Projekt Mokotowska: MMC

Założyciele, właściciele i projektanci polskiej firmy produkującej damskie ubrania oraz studia projektowego MMC, mieszczącego się w Łodzi i w Warszawie na Mokotowskiej 63. Oprócz tego od kilkunastu lat projektują handlowe kolekcje dla znanych polskich marek odzieżowych. Ilona Majer i Rafał Michalak.

MMC Studio: Rafal Michalak i Ilona Majer / fot. Marek Pietroń

Dziś, gdy Ilona Majer i Rafał Michalak są tak zżyci, że rozumieją się w pół słowa, brzmi to wręcz niewiarygodnie, ale o ich wspólnej pracy zadecydował zupełny przypadek. Na studiach nie przyjaźnili się: wręcz ledwo rozpoznawali się na korytarzu. Kiedy byli na 4-tym roku projektowania ubioru na łódzkiej ASP, akademia ogłosiła konkurs na mini kolekcję dla jakiejś niemieckiej firmy. Otrzymali wtedy ex aequo główną nagrodę za przedstawione prace i w ten sposób wreszcie zwrócili na siebie uwagę. Do następnego konkursu – na najlepszą kolekcję autorską studentów ASP – którego finał odbył się w listopadzie 1995 roku, podczas imprezy nazwanej szumnie III International Fashion Festival "Art & Fashion", wystartowali już razem. Zdarzenie, zorganizowane w warszawskim studenckim klubie Stodoła, przeszło do historii dzięki składowi jury konkursu – przewodniczącym był Paco Rabanne, a jednym z członków Malcolm McLaren: muzyk, menedżer Sex Pistols, projektant (oraz były mąż Vivien Westwood i ojciec założyciela marki Agent Provocateur, Joego Corre).

Co przedstawił jako pierwszą wspólną kolekcję duet Majer & Michalak? – Coś kompletnie odjechanego. Pamiętam tylko, że gięliśmy jakieś kilometry drutu – wspomina Ilona. – Nie zajęliśmy wtedy pierwszego miejsca – dodaje Rafał. – Konkurs wygrała nasza koleżanka z roku, Marta Biczuja, która teraz mieszka i tworzy we Lwowie. Nam Malcolm McLaren ¬– zaproponował stworzenie kolekcji, która miałaby być sprzedawana w Wielkiej Brytanii. Ale rozmowa była bardzo niekonkretna i w sumie nigdy nic z niej nie wynikło.

Niemniej, właśnie wtedy postanowili, że po studiach będą pracować razem i tak w 1996 roku powstało MMC. Wyjątkowość MMC na polskim rynku modowym polega na tym, że od początku miała to być firma, profesjonalne studio projektowe pracujące na potrzeby przemysłu, a nie przyjacielski związek czy trampolina, która miała zapewnić im sławę, wstęp na imprezy i zdjęcia na ściance z logo sponsorów. I tak, jak ich dwoje połączyła wspólna praca nad konkursowymi projektami, trzecią wspólniczkę – Małgorzatę Czudak – ktoś im po prostu polecił jako świetną profesjonalistkę, która będzie dobrze pasowała do ich przedsięwzięcia. Układ znakomicie funkcjonował przez piętnaście lat, a kiedy trzy lata temu Czudak postanowiła odejść ze studia i całkowicie poświęcić się własnym projektom (od lat wykłada na łódzkiej ASP, pisze teksty krytyczne, jest zaangażowana w organizację festiwalu Łódź Design, a od 2011 sygnuje własnym nazwiskiem kolekcje mody), było to rozstanie szalenie eleganckie – nie ucierpiał na nim ani wspólny dorobek MMC, ani wizerunek któregokolwiek z projektantów. A literka „C” nadal została w nazwie i logo firmy. W rozbujanym emocjonalnie świecie mody taka sytuacja to rzadkość.

Oprócz rzeczy firmowanych przez MMC wszyscy projektanci tworzący studio pracowali dla innych firm, i to tych najbardziej znaczących, kładących podwaliny pod współczesny polski przemysł modowy – Aryton, Hexeline, Caterina.

– Jak teraz rozmawiamy – mówi Rafał – to widzę, że właściwie uczestniczyliśmy od początku we wręcz historycznych wydarzeniach w drugiej połowie lat 90-tych: pierwsze profesjonalne sesje modowe dla magazynu „Twój Styl”, stylizowane przez Izę Woźny, kolekcja dla marki Quiosque z kampanią, której twarzą była zaczynająca karierę Ania Rubik… Ta praca dała nam niesłychane doświadczenie: znajomość rynku tkanin, procesów produkcyjnych, nowych technologii. Jako MMC mogliśmy potem robić rzeczy bardzo awangardowe, wpisujące się w nowe trendy, ale jednocześnie znakomicie skrojone, wygodne do noszenia.

Nie mają żadnego podziału ani specjalizacji: że jedno woli projektować płaszcze, a drugie spódnice. Nie dzielą się pracą przy kolekcji. Po kilkunastu latach współpracy ich działania przypominają taniec synchroniczny – kiedy on mówi, że miałby w tym sezonie ochotę na żakard, ona wynajduje na Premiere Vision dokładnie taki materiał, o jaki mu chodziło. Gdy w grę wchodzi zmiana adresu ich showroomu, krążący między Łodzią a Warszawą Rafał (którego rodzinnym miastem jest Wrocław), stwierdza – to już nie musi być Mokotowska, ale na pewno ścisłe śródmieście, bo Ilonka lubi być w centrum, nie wyobraża sobie życia gdzie indziej. Może Powiśle, żeby miała blisko domu, wygodnie?

MMC to ubrania bardzo światowe i bardzo polskie: oryginalne, bez ewidentnych zapożyczeń z kolekcji najsłynniejszych domów mody, ale też i bez kurpiowskich wycinanek, łowickich pasków, góralskich parzenic i innych, niezbędnych do podkreślania polskości, elementów. Rzeczy są nowoczesne, bardzo przyjazne kobiecie (w sensie: modny wygląd nie odbiera jej urody i wielbicieli, a wręcz przeciwnie) i świetnie wykonane. Owszem, jest jedno „ale” – kobieta MMC powinna mieć powyżej 170 cm wzrostu i nawet sama Ilona Majer, osoba filigranowa, niektórych swoich projektów nosić raczej nie może. Za to wieloletnią przyjaciółkę i ambasadorkę marki Joannę Horodyńską, która ma zwyczaj kupować swoje buty i torebki odziana od stóp do głów w MMC, ekspedientki butików w Londynie, Rzymie i Paryżu oglądają niczym żywą reklamę. We Florencji, w „Luisie” (tej od „luisaviaroma.com”), gdzie są najsłynniejsze marki świata, zbiegła się kiedyś cała obsługa i Joanna musiała na poczekaniu zrobić dla nich krótką prezentację polskiej firmy.

Od kilku sezonów MMC sprzedaje swoje rzeczy w sklepie online, mostrami. Ma na swoim koncie kilka wręcz handlowych hitów – puchowe kamizele oversize, krótkie skórzane kurtki, przezroczyste plisowane spódnice maxi, szerokie dżinsy, świetną kolekcję z czarno-zielonych cekinów – ale marka jest mocno niedoceniona. Od czasu do czasu ktoś z branży zachwyca się ubraniami MMC, pojawiają się jacyś potencjalni inwestorzy, propozycje wyjścia na inne rynki, sprzedawania kolekcji w NY, toczą jakieś rozmowy … ale wszystko pozostaje bez zmian, MMC nadal jest kreatywnym studiem, produkującym unikatowe ubrania w małych lub bardzo małych seriach. Ilona i Rafał nie wydają się być tym obrotem spraw rozczarowani, wręcz można odnieść wrażenie, że w przeciwieństwie do większości polskich projektantów nie są zdeterminowani w szturmowaniu Paryża, Dubaju czy Kijowa, czy tworzeniu sieci punktów sprzedaży w Polsce. Przyciśnięty do muru Rafał Michalak odpowiada; – to nie brak profesjonalizmu nas wstrzymuje, wręcz przeciwnie: my od lat robimy projekty dla odzieżowych firm, ubrania, które znakomicie odpowiadają na potrzeby rynku. I dlatego każda nasza własna kolekcja dla MMC jest nam niezbędna do swobody twórczej, poczucia bycia artystą. Nie chcemy się zastanawiać, czy laserowe wycinanki w czarnej wełnie spódnicy są zbyt śmiałe lub niepraktyczne, handlowe czy nie – skoro są piękne i modelka wygląda zjawiskowo… Tu czujemy się wolni – nie przejmujemy się, gdy kolekcja – jak pre-fall i jesień/zima 2014/15 rozrastają się prawie dwukrotnie, nic nas nie ogranicza … Jest w Polsce wciąż taka sytuacja, że dziewczyny, którym podobają się nasze ubrania, chętnie by je nosiły i świetnie w nich wyglądają, często na nie stać. Albo mogą pozwolić sobie tylko na jedną rzecz. No, to w MMC przedstawiamy naszą wizję współczesnej kobiety. A pieniądze zarabiamy gdzie indziej.

MMC Studio: Rafal Michalak i Ilona Majer / fot. Marek Pietroń

Tematy:

Nieprawidłowy email