ich użyteczności – podoba mi się to, w czym dobrze się czuję. Po koncercie muszę zmyć makijaż, zdjąć kostium i przebrać się w dres.

Jakie kolory dominują w Twojej szafie?

Zima to dla mnie czas czerni. Zresztą ubrania uszyte z cięższych materiałów, jak płaszcze czy kurtki, doskonale prezentują się w tym kolorze. Natomiast kiedy tylko pojawiają się pierwsze promienie słoneczne, wyciągam z szafy pomarańczowe płaszcze, żółte garnitury i szaleję z kolorami!

Wspominałaś o współpracy z Tomaszem Jacykowem. Kto dzisiaj dba o to, co nosisz?

Mam szczęście do znajomych. Koleguję od lat się z Asią Horodyńską, Mariuszem Przybylskim i Mariuszem Brzozowskim oraz Marcinem Paprockim, których poznałam na początku swojej kariery. Widywaliśmy się często towarzysko i przy okazji doradzali mi w kwestiach ubioru. Poza tym lubiłam chodzić na pokazy i podpatrywać ich pracę. Jacyków żartował kiedyś, że ubieram się zgodnie z trendami obowiązującymi za pół roku. Kiedyś przypadkiem wpadliśmy na siebie z Tomkiem w restauracji. Podszedł do mnie i bez pytania… zdjął mi z nogi but, żeby sprawdzić, jakiej jest marki! Wyobrażasz sobie?! Cały Tomek! „O, Stella McCartney – Vegan Shoes! Wow!”, zdziwił się. Minął rok od zakupu i nagle dowiedziałam się, że mam wegańskie buty! Wtedy jeszcze nie rozumiałam, co oznacza to pojęcie. Kupiłam je, bo po prostu mi się podobały…

Marka ma dla Ciebie znaczenie?

Nie tyle marka, co sposób wykonania. Na przykład płaszcz od Issey Miyake – kosztował fortunę, ale noszę go już od dziesięciu lat. Nadal wszyscy zwracają na niego uwagę i pytają, gdzie go można kupić. Natomiast doszłam do wniosku, że zamiast kupować towary luksusowe, wolę te pieniądze przekazać potrzebującym. Przestałam widzieć źródło satysfakcji w posiadaniu torebki wartej kilka tysięcy złotych. Oczywiście każdy ma prawo do sprawiania sobie przyjemności czy gadżetów. Jednak kiedy zostajesz rodzicem, zaczynasz zastanawiać się nad głębszym wymiarem swoich wyborów.

Foto: Materiały prasowe Reni Jusis

A swoje dzieci jak ubierasz?

Kiedy zostałam mamą, zaczęłam wymieniać się ubrankami dziecięcymi z innymi mamami. Niemowlęta szybko rosną, więc nie niszczą ich tak bardzo. Oddaje je pociechom młodszej siostry i przyjaciółek. Rozdałam też wózki i hamaki. Gdy zobaczyłam swojego siostrzeńca w czapce w kratkę i w koszuli po moim synu, poczułam frajdę – te rzeczy dostały nowe życie i stają się częścią naszej rodzinnej historii.

Twoje dzieci zwracają uwagę na ubrania?

Mają sześć i cztery lata, więc jeszcze nie posiadają specjalnych wymagań. Moja córka przez długi czas chodziła w rzeczach chłopięcych, bo jest typem zapatrzonej w brata chłopczycy. Kiedy ostatnio nie zdążyłam kupić dla niej wiosennej czapeczki, stwierdziła: „To wezmę tę ze Spider-Manem!”. Gdy oboje byli bobasami, miałam frajdę, jeśli dostawałam od znajomych w prezencie dziecięce T-shirty z nazwami zespołów. Moje pociechy nosiły na przykład koszulki z napisem „RUN DMC” albo „AB/CD” czcionką „AC/DC”. Uroczyste okazje – jak chrzciny czy urodziny – są dla mnie ważniejsze i wtedy szczególnie dbam o to, w co są ubrane. Natomiast uważam, że zarówno syn, jak i córka mają jeszcze czas na zabawę z modą.

Masz jakieś marzenia związane z modą?

Cenię ubrania „z historią”, przerobione albo pochodzące z recyklingu – jak na przykład mój ulubiony jeansowy dres, który powstał z przetworzonych starych tkanin. Kilka lat temu dostałam torbę zrobioną… z parcianego worka na kawę. Uwielbiam biżuterię przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Bardzo chciałabym kiedyś dostać coś, co przed laty nosiły nasze prababcie…

Tematy:

Polecamy także:

Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.

 









Wpisz, jak chcesz się przedstawić
lub zaloguj się

Komentarze (21)

~Evangelini : Może i tak było, ze Reni Jusis wyglądała jak milion dolarów, ale zupełnie nie wiem, kiedy to było - pamiętam ją z koszmarnych strojów i jeszcze bardziej koszmarnych fryzur (warkoczyki, które zaplatano dziewczynkom gdzieś na Alasce?). W sumie, to wyśpiewała chyba jeden przebój, ale mnie osobiście bardzo on nudził i drażnił już po krótkim czasie, a jej ruch sceniczny był po prostu żałosny... A odnośnie tego kombinezonu - może prezent od pani z przedszkola byłby lepszy? Miłego dnia...
12 lip 16 07:13 | ocena: 79%
Liczba głosów:29
79%
21%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
~liwko : Matko dlaczego RJ zaczęła się promować w tak denny sposób. Czy ona w ogóle wie co oznacza to co "wyrysowała" sobie na dłoniach tj. BangBang?
12 lip 16 09:19 | ocena: 92%
Liczba głosów:13
92%
8%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
~ojojoj : Norwegowie. Tak mnie uczyli w szkole. Teraz uczą - Norwedzy?
12 lip 16 08:58 | ocena: 100%
Liczba głosów:9
100%
0%
| odpowiedzi: 1
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
~njm : Generalnie beznadziejna baba, ani spiewaczka, ani modelka, ani nie wiadomo co.
Jak juz nie moze na scenie, to zaczyna o ciuchach, ktore sa tak samo nijakie jak jej spiew i tyle w temacie.
22 lip 16 08:58 | ocena: 75%
Liczba głosów:12
75%
25%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
~Ali do ~MissSpark: A czy macie wersję tego kombinezonu do pracy w ogródku - bo z tego co widzę ten jest do kuchni!
12 lip 16 08:21 | ocena: 85%
Liczba głosów:13
85%
15%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
~Sopel Wzwodu !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! : Pomijam jej wygląd i poglądy bo to w jej przypadku sprawa drugorzędna ale za ponad czasowe Kiedyś Cie znajdę, Kilka Prostych Prawd i Ostatni raz po prostu chylę czoła.Pozdrawiam serdecznie ,,,
12 lip 16 07:40 | ocena: 71%
Liczba głosów:14
71%
29%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
~bobb : Nie nosi futer a to naturalny, zdrowy i ekologiczny przyodziewek. Ludzie nosili je od zarania dziejów. Lekkie, ciepłe na tyle, że pod nim mogą być w samej bieliźnie i będzie ciepło. Nie wspomnę o innych zaletach.
22 lip 16 07:47 | ocena: 64%
Liczba głosów:14
64%
36%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
~MissSpark : Cześć Drodzy! :) Piszę tak dla sprostowania. Kombinezon na pierwszym zdjęciu nie jest od Pani z przedszkola, to projekt MissSpark :) Wypożyczyliśmy go Reni na sesję. Kombinezon można zobaczyć w Nowościach na www.shop.missspark.com. Pozdrawiamy :*
30 cze 16 16:02 | ocena: 59%
Liczba głosów:17
59%
41%
| odpowiedzi: 1
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
~pieni luysis : nie lubię jej i jej rzępolenia.
12 lip 16 08:17 | ocena: 85%
Liczba głosów:13
85%
15%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
~uska : Dziwne, ze po roku zapomina co nosila, jakims dziwnym trafem , ha, ha, pamietam rzeczy jakie mialam 20 lat temu . A wcale nie tak malo mam .......
12 lip 16 15:56 | ocena: 50%
Liczba głosów:8
50%
50%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:

Nieprawidłowy email