Lou Saints: ubrania pod złotą biżuterię

Lou Saints to marka odzieżowa stworzona przez właścicielkę znanej firmy biżuteryjnej Lilou. Ubrania w stylu, który Francuzi określają: „bon chic, bon genre” – dobry gust, dobre pochodzenie. Po polsku mówimy: „dziewczyna z dobrego domu”.

Foto: Lou Saints

Obie marki stworzyła Magdalena Mousson-Lestang i trudno się oprzeć wrażeniu, że to ona sama jest ich twarzą i wzorem do naśladowania dla swoich klientek. Absolwentka filologii romańskiej i dziennikarstwa, z doświadczeniami zawodowymi w telewizji, modzie i reklamie, swoją własną firmę otworzyła 9 lat temu – już jako matka dwójki dzieci i żona wpływowego biznesmena Yves’a Mousson-Lestang. Spersonalizowana biżuteria Lilou – srebrne lub złote zawieszki na kolorowych sznureczkach – okazała się takim sukcesem, że bardzo szybko zdecydowała się na otworzenie sklepu przy najbardziej modowej ulicy Warszawy. Maleńki butik Lilou budził sensację, bo kolejka klientów ustawiała się już na ulicy – drugi taki przypadek zdarzył się dopiero wtedy, gdy na Mokotowskiej otwarto lodziarnię… Nic dziwnego więc, że Lilou rozrastała się w błyskawicznym tempie: pojawiły się nie tylko nowe wzory biżuterii, ale i galanteria skórzana (portfele, torby, organizery), do sieci własnych sklepów w kraju dołączyły też 2 w Niemczech i jeden w Paryżu, a ten pierwszy, mały butik przy Mokotowskiej został rozbudowany do luksusowego, dwupoziomowego salonu. Ten drugi poziom półtora roku temu zajęła siostrzana marka Lilou – Lou Saints.

Foto: Lou Saints założycielka marki Lou Saints - Magdalena Mousson-Lestang

Chociaż Lou Saints jest odrębną marką od Lilou, to jednak stworzoną dla tej samej klientki – zarówno torebki, jak i biżuteria Lilou świetnie pasują do sukienek, małych płaszczyków, jedwabnych bluzek czy dopasowanych garniturów. Więcej: głębokie dekolty V, odsłaniające nadgarstki rękawy ¾  czy przykrótkie nogawki wąskich spodni są wręcz zaprojektowane dla kobiety, która chętnie nosi złotą biżuterię i lubi ją eksponować. Cechą tego stylu BCBG (popularny skrót „bon chic, bon genre”) jest pewna zamożność, widoczna na pierwszy rzut oka w postaci dobrej jakości materiałów, staranności wykończenia, detalach – ale to nie są ubrania „na bogato”. Wręcz przeciwnie, charakteryzuje je pewna powściągliwość: niechęć do widocznego logo, ostentacji i przesady. Dziewczyna „besebeże” nie wydaje pieniędzy na ciuchy, tylko „inwestuje w swój wygląd”, lubi ubrania, z których można budować całe zestawy i takie słowa jak „kobieca” i „zadbana”. Jednym słowem, ma zasady. Jedną z nich jest to, że nie je. Przynajmniej w tym sezonie – aktualna kolekcja Lou Saints to ubrania, które najlepiej wyglądają na chudych…

Foto: Lou Saints

Projektantką dwóch ostatnich kolekcji Lou Saints jest Anna Poniewierska – absolwentka wydziału Tkaniny i Ubioru łódzkiej ASP, stylistka, była szefowa działu mody Elle, kojarzona z minimalizmem i fascynacją Japonią (jej debiutanckie kolekcje zostały nagrodzone przez Twój Styl, In Style i Glamour). Oddzieliłabym jednak wyraźnie jej autorskie projekty od pracy dla Lou Saints –tym razem chodzi nie o artystyczne wizje, a o produkt, będący częścią większej układanki. Właścicielka i pomysłodawczyni Lou Saints, Magdalena Mousson-Lestang mówi: – Moja strategia zakłada budowanie mocnej, autorskiej marki, we współpracy z projektantem, którego cenię. Od lat śledzę projekty i ogromny talent Ani, jej filozofię pracy, dbałość o każdy detal, wyrafinowanie . Ania tworzy modę na wysokim poziomie. Wiedziałam, ze doskonale będziemy się rozumieć – każdy nasz projekt jest staranny, dopracowany w każdym najmniejszym detalu, perfekcyjnie wykonany, elegancki i zarazem zmysłowy. Jesteśmy obie perfekcjonistkami. Obecnie pracujemy z Anią nad kolejną kolekcją, która mam nadzieję spotka się z sympatią naszych klientów. Jestem przekonana, że na polskim rynku jest miejsce na propozycje dla coraz bardziej wymagających kli entek i że ten rynek będzie się rozwijał. Chciałabym też, idąc śladami Lilou , spróbować rozwoju w krajach , w których są już obecne butiki Lilou. Za jakiś czas na pewno przymierzę się do zrobienia testu w Niemczech i we Francji – zacznę od sprawdzenia, jaki jest odbiór kolekcji Lou Saints przez zagraniczne klientki.

Foto: Lou Saints

Lou Saints, w przeciwieństwie do okrzepłego już Lilou, jest nie tylko marką młodą, ale i ciągle szukającą swego miejsca na rynku – po ubiegłorocznej kolekcji inspirowanej latami 60. (linia A, słodkie, krótkie sukieneczki i płaszczyki), przyszła w tym roku kolej na fascynację latami 70. i głośnym filmem z tamtego okresu, „Ostatnie tango w Paryżu” – sukienki są dłuższe, bardziej kobiece niż dziewczęce, zmysłowe. To jednak ta sama dziewczyna z dobrego domu, testująca, na ile może sobie pozwolić w zabawie, nie tracąc elegancji i dobrej opinii.

Tematy:

Polecamy także:

Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.

 









Wpisz, jak chcesz się przedstawić
lub zaloguj się

Nieprawidłowy email