Projekt Mokotowska - Prawdziwe Historie: Robert Kuta

Artysta grafik, projektant wzorów tkanin m.in. do kolekcji Gosi Baczyńskiej i Zuo Corp. Absolwent krakowskiej ASP. Sprzedawca w butiku „L’aura“

Robert Kuta / fot. Marek Pietroń

Albo jest się artystą, albo nie. Ja jestem. We wszystkim, co robię, jak wyglądam, jak żyję. Promuję siebie, bo tym samym promuję moją twórczość. Nie wiem, dlaczego taka postawa doprowadza niektórych moich odbiorców do furii. Na akademii jeden z profesorów zażądał, żebym natychmiast zdjął ze ściany, na której wszyscy studenci wywieszali swoje prace, projekt tapety „kuta”, ze wzorem zrobionym z mojego nazwiska. A gdy odmówiłem, sam ją zerwał! Podczas egzaminu na studia doktoranckie – na które mnie nie przyjęli – usłyszałem od jednego członka komisji, że wie, „co ja tam zamieszczam na facebooku”. Jak domyślam się, chodziło na przykład o performance: zdjęcia z Paryża „słynny Robert Kuta śledzony przez paparazzich” czy kolaże z nagłówkami gazet, zachłystujące się sukcesami celebryty Roberta Kuty. Dlaczego w naszym kraju prowokacja artystyczna budzi taką agresję? Dlaczego, kiedy mówię „jestem genialny!”, niektórzy dostają piany na ustach, a zasnuwająca oczy mgła wściekłości utrudnia im obejrzenie dzieła?

Realia w Polsce – szczególnie dla młodych twórców – są szalenie trudne. W naszym kraju panuje przekonanie, że artysta pracuje za darmo. A ja się na to nie godzę. Dlatego pracuję w butiku – w miejscu, które nie tylko pozwala mi na normalne funkcjonowanie w społeczeństwie, ale też pozostawia otwarty umysł. Mam w pracy kontakt z ciekawymi ludźmi, rozmowy o modzie – i w ogóle o życiu. Sama Laura, właścicielka butiku, jest osobą, przy której również się rozwijam. Daje mi poczucie wolności, nie muszę nikogo udawać. W roli subiekta odnajduję się wyśmienicie, ponieważ – wbrew niektórym opiniom na fecebooku – jestem bardzo miłym i dobrym człowiekiem. Niektórzy klienci, czując moją artystyczną energię, inicjują rozmowę nie tylko o modowych markach. Poznaję gwiazdy z pierwszych stron magazynów, co szczególnie w moim przypadku przekłada się na ciekawe refleksje, które wykorzystuję w pracy artystycznej. Uważam, że w tym momencie mojego życia znajduję się we właściwym miejscu, że ta lekcja jest mi do czegoś potrzebna. Czas pokaże, do czego…

Ciągle pracuję jako artysta grafik , dzieląc czas pomiędzy pracę w butiku, a tę, z którą wiążę całe moje życie. Uważam, że to, że w trakcie studiów na kierunkach artystycznych brak jest zajęć z marketingu, podstaw biznesu czy finansów jest ogromnym błędem tego rodzaju uczelni. Zderzenie z codziennością dla niektórych absolwentów może być wykańczające. Nie będę udawał, że propozycje sypią się jak z rękawa, bo zwyczajnie tak nie jest. Coś już zrobiłem, coś się stale dzieje – ale nadal nie pozwala to na utrzymywanie się wyłącznie ze sztuki, czy z mody. Droga do sukcesu jest często kręta. A im wyższy szczyt, tym droga bardziej stroma. To jest tylko etap w moim życiu – po prostu trzeba rano wstawać z łóżka i działać na 300 procent.

Robert Kuta / fot. Marek Pietroń

Zobacz także pozostałych bohaterów cyklu: Projekt Mokotowska - Prawdziwe Historie.

Tematy:

Nieprawidłowy email