Projekt Mokotowska - Prawdziwe Historie: Wiesława Goller

Właścicielka agencji nieruchomości, matka 36-letniego Marcina i babcia 8-letniej Emilki. Aktualnie bardzo zajęta planowaniem swojej podróży poślubnej.

Wiesława Goller / fot. Marek Pietroń

Mam sentyment do tego sklepu, bo tu kupowałam sukienkę do ślubu. Wbrew pozorom, mimo tych ton ubrań na półkach i wieszakach, nie jest łatwo znaleźć jasną, jesienną sukienkę w rozmiarze 40/42. Nie szpitalnie białą, ale kremową, perłową lub w kolorze kości słoniowej, nie mini i nie do ziemi; bez falban, koronek, kokardek, wirującej spódnicy jak dla dziewczynki – prostą, elegancką sukienkę dla dorosłej kobiety!

Wyszłam za mąż za mężczyznę, z którym spędziłam wspólnych 30 lat. Kiedy się spotkaliśmy, każde z nas miało już za sobą szybki, młodzieńczy ślub i jeszcze szybszy rozwód. Poznaliśmy się na jakiejś imprezie, właściwie już wychodziłam, gdy Krzysztof mnie zagadnął i zaczęliśmy rozmawiać. Umówiliśmy się kilka dni później, pod moim domem. Wiem, że to dziś brzmi niewiarygodnie, ale w 1983 roku było polską normą – żadne z nas nie miało telefonu! W sobotę okazało się, że muszę nagle wziąć zastępstwo i popołudnie spędzę na dyżurze w szpitalu, a nie na . Zdesperowana wysłałam na spotkanie moją koleżankę Majkę, żeby wytłumaczyła, dlaczego nie dotarłam i umówiła nas na inny dzień. Niewiele umiałam jej powiedzieć o wyglądzie mojego obecnego męża, poza „sympatyczny, raczej wysoki, w skórzanej kurtce”. Ale poradziła sobie. To właśnie Maja była teraz świadkiem na naszym ślubie.

Na początku oboje byliśmy bardzo ostrożni, chyba ze dwa lata minęło, zanim zdecydowaliśmy się razem zamieszkać. Po kilku latach dostałam od Krzysztofa pierwszy pierścionek zaręczynowy, po kilkunastu – następny. Ale nadal uważaliśmy, że ślub może tylko wszystko zepsuć.

Dlaczego On? Bo potrafi mnie rozbawić. Nigdy nie potrafiłam długo się na niego gniewać, nigdy nie mogliśmy się poważnie pokłócić, bo zawsze powiedział albo zrobił coś takiego, że musiałam się roześmiać. Dlaczego teraz? Bo Krzyś powiedział: – No, widzisz, Wiesia, jakbyśmy wzięli ten ślub wcześniej, to pewnie byśmy się już dawno rozwiedli, jak połowa naszych znajomych. A teraz będziemy małżeństwem aż do śmierci!

Wiesława Goller / fot. Marek Pietroń

Tematy:

Nieprawidłowy email