Polka, którą kochał Paryż

Miała trzech mężów, dziesiątki kochanków i to coś, co sprawiało, że mężczyźni lgnęli do niej jak ćmy do światła. Skandale i plotki o jej licznych podbojach śledziła cała Francja. Była pierwszą i jak dotąd jedyną międzynarodową celebrytką z polskimi korzeniami, a gdyby żyła dzisiaj z pewnością przyćmiłaby sławę niejednej gwiazdy show-biznesu. Poznajcie Misię Godebską.

Zdjęcia vuMag BlueServices

Jak w powieści.

Urodziła się pod znakiem przygody? - pisze o niej po latach Jean Cocteau. Już jej przyjście na świat przypominało fragmenty taniego aczkolwiek poczytnego romansidła.

Jest przedwiośnie 1872 roku. Zofia Godebska, córka znanego belgijskiego wiolonczelisty Adriena Servaisa i żona rzeźbiarza Cypriana Godebskiego jest w 9 miesiącu ciąży. Jej mąż dekoruje pałac w Carskim Siole. Ona tysiące kilometrów od niego, w podbrukselskim Hal czeka na poród.

Z anonimowego listu Zofia dowiaduje się, że jej mąż ma kochankę. Postanawia natychmiast wyruszyć do Rosji. Nie zważając na swój stan, trudy i kapryśną porę roku, rusza w drogę. Po kilkunastu dniach uciążliwej podróży dociera do Sankt Petersburga. Jest wyczerpana i zrozpaczona. Postanawia odpocząć i odkłada rozmowę z niewiernym mężem na później. Następnego dnia zaczyna się poród. Jest 30 marca. Maria Zofia Olga Zenajda Godebska właśnie wita się ze światem i żegna z matką, która umiera przy porodzie.

Ojciec nie zamierza opiekować się małym dzieckiem. Wysyła dziewczynkę do rodzinnego domu jej matki. Przez dziesięć kolejnych lat Misią opiekuje się babka, od której otrzymuje gruntowne wykształcenie, włącznie z lekcjami gry na fortepianie. Moje dziecięce uszy były tak obznajmione z muzyką, że absolutnie nie mogę sobie przypomnieć, kiedy uczyłam się nut. Znałam je dużo wcześniej od alfabetu. - wspomina po latach Misia Godebska.

Okres dzieciństwa spędzony w domu szanowanego dziadka – „Paganiniego wiolonczeli” jest najszczęśliwszym czasem w jej życiu. Nie mógł jednak trwać wiecznie. Misia musi rozstać się z Belgią i przeprowadzić do Paryża, do ojca i jego nowej rodziny. Nie zagrzeje tam długo miejsca. Macocha postanawia odesłać dziewczynę do szkoły z internatem, prowadzonej w klasztorze Sacre-Ceur we Lwowie. Po czterech latach nauki Misia ucieka z klasztoru, a następnie wraca do Paryża, gdzie poznaje swojego przyszłego męża Tadeusza Natansona.

Zdjęcia vuMag BlueServices

Zakochany Paryż

Jakaś młoda dama kręci się przy Tadeuszu - szepczą plotkarki na paryskich salonach. Tadeusz to nie byle kto. Jest literatem, jednym z trzech braci założycieli słynnego artystycznego pisma "La Reuve Blanche". To on decyduje, który z artystów ówczesnej bohemy staje się trendy, a który żyje z malowania portretów na paryskich ulicach. Tadeusz i Misia biorą ślub 25 kwietnia 1893 roku. To dzięki niemu Misia staje się paryżanką nad paryżankami, a jej nowy dom - miejscem spotkań pierwszej ligi artystów.

Jednym z najbliższych przyjaciół rodziny jest słynny malarz Henri Toulouse-Lautrec, który szybko postanowił sportretować piękną Misię.

Piękna, zamyślona, ulotna siedzi wyprostowana przy instrumencie. Rude włosy związane w modny kok na czubku głowy. Porcelanowa cera zlewa się w bufiastą obficie falbaniastą suknią. Mocne brwi i wydatny nos podpowiadają, że przestawiona kobieta to silny charakterek. Oczy patrzą głęboko w nuty, próbując odczytać nie tylko melodie, ale również przesłanie autora kompozycji. Palce delikatnie dotykają klawiszy. Słowem Misia.

Zdjęcia vuMag BlueServices

To nie jest zwykły portret na zamówienie. Henri Toulouse-Lautrec jest po uszy skrycie zakochany w bohaterce swego dzieła. Nikogo to nie dziwi. W Misi kocha się cały ówczesny Paryż. Wnuczka słynnego wiolonczelisty, córka nieokiełznanego rzeźbiarza i matki, która chcąc ratować małżeństwo, poświęciła życie - w jej żyłach płynęła krew ludzi nietuzinkowych. Jeśli dodamy do tego niepospolitą słowiańską urodę i magnetyczną osobowość...

Renoir, Bonnard, Vallotton - jak na seksbombę przystało Misia ma swoich „nadwornych portrecistów”. Z ich dzieł patrzy na nas pulchna zmysłowa kobieta o wysoko upiętych bujnych włosach i zamyślonym spojrzeniu. Każdy z nich chociaż raz w życiu błagał ją, aby dała mu namalować swoje nagie piersi. Uległa jedynie Bonnardowi.

Muza malarzy. To za mało powiedziane. Lekko znudzona małżeństwem z Tadeuszem, wielokrotnie pozuje swoim uzdolnionym plastycznie wielbicielom. Na zastygnięciu w bezruchu na kilka godzin w pracowniach portrecistów zazwyczaj się nie kończy.

Liczne romanse paryskiej femme fatale kończą się rozwodem z wydawcą "La Reuve Blanche" w 1905 roku. Niedługo potem Misia ponownie wychodzi za mąż. Wrażliwego i w gruncie rzeczy nudnego Tadeusza zamienia na Alfreda Edwardsa, milionera i wydawcę dziennika Le Matin.

Zdjęcia vuMag BlueServices

Aimee!

Ledwo Tadeusz zamknął za sobą drzwi, ten już do nich pukał - opowiada po latach. Tylko co przekonało Misię Godebską do ponownego zamążpójścia? Bulwarówki nie mają wątpliwości. Młoda rozwódka skusiła się na pieniądze słynnego wydawcy, a ostatecznie przekonał ją prezent ślubny- jacht „Aimee”.

„Aimee” staje się ulubionym miejscem spotkań kompozytorów, malarzy i literatów. Bywa tu muzyk Maurice Ravel, aktorka Rejane i jej syn Jacques Porel oraz słynny neapolitański śpiewak Enrico Caruso.

Nietuzinkowa osobowość, kapryśna gwiazda, bogata, piękna i wpływowa - taka właśnie jest Misia, którą paryżanie mogą spotkać w sławnym salonie piękności Heleny Rubinstein, na premierach teatralnych (lansowała modę na Balet Rosyjski) i okładkach Vogue'a. Szepczą o niej: pożeraczka zakochanych w niej geniuszy. To prawda. W jej miłosnym menu znaleźli się m.in. Debussy, Strawiński, Apollinaire i Proust.

Określenie jej jako protektorki artystów, ich muzy i egerii, hojnej mecenatki, nie oddawałoby istoty rzeczy - pisze Jan Lechoń, podsumowując jej bogate i burzliwe życie.

Małżeństwo Misi i Alfreda dalekie jest od ideału. Misia, mimo zamężnego stanu nie zamierza rezygnować z towarzyskich przyjemności. Edwards potrafi w napadzie zazdrości trzymać żonę pod kluczem, jednocześnie romansując z „uśmiechem Paryża” - biseksualną aktorką-kurtyzaną Genevive Lanthelme. Gdy Alfred proponuje Misi miłosny trójkąt, ta zaczyna pakować walizki.

To jedyny człowiek, którego nigdy nie kochałam. Nie mogłam mu nigdy powiedzieć: „A gówno”, bo zawsze zdążył mnie uprzedzić - podsumowuje Misia po latach drugiego męża.

Do trzech razy sztuka

Zawstydzona, rozczarowana i oburzona Misia opuszcza męża i Paryż, udając się na południe. Jej rozpacz nie może trwać wiecznie. W słonecznej Italii spotyka słynnego malarza Jose Marię Serta. W 1920 roku Misia Edwards i Jose Maria Sert stają na ślubnym kobiercu, ale kroniki towarzyskie nie wróżą tej parze przyszłości. Po siedmiu latach kres ich miłości kładzie Russy Mdivani. Samo przeczucie, że mogłabym go podejrzewać o niewierność wydawało mi się śmieszne - wspomina Misia, a w głowie ma młodą piękną Gruzinkę, która raptem pojawia się w ich domu. Początkowo ta rzeźbiarka jest tylko uczennicą Jose. Potem zostaje jego kochanką, mieszkając pod jednym dachem z dobiegającą sześćdziesiątki Misią Sert.

Trzecia sprawa rozwodowa w jej życiu jest dla niej wielkim upokorzeniem. Szczególnie, że jej serce straciło nie tylko ukochanego, ale i ukochaną, którą traktowała jak własną córkę.

Lekiem na miłosny zawód są spotkania z przyjaciółmi - Dalim czy Picassem oraz Coco Chanel.

Misia/ Coco

Niewiele osób dziś wie, że to właśnie Misia Sert była matką chrzestną sukcesu wielkiej projektantki mody. Misia i Coco poznały się w 1917 roku na przyjęciu zorganizowanym przez wziętą aktorkę Cecile Sorel. Coco Chanel była wówczas niewiele znaczącą w towarzystwie właścicielką małego sklepiku. Misia miała pod stopami cały Paryż.

Przy stole natychmiast przykuła ciemnowłosa młoda kobieta. Nie odezwała się ani słowem, jednak bił od niej nieodparty czar? - opisuje pierwsze spotkanie z Coco Chanel.

Finał wieczoru był na swój sposób spektakularny. Kiedy przy wyjściu Misia zachwycała się płaszczem Coco, ta natychmiast narzuciła go jej na ramiona. Żona milionera nie mogła przyjąć takiego prezentu. Postanowiła odwdzięczyć się projektantce wizytą w jej butiku. Od tej pory Coco i Misia stały nierozłączne.

To Misia wprowadziła Coco do towarzyskiej pierwszej ligi - między księżniczki, hrabiny i żony przemysłowców oraz awangardowych artystów, którzy potrafili docenić nowatorstwo jej kreacji.

Misia stała się nie tylko przyjaciółką projektantki, ale również jej żywą reklamą. W garderobie „królowej Paryża”, której kreacje opisywały wszystkie ówczesne magazyny dla pań, pojawiały się kolejne oryginalne dzieła Coco Chanel. Legenda głosi, że Coco za namową Misi kupiła XVI-wieczną receptury perfum, która dała początek Chanel no 5.

To wreszcie Coco Chanel pocieszała przyjaciółkę po rozstaniu z Jose Maria Sertem. To ona również towarzyszyła jej do ostatnich dni życia.

Upadła gwiazda

Misia żyje długo, być może dłużej, niż żyć by chciała. Przeżywa dwie wojny światowe, Żegnając co chwila z odchodzących na tamten świat największych artystów XX wieku. Umiera w 1950 roku jako zapomniana „królowa”, uzależniona od morfiny przebrzmiała celebrytka, samotna i upadła gwiazda. Pośmiertną toaletę Misi Sert wykonuje Coco Chanel.

Kim była? - pyta po jej śmierci Jan Lechoń.

Tematy:

Nieprawidłowy email