Dress For Success: Alicja Zielasko

Współpraca z takimi markami jak Louis Vuitton i Prada to tylko początek imponującej listy sukcesów Alicji Zielasko – polskiej blogerki, która na co dzień mieszka w Londynie. Alicja, która niedawno trafiła do prestiżowej grupy 50 najlepszych blogerów „War” opowiada o tym jak dorosła do wielkiej mody.

Byłaś jedną z najpopularniejszych blogerek w Polsce. Co sprawiło, że zdecydowałaś się wyjechać do Londynu?

Wpłynęło na to wiele czynników. Zakochałam się w Londynie odkąd przyjechałam tu po raz pierwszy. Obiecałam sobie, że muszę się tu przeprowadzić. Po obejrzeniu filmu Notting Hill wiedziałam, że to jest moje miejsce na ziemi. Wszystko potoczyło się tak jak sobie wymarzyłam, od ponad 3 lat mieszkam w magicznym Notting Hill.

Kiedy wyjechałam z Polski byłam jedną z najpopularniejszych blogerek. Nie podobał mi się jednak kierunek, w jakim zmierzała polska blogosfera. Oddalała się od mody i zbliżała do świata celebrytów. Pozowanie na ściankach nigdy nie było moim marzeniem. Kiedy czytam artykuły o blogerkach na portalach plotkarskich jestem zażenowana. Dzięki przeprowadzce do Londynu stałam się częścią prawdziwej mody. Jestem reprezentowana przez agencje w Londynie, Paryżu i Nowym Jorku. Biorę udział w największych fashion weekach na świecie, eventach w Londynie, poznaję niesamowitych ludzi z branży mody, a jako blogerka robię projekty ze znanymi markami. Decyzja o przeprowadzce była najlepszą w moim życiu.

Foto: alicepoint.com Alicja Zielasko

Czy przeprowadzka wpłynęła na twój styl? Ubierasz się teraz inaczej?

Mój styl dojrzał, stałam się bardziej świadoma swojego stylu i wyglądu. Jednak mój gust się nie zmienił, wydaje mi się, że wciąż ubieram się tak jak dawniej, tylko bardziej dojrzale i chyba mniej eksperymentuję. Poczucie estetyki odziedziczyłam po swojej mamie, która była zawsze wyczulona na piękno, ale równocześnie delikatność i klasę.

Często powtarzasz, że starasz się wprowadzić kalifornijski styl w Londynie. Myślałaś o wyprowadzce do Stanów?

Zgadza się, zawsze powtarzałam, że we krwi mam styl kalifornijski. Po moich kilku podróżach do Nowego Jorku w ciągu ostatnich dwóch lat dodałabym, że to jednak nowojorski styl odzwierciedla w 100% mój własny. Uwielbiam to miasto i chciałabym się tam w przyszłości przeprowadzić. Lubię w Amerykanach to, że są bardzo wyluzowani, otwarci, mają poczucie humoru. Podoba mi się również to, jak mężczyźni dbają o swój wygląd i swoje umięśnione ciało.

Foto: alicepoint.com Alicja Zielasko

Co w twoim stylu jest amerykańskie, co angielskie, a co polskie?

Myślę, że polską mam jedynie urodę, jestem blondynką, mam niebieskie oczy, piegi i bardzo delikatną urodę. Mój styl jest przede wszystkim inspirowany latami 90–tymi z elementami stylu boho i stylu rockowego. Lubię czuć się atrakcyjnie w swoim ubraniu i troszkę sexy, ale równocześnie z klasą, co dokładnie oddaje styl Amerykanek. Mogą założyć buty na obcasie, krótki top subtelnie odsłaniający brzuch lub ultra krótką sukienkę, jednak wszystko ma klasę i elegancję.

Foto: alicepoint.com Alicja Zielasko

Jak kupujesz?

Jako blogerka mam to szczęście, że 80% mojej garderoby to ubrania, które dostaje od różnych marek. Jednak mam 100% kontroli nad wybieraniem tych rzeczy, co mi się podoba, co jest w moim stylu. Nigdy nie założyłabym i nie zareklamowałabym marki, która chociaż trochę nie jest zgodna z moim stylem.

Jeśli chodzi o zakupy, to może to zabrzmi dziwnie - nie lubię chodzić po sklepach, jest to dla mnie męczące. Jak już coś kupuję, to raczej zamawiam online. Wyjątkiem jest jeden sklep -  Reformation, gdzie zdarza mi się czasem stracić kontrolę finansową. Pierwsza rzecz, którą zazwyczaj robie po przyjeździe do Nowego Jorku to wizyta w Reformation na Soho. Dodam, że nie żałuje żadnego zakupu w tym sklepie, uwielbiam ich sukienki, czuje się w nich świetnie.

Jakie były Twoje największe sukcesy w Londynie?

Współpraca z takimi markami jak Louis Vuitton, Prada czy Marc Jacobs.

Foto: alicepoint.com Alicja Zielasko

Masz coraz więcej markowych ubrań - czy myślisz, że warto odkładać pieniądze na coś lepszej jakości? Czy nadal miksujesz te rzeczy z tymi z sieciówek?

Zdecydowanie warto jest odłożyć pieniądze na markową torebkę i buty - te dwa elementy budują cały look. Natomiast ubrania mam zazwyczaj z sieciówek, są to najczęściej rzeczy basic z H&M i American Apparel. No i oczywiście sukienki z Reformation.

Bez jakich 5 ubrań/akcesoriów nie możesz obecnie żyć?

Spodnie Levi’s vintage, shorty Levi’s vintage, torebka z J W Anderson, espadryle Chanel i oczywiście sukienki z Reformation.

Foto: alicepoint.com Alicja Zielasko

Co w Londynie inspiruje cię najbardziej?

Najbardziej inspiruje mnie styl osób, które spotykam na Portobello Road. Czuje się jakbym cofnęła się do lat ‘80/’90. Ludzie wyglądają czasem teatralnie, ale widać w nich naturalność i niewymuszenie.

Jaki pokaz ostatniego fashion weeku najbardziej cię zainspirował?

Pokaz Zimmerman w Nowym Jorku  - uwielbiam ich sukienki i bluzki, są przepiękne. W Paryżu bardzo podobał mi się pokaz Saint Laurent, Chloe i Louis Vuitton – to moje ulubione marki.

Foto: alicepoint.com Alicja Zielasko

Tematy:

Nieprawidłowy email