Top Lista Osobista #33: Marek Pietroń

Jak pachnie najdroższy zapach świata i dlaczego się skrzywiłem, gdy go wąchałem? Co stawia mnie każdego ranka na nogi, po co mi mięta i dlaczego znów chcę uciec na koniec świata? To wszystko w mojej Top Liście. Zapraszam.

Foto: materiały promocyjne

Przebój lata 2016

Lato jeszcze się nawet nie zaczęło, ale od ponad miesiąca wiadomo, że niekwestionowanym przebojem tegorocznych wakacji i tak będzie piosenka Can’t Stop The Feeling Justina Timberlake’a.

Nic dziwnego - to bardzo dobra kompozycja, z melodią, która sama wpada w ucho, i bitem, który sprawia, że nóżka sama lata. Do piosenki nakręcono bezpretensjonalny teledysk, który nastraja optymizmem na cały dzień. Pewnie dlatego ustawiłem tę piosenkę jako dźwięk mojego budzika.

Najdroższy zapach świata - „The Night” Frederica Malle’a

Skuszony perspektywą poznania najdroższego zapachu świata, pobiegłem go przetestować, gdy tylko pojawił się w perfumerii Galilu. Byłem ciekaw, czego mogę się spodziewać po zapachu, który kosztuje 4690 PLN/100ml, i który jeszcze do niedawna dostępny był jedynie w Dubaju. Od zeszłego roku można go już kupić również w kilku miejscach w Europie, w Polsce jedynym miejscem jest wspomniana perfumeria.

Foto: Galilu The Night - Frederic Malle

Czy jest to zapach dla mnie? Nie. Dlaczego zatem piszę o nim w swojej Top Liście?

Jest kilka powodów, a jednym z nich jest to, że poznanie tych perfum zaspokaja moją ciekawość i jest po prostu olfaktoryczną przygodą. O tyle zaskakującą, że moja pierwsza reakcja przy zetknięciu z tym zapachem daleka była od zachwytu. Powiem inaczej, bardziej dosadnie – gdy po raz pierwszy powąchałem The Night, na mojej twarzy pojawił się grymas wstrętu. Zapach odrzucał. Poczułem ciepłą, wilgotną oborę, w której stoi stado wielbłądów. Dziwne, jak na zapach, w składzie którego jest… róża damasceńska. Jednak to nie róża gra pierwsze skrzypce w tej kompozycji, lecz niesamowita ilość najdroższego indyjskiego oudu (żywicy agarowej). Nie jest to syntetyk jak w wielu innych oudowych zapachach. W tym przypadku to najwyższej jakości komponent z Indii. Oud nie należy do moich ulubionych składników perfumiarskich, jednak doceniam jego rolę w niektórych perfumach.

W „The Night” kompozycja oudu i róży zaokrąglona jest ambrą. I mogło by dziwić, że tak drogi zapach złożony jest tylko z 3 składników. Jednak mistrzostwo kompozycji, którą dla Frederica Malle’a stworzył znany nos Dominique Ropion (twórca m.in.: bestsellerowych zapachów: „Portrait of a Lady” i „La Vie est belle”), polega nie na ilości składników, lecz na ich najwyższej jakości i mistrzowskich proporcjach. Czy zapach ciepłej wilgotnej obory można nazwać mistrzowskim? Można!

Po 5 minutach na skórze zapach zaczyna żyć. Nagle z tej ciężkiej i mrocznej wilgoci powoli wyłania się głęboka ciemna róża. Od tego momentu zaczyna być coraz lepiej, choć na finał trzeba jeszcze poczekać. W pewnym momencie zaczął mi przypominać „Portrait Of a Lady” (zapach, który - moim zdaniem – powinien znaleźć się w TOP5 najlepszych i najciekawszych kompozycji perfumiarskich, jakie kiedykolwiek powstały), tylko w bogatszej i bardziej pogłębionej wersji. Po kilku godzinach nie miałem już wątpliwości - „The Night” jest perwersyjnie piękny! Być może tak właśnie wyglądają arabskie noce. Nie wiem, nie bywam w Dubaju.

Mięta

Co roku wiosną staję się na chwilę ogrodnikiem. To taka pasja utajona, trochę z doskoku. Ale za to na starość będę miał jak znalazł. Tymczasem hoduję mały krzew gardenii i zioła.

W tym roku postawiłem na miętę, bo latem potrzebuję jej w dużych ilościach. Do lemoniady albo do tabbouleh.

Tabbouleh to libańska sałatka ze świeżymi ziołami. Doskonale sprawdza się latem. Przepisy są różne, bo w zasadzie każdy kraj w basenie Morza Śródziemnego ma już swoją wersję. Ja najbardziej lubię z bulgurem (nie z kuskusem) i z dużą ilością mięty, dzięki której sałatka jest jeszcze bardziej orzeźwiająca.

Poniżej mój przepis w wersji podstawowej. Można go modyfikować i dodawać również inne składniki (oliwki, paprykę, czosnek, zwiększać ilość ziół).

Foto: istock Tabbouleh

Składniki:

  • 150 g drobnego bulguru,
  • 3 dojrzałe pomidory
  • 1 cebula
  • 1 pęczek natki
  • 1 pęczek mięty
  • ½ pęczku kolendry
  • sok z 2 cytryn
  • 100 ml oliwy
  • 1 łyżka zmielonego kuminu (kminu rzymskiego)
  • sól
  • chili

Co robimy:

  1. 150 g drobnego bulguru zalewamy 200 ml ciepłej wody i odstawiamy na pół godziny.
  2. Pomidory kroimy w kostkę, przepołowioną cebulę w cienkie plasterki, zioła siekamy i mieszamy wszystko z kaszą bulgur.
  3. Dodajemy sok z 2 cytryn. Mieszamy.
  4. Dodajemy zmielony kumin, sól do smaku i odrobinę chili. Mieszamy.
  5. Dolewamy do sałatki oliwę, mieszamy i wstawiamy do lodówki na min. 2 godziny.

Smacznego!

Czapka z daszkiem

Moje włosy mają długość 1 w porywach do 3 milimetrów, czyli jakby ich nie było, więc siłą rzeczy muszę latem chronić głowę przed słońcem. Zazwyczaj nosiłem panamę z rafii, ale wciąż brakowało mi nakrycia głowy mniej absorbującego uwagę otoczenia. Na tegorocznych targach Hush Warsaw natknąłem się na stoisko z nakryciami głowy Paris + Hendzel, kupiłem czapkę z daszkiem z lnu w kolorze jasnego denimu. I jest to w tej chwili moje ulubione nakrycie głowy.

Foto: Materiały prasowe Paris + Hendzel

Paris + Hendzel to młoda marka polska (Paris w nazwie to nie stolica Francji, lecz panieńskie nazwisko mamy Łukasza Hendzla, założyciela marki). Obserwuję ich na instagramie, bo ujęli mnie dbałością o szczegół.

Foto: Materiały prasowe Paris + Hendzel

Niby zwykła czapka z daszkiem, ale jej wykonanie i opakowanie zrobiły na mnie wrażenie. Zapakowana w oliwkowo-szare pudełko ze stylizowanym logo, wyściełane bibułką i z dołączonym certyfikatem, na którym ręcznie wypisana jest nazwa modelu, ilość wyprodukowanych sztuk i numer kupionego egzemplarza. Trochę bajer, ale podoba mi się.

Kapsztad

Niedawno, zupełnie przez przypadek, obejrzałem teledysk brytyjskiej wokalistki Laury Mvuli do piosenki „Phenomenal Woman”. Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to bardzo jaskrawe kolory, które coś mi przypominały. Pomyślałem o zdjęciach Davida LaChapelle’a, ale to chodziło o coś zupełnie innego.

Teledysk powstał w Kapsztadzie, mieście w RPA, które tętni słońcem, przestrzenią i kolorem. I właśnie to zwróciło moją uwagę, bo przywołało najlepsze wspomnienia. Kapsztad to jedno z moich ulubionych miast świata. Kilka lat temu spędziłem tam 3 tygodnie i tak właśnie zapamiętałem to miejsce: kolory, wzory, słońce, błękitne niebo, ocean i dosyć dyskretna egzotyka.

Kapsztad

RPA to kraj, który trudno sobie wyobrazić. Trzeba tam pojechać. Niewiele ma wspólnego z Afryką Środkową, która jest sucha i gorąca. Kapsztad jest specyficzny. Jego usytuowanie geograficzne sprawia, że bliżej mu do klimatu śródziemnomorskiego, choć kulturowo jest na zupełnie innym biegunie. To miasto kontrastów: bujna roślinność (ponoć najwięcej gatunków na świecie w jednym miejscu), plaże, pingwiny, surferzy, wielka góra stołowa w środku miasta, a w oceanie rekiny, orki, foki i wieloryby.

Zazwyczaj nie mam potrzeby wracać tam, gdzie już kiedyś byłem. Kapsztad jest wyjątkiem – chcę tam wrócić. Jeśli już uciekać od codzienności, to koniecznie na koniec świata.

Książki

Na najbliższy miesiąc wybrałem sobie dwie książki: „Uczeń architekta” Elif Shafak i "Małe życie" Hanyi Yanagihary.

Foto: Materiały prasowe

„Uczeń architekta” Elif Shafak przenosi nas do XVI-wiecznego Stambułu. To wielowarstwowa powieść, której akcja toczy się na dworze Sulejmana. Bezlitosna walka o władzę połączona z intrygami w zachwycającej scenerii miasta w rozkwicie. To opowieść o pasji, odwadze oraz cenie, jaką trzeba zapłacić za swoje marzenia. Lektura obowiązkowa nie tylko dla miłośników Stambułu, również dla wszystkich, którzy cenią dobrą prozę.

O „Małym życiu” Hanyi Yanagihary słyszałem, zanim została wydana w Polsce. To książka raczej z tych, których nie bierze się do pociągu. Wymaga czasu i skupienia.

„Małe życie” to historia życia czterech przyjaciół mieszkających w Nowym Jorku: temperamentnego malarza, uznanego architekta, aktora oraz prawnika, który w przeciwieństwie do pozostałych przyjaciół nigdy jednak nie wspomina o swojej przeszłości ani o rodzinie, choć poważne problemy zdrowotne i emocjonalne wskazują na to, że w jego życiu wydarzyło się coś, o czym nie potrafi zapomnieć. Przyjaciele stopniowo odkrywać będą straszną prawdę, która kładzie się cieniem na całym życiu przyjaciela. Nieuchronnie nadchodzi dla nich czas trudnej próby empatii i dojrzałości. Co będą gotowi poświęcić, by ratować przyjaciela, pogrążającego się w mroku?

To poruszająca do głębi opowieść o życiu w wielkim mieście, które daje szansę na zapomnienie o przeszłości, oraz o życiu w bólu, który nie pozwala zapomnieć. To proza, która w całym swoim pięknie opisuje doświadczenie zła, granice ludzkiej wytrzymałości i tyranię pamięci.

Tematy:

Polecamy także:

Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.

 









Wpisz, jak chcesz się przedstawić
lub zaloguj się

Nieprawidłowy email