Prada: to ona rządzi modą

Wizjonerka i kobieta sukcesu. Jej nazwisko jest dziś synonimem sławy, kariery oraz luksusu. Od celebryckiego świata woli domowe zacisze. Unika bankietów, a po pokazach mody wychodzi jako jeden z pierwszych gości. Trudno uwierzyć, że stoi na czele jednego z największych modowych koncernów, który na całym świecie zatrudnia 22 tysiące osób i generuje milionowe przychody. Na czym polega fenomen Prady?

Zdjęcia vuMag BlueServices

Mediolan, piątek, 10 czerwca 1977 roku. Tuż przed godziną 11 młoda dziewczyna w koszuli z beżowego jedwabiu i spódnicy od Yves Saint Laurenta wychodzi z rodzinnego sklepu. Idzie na coroczne międzynarodowe targi wyrobów skórzanych MIPEL. Ktoś powiedział jej, że jedna z firm wystawia tam czarne torby podobne do tych, które od lat sprzedaje w swoim butiku jej ojciec. Odnajduje je bez problemu na stoisku „Sir Robert”. „Kopiujesz moje rzeczy!” – atakuje Patrizio Bertelliego, nieznajomego młodzieńca z burzą czarnych loków, który z dumą prezentuje swoją kolekcję.

Kiedy ten próbuje się tłumaczyć, młoda kobieta bez ogródek zarzuca mu plagiat. Wskazuje na różnice między oryginalnymi torebkami a produkowanymi przez niego podróbkami. Żąda wycofania ich ze sprzedaży. Ale Bertelli, jak przystało na wytrawnego biznesowego gracza – zamiast walczyć, proponuje współpracę. Ani on, ani ona nie wiedzą jeszcze, że to spotkanie zaowocuje stworzeniem marki, która otworzy nowy rozdział w historii mody.

La Scala i kufry z żółwiej skóry

Historia Prady sięga 1913 roku. Mario Prada, dziadek Miuccii, razem ze swoim bratem otworzył wtedy w słynnym mediolańskim pasażu handlowym Wiktora Emanuela elegancki butik z wyrobami skórzanymi – walizkami, kuframi i torbami podróżnymi. W czasach, kiedy Europę opanował szał podróżowania, producenci takich akcesoriów mogli zarobić krocie. Przenośne garderoby z autorskimi inicjałami, wykonywane z najwyższą starannością i dbałością o detal, wyniosły firmę Mario Prady na szczyt. Zaledwie sześć lat po otwarciu sklepu stał się oficjalnym dostawcą towarów na królewski dwór sabaudzki.

Podniosło to rangę marki w oczach najbogatszych klientów – członków mediolańskich rodów i europejskich notabli, którzy przed koncertami w La Scali chętnie odwiedzali butik Pradów. Zła passa dopadła ich dopiero podczas II wojny światowej – wówczas wyrafinowane torby z żółwiej skóry przestały być towarem pierwszej potrzeby. Los firmy zawisł na włosku, a obserwujący jej upadek Mario Prada czuł się coraz gorzej. Dopiero pod rządami jego córek – Nandy i Lusy, firma odzyskała dawną świetność. Nikt nie spodziewał się jednak, że to najmłodsza kobieta w rodzinie, nazywana przez dziadka Miu Miu, sprawi, że nazwisko Prada na zawsze stanie się synonimem sławy i luksusu.

„Nie tracę głowy dla chwilowych mód”

Miuccia urodziła się 10 maja 1948 roku w Mediolanie. Rodzice nie dawali jej zbyt wiele swobody – byli wyjątkowo surowi i wymagający. Pilnowali, by córka wracała do domu przed 19 i przestrzegała zwyczaju przymusowej popołudniowej drzemki. „Rodzice nie troszczyli się o moje rozrywki. Wiodłam monotonne, niezbyt emocjonujące życie. Nie miałam przyjaciół, ponieważ moi rówieśnicy mogli wychodzić późno wieczorem, natomiast my musieliśmy wracać do domu punktualnie o wyznaczonej porze” – wspomina.

Getty Images/Flash Press Media

Moda stała się więc dla Miuccii formą protestu przeciwko ograniczeniom. Wyróżniała się na tle swoich rówieśników. Kiedy jej koleżanki fascynowały się nylonowymi rajstopami, ona – na przekór wszystkim – wkładała krótkie białe skarpetki do mokasynów. Nie bała się odważnych stylizacji. Do szkoły nosiła wyjątkowo skąpe spódniczki mini, co nie podobało się konserwatywnej matce. Miuccia wychodziła z domu zabezpieczona w igłę oraz nitkę i błyskawicznie, jeszcze na schodach, zmieniała spódnicę w stylu Armii Zbawienia w seksowną mini.

PRADA

Nigdy nie zapominała o własnym stylu. „Nie traciłam głowy dla chwilowych mód – opowiada. – Byłam zawsze przekonana, że ubrania pełnią nie tylko oczywistą funkcję odzienia, ale przede wszystkim odpowiadają potrzebie określania własnej osobowości. Jeżeli któregoś dnia przejdzie mi bzik na ich punkcie, będzie to oznaczało, że jestem chora. Kocham i znam doskonale historię mody, a moim absolutnym mistrzem jest i będzie YSL”.

Komunistka w sukni od YSL

W sukniach od YSL chodziła na zebrania Włoskiej Partii Komunistycznej, do której wstąpiła jeszcze na studiach. Pośród pozostałych jej członków – głównie biednych studentów w za dużych szarych swetrach i znoszonych anorakach – wyglądała jak kosmitka. Do dziś niektórzy z nich wspominają młodą komunistkę-snobkę, która rozdawała ulotki ubrana jak stała bywalczyni francuskich butików YSL. „W tamtych czasach, jeśli ktoś nie był głupi, to chciał zmieniać społeczeństwo i był lewicowcem. Byłam przekonana, że kariera projektantki mody to najgorsze, co może mi się w życiu przytrafić. A jednak moje wychowanie w takim domu pchnęło mnie w przeciwną stronę, dzięki niemu wyrobiłam sobie poczucie stylu i modowy instynkt” – mówi Miuccia.

Prada

Dziś moda jest sensem życia Prady. „Śmiem twierdzić, że człowiek, który źle się ubiera, to ignorant” – przyznaje. Sama od 20 lat wygląda niemal identycznie. 63-letnia projektantka, którą kilka lat temu „Vogue” uznał za jedną z 10 najbardziej wpływowych osób świata fashion, ubiera się skromnie. Nie ma makijażu i nosi tę samą prostą fryzurę, którą wymyśliła dla siebie na początku studiów zainspirowana obrazem „Kobieta siedząca” Picassa. Uwielbia rozkloszowane spódnice, jedwabne koszule i ciężką biżuterię. Często widywana jest w dużych o kilka rozmiarów swetrach i butach na koturnie, które wylansowała przed laty. I choć sama wierna jest klasycznym strojom, świetnie przewiduje nowe trendy. „Moda zmienia się bardzo szybko. Pracuję na falach, które bez przerwy się załamują. Albo popłyniesz, albo zginiesz” – mówi.

Getty Images/Flash Press Media

„Styl Miuccii to styl Prady” – twierdzi Suzy Menkes. Rzeczywiście osobisty rys widoczny jest w każdej jej kolekcji. Proste, często minimalistyczne formy, wysoka jakość wykonania każdego detalu to jej znak rozpoznawczy. Jednak Miuccia nie boi się eksperymentów – każdy jej pokaz zawsze jest zaskoczeniem. To ona lansowała krótkie spodnie noszone przez mężczyzn do marynarek, zachwyciła świat butami w stylu vintage, które wyglądały jak po przejściu przez okopy. „Prada jest symbolem nowego wyrażania stylu. Czy to jest brzydkie? Retro? Wyjątkowo cool? Nikt tak naprawdę tego nie wie, ale wszyscy boją się pomylić. To jasne, że ubrania Miuccii nie są dla każdego. To jak częstotliwość radiowa. Musisz się z nią zsynchronizować” – twierdzi Glenda Bailey, naczelna amerykańskiego „Harpers Bazaar”.

Sukces podwójny

Sukces Prady to jednak nie tylko dzieło Miuccii, ale też jej męża, Patrizio Bertelliego, z którym idealnie się uzupełniają. Ich związek stanowi mieszankę wybuchową – koktajl rażąco odmiennych charakterów. „Wrzeszczą na siebie jak bestie, ale nie mogą bez siebie żyć. Ona to intelekt i wciąż nowe pomysły, a on sprowadza ją na ziemię” – mówi Anna Wintour, bliska znajoma Pradów. Są ze sobą od prawie trzydziestu lat. „Tak naprawdę jesteśmy w naszych różnicach bardzo do siebie podobni i dlatego tak dobrze się nam układa”, zauważa Miuccia. W pracy nie mają dla siebie czasu – Bertelli kursuje między filiami ich biur a butikami, natomiast Prada bierze udział w pokazach mody. „On jest mózgiem, a my jego ramionami” – mówi Miuccia i przyznaje, że gdyby nie mąż, pewnie do dziś projektowałaby tylko torebki. Patrizio to przede wszystkim sprawny przedsiębiorca, który działa instynktownie i nie boi się ryzyka. Z kolei Miuccia jest bardziej refleksyjna i nieśmiała, ale jej pomysły zaskakują.

Getty Images/Flash Press Media

Miuccia i Patrizio starają się spędzać razem każdy weekend – najlepiej w muzeum, galerii lub u przyjaciół. Nie różnią się od przeciętnej mieszczańskiej rodziny – wspólnie gotują, jeżdżą na nartach i żeglują. Oboje strzegą swojej prywatności. Nie przepadają za światem celebrytów. Miuccia udziela wywiadów tylko wtedy, gdy musi, a po pokazie wychodzi na wybieg zaledwie na kilka sekund, żeby się ukłonić i znika. Włosi znają niewiele szczegółów z jej życia. Pewnie dlatego nieautoryzowana biografia Prady „Prada. Obyczajowy fenomen” autorstwa Paracchini'ego Giana Luigi stała się prawdziwym bestsellerem.

Miuccia skomentowała tę książkę dopiero, gdy trafiła do księgarń. „Chyba nie jestem aż taką wiedźmą, jak ci się wydaje, ale przyznaję – czyta się świetnie” – powiedziała z właściwym dla niej poczuciem humoru. I jak tu jej nie kochać?

Damian Gajda

Tematy:

Nieprawidłowy email