Projekt Mokotowska - Prawdziwe Historie: Edyta Herbuś

Tancerka. Trzykrotna mistrzyni Polski Formacji Tanecznych, dwukrotnie wystąpiła w Tańcu z Gwiazdami, w 2008 roku wygrała Konkurs Tańca Eurowizji. Aktorka. Popularność przyniosły jej role w kilku serialach telewizyjnych, obecnie gra w spektaklu „Saligia” w teatrze Capitol.

Edyta Herbuś / fot. Marek Pietroń

Na Mokotowskiej najczęściej kupuję …sałatki. Ostatnio jeszcze placki z dyni, bo lubię sezonowe potrawy. Wolałabym być postrzegana jako kobieta, która dba o formę, kreuje modę na zdrowy, aktywny tryb życia i namawia do tego innych, niż trendsetterka. Szczerze mówiąc, o ile na dobre buty i torebki skłonna jestem wydać większe pieniądze, bo to one często decydują o efektowności stylizacji, o tyle ubrania traktuję jako pretekst do zabawy. Temat zakupów też traktuję z przymrużeniem oka, robię je spontanicznie, często podczas podróży, starając się pamiętać tylko o jednym – czy ja nie mam już w szafie czegoś bardzo podobnego??? Muszę przyznać, że już kilka razy zdarzyła mi się taka sytuacja… Zwróciłam ostatnio na to uwagę robiąc sezonowy przegląd szafy i bardzo mnie to rozbawiło. Pozytywny aspekt tej sytuacji jest taki, że zawsze miałam się czym podzielić z siostrami ciotecznymi czy przyjaciółkami. Czasami wystawiam swoje rzeczy na portalu lamoda.pl przeznaczając pieniądze na pożyteczne cele, np. wyprodukowanie filmiku promującego adopcję zwierząt.

Najbardziej lubię kupować we Włoszech – lubię ich styl, temperament, radość życia. Nie jestem snobką, nie przywiązuję wagi do metek, często odpruwam je zaraz po zakupie, tak jak w przypadku tego swetra, którego marki nie jestem w stanie teraz podać. Większą wagę przywiązuję do jakości, kroju, dodatków, oryginalnych połączeń. Rzeczy z wyższej półki często zestawiam z tymi tańszymi, z sieciówek, które dzięki temu zaczynają wyglądać szlachetniej. Nauczyłam się też od Włochów komplementowania innych kobiet, mówienia nieznajomym na ulicy: „piękny płaszcz” albo „świetnie pani wygląda w tym kolorze”, ilekroć ktoś dobrze ubrany zwróci moją uwagę. W Polsce komplement na temat swojego stroju słyszę głównie od innych kobiet albo od kolegów gejów.

Bardzo cenię wygodę, a właściwie – jak większość tancerek – swobodę ruchów. Nie lubię, kiedy ubranie mnie ogranicza, w związku z tym nie przepadam za rzeczami o skomplikowanej konstrukcji i sztywnej formie. Taniec jest nadal moją wielką pasją, ciągle uczę się nowych stylów, poznaję inne techniki tańca współczesnego. Ostatnia moja fascynacja to gaga. Jest to wyjątkowa technika, w której naszym ciałem kieruje wyobraźnia, nie ma podziału na role męskie i kobiece, polega na spontanicznym reagowaniu na hasła trenera bez jakiejkolwiek oceny ruchu. Nikt nie popełnia błędów, wszystko co tylko podpowie nam fantazja jest dozwolone. Na przykład wyobrażasz sobie, że w twoim kręgosłupie jest wąż lub głowa napełnia się powietrzem i unosi całe ciało, albo że w biodrach wybuchają fajerwerki. Takie treningi gaga to niesamowita radocha.

Na zajęciach tanecznych najistotniejsze jest wygoda, ale są sytuacje w których chcę wyglądać elegancko – na przykład na premierach w Teatrze Wielkim. Chętnie korzystam z każdego pretekstu, żeby włożyć na siebie długą elegancką suknię wieczorową, najczęściej projektu Ani Krzyżanowskiej, której nonszalancko kobiecy styl bardzo mi odpowiada. Największym pretekstem do szalonych stylizacyjnych eksperymentów są pokazy mody. Taka modowa wolność bardzo mi odpowiada.

Edyta Herbuś / fot. Marek Pietroń

Tematy:

Nieprawidłowy email