Projekt Mokotowska - Prawdziwe Historie: Dechen Karl Thurman

Zawodowy aktor i nauczyciel jogi Jivamukti. Jest synem profesora religioznawstwa Roberta Thurmana, specjalisty od buddyzmu tybetańskiego i bratem słynnej aktorki Umy Thurman. Sam ma na koncie ponad 40 ról teatralnych i filmowych, m.in. w komediach „Zoolander” i „Jak pies z kotem”. W Warszawie poprowadził medytację w szkole jogi Samadhi i pozował nam do zdjęć, bawiąc się liśćmi na placu Zbawiciela.

Dechen Thurman / fot. Marek Pietroń

Mój ojciec był pierwszym Amerykaninem na świecie, który otrzymał święcenia buddyjskiego mnicha w obrządku tybetańskim. Moja matka Nena w latach 60. i 70 była modelką Voque’a i Harper’s Bazaar, a potem została psychoterapeutką i założycielką ośrodka medycyny tybetańskiej. Nasz dom zawsze był pełen uchodźców politycznych z Tybetu, naukowców z Uniwersytetu Columbia i artystów: dorastałem w takiej atmosferze, podobnie jak moje rodzeństwo. Ale każde z nas musiało wybrać swoją drogę. Najstarszy brat Ganden prowadzi w Nowym Jorku Tibetan House, centrum informacyjne o kulturze i duchowej spuściźnie tego kraju. Uma – wiadomo… Najmłodszy Mipam zajmuje się marketingiem w drugim co do wielkości sklepie komputerowym w Nowym Jorku. To jego karma i jest z tym szczęśliwy.

Poznałem Sharon Gannon i Davida Life’a – założycieli szkoły jogi Jivamukti – 20 lat temu i to zmieniło moje życie. Bez reszty zająłem się jogą: najpierw praktykowaniem, potem robieniem kolejnych stopni nauczycielskich: 300 godzin praktyki, 800 godzin, później nauczaniem. Teraz szkolę innych nauczycieli Jivamukti, również w ośrodkach na całym świecie. Przez pierwsze 3-4 lata prawie nie wychodziłem ze szkoły, prowadziłem codziennie po kilka godzin zajęć i medytacji. Później, kiedy dostawałem propozycje zagrania w jakimś filmie, prosiłem Sharon i Davida o zgodę. Joga jest moim codziennym życiem, moją pracą – aktorstwo rodzajem urlopu, rozrywką. Dużo podróżuję po świecie – przedtem towarzyszyłem ojcu w jego wyprawach do Tybetu, Indii, Mongolii, teraz realizuję misję szkoły Jivamukti joga. W Ameryce to bardzo znana szkoła – nie tylko dlatego, że kojarzona ze słynnymi osobami jak Sting i jego żona Trudie Styler, Madonna, Donna Karan czy Christie Turlington, ale i słynąca z wielu akcji społecznych. Oprócz propagowania jogi jako stylu życia – harmonia ruchu i oddechu, dążenie do samodoskonalenia i oświecenia, szacunek dla wszystkich żyjących istot, wegetarianizm – jesteśmy znani z działalności na rzecz obrony praw zwierząt. Sam brałem udział w zakładaniu na Sri Lance sierocińca dla słoni, które zostały okaleczone na polach minowych. W Nowym Jorku prowadzimy lecznicę dla zwierząt.

Moje aktorskie wykształcenie i doświadczenia są bardzo przydatne w pracy instruktora jogi. W szkole Jivamukti dużą rolę ogrywa wspólne śpiewanie mantr – świętych wersów o szczególnym potencjale energetycznym i dużej sile oddziaływania. W Warszawie i Poznaniu poprowadziłem medytację ze śpiewem mantry skierowanej do Ganeshy – u was chyba powinienem nazywać go „Ganeszką”? Jej zadaniem jest przygotowanie uczestników do ważnej życiowej zmiany, wyzbycie się strachu przed podejmowaniem decyzji, usunięcie przeszkód na swej życiowej drodze. To bardzo silna mantra i bardzo mi bliska – w dniu moich 39 urodzin zaśpiewali ją dla mnie w szkole moi przyjaciele i uczniowie. Cieszę się, że mogłem tę mantrę przywieźć do Polski, bo to moja pierwsza wizyta u was. Ale już wiem, że wrócę tu w marcu. W tym roku skończyłem 40 lat i wszystko nabrało przyśpieszenia.

* Imię „Dechen“ wymawia się „Dei-czen“. W języku tybetańskim oznacza „błogość, niebiańską rozkosz“.

Dechen Thurman / fot. Marek Pietroń

Tematy:

Nieprawidłowy email