Kobieca natura mężczyzny

Ta kampania miała zburzyć klasyczny wizerunek jednych z najbardziej znanych perfum na świecie – Chanel No. 5. Dlatego szefowie marki zdecydowali się, by po raz pierwszy w 91-letniej historii produktu, reklamował go mężczyzna. I to nie byle kto. O zaletach legendarnego już zapachu opowiada jego fankom sam Brad Pitt.

Zdjęcia vuMag BlueServices

Łamią stereotypy. Otwarcie mówią, że prawdziwy mężczyzna nie musi wstydzić się tego, że o siebie dba. Gwiazdorzy z Hollywood przyznają, że używają kremów pod oczy, odżywek do włosów, a także do tego, że lubią ładne ubrania. Od lat przekonują innych do zmiany sposobu myślenia o codziennej pielęgnacji, czy modzie. Najodważniejsi z nich decydują się nawet reklamować produkty dla kobiet. Oczywiście nie za darmo. Znane koncerny płacą im za to miliony dolarów.

Ta kampania miała zburzyć klasyczny wizerunek jednych z najbardziej znanych perfum na świecie – Chanel No. 5. Dlatego szefowie marki zdecydowali się, by po raz pierwszy w 91-letniej historii produktu, reklamował go mężczyzna. I to nie byle kto. O zaletach legendarnego już zapachu opowiada jego fankom sam Brad Pitt.

Zdjęcia vuMag BlueServices

Spoty telewizyjne miały swoją premierę w połowie października i od razu wzbudziły wielkie zamieszanie. „Twórcy stanęli przed olbrzymim wyzwaniem. Musieli przecież sprawić, żeby bardzo seksowny Brad Pitt nie był... seksowny” – analizowała Ann Diaz z agencji Creativity Online. „Przez to, że jest to produkt dla kobiet, trzeba było zburzyć cały dotychczasowy schemat tworzenia tego typu reklam. Tym razem aktor musiał być mniej ważny od tego o czym mówi”. A to akurat świetnie udało się pokazać reżyserowi Joe Wrightowi, twórcy takich hitów jak „Duma i uprzedzenie”, czy „Pokuta”. Mimo, że Brad Pitt wygłaszający monolog na temat obecności Chanel No.5 w jego życiu nie wszystkim przypadł go gustu, przesłanie, jakie niosła ta reklama było jasne dla wszystkich. „Twórcy perfum chcieli odświeżyć sposób myślenia o swoim produkcie. Można się spierać nad wybranymi przez producentów środkami wyrazu, jednak cel został osiągnięty. Mężczyzna, który podkreśla legendę zapachu, dopełnił cały wizerunek Chanel No. 5. Postawił kropkę nad i” – komentowała dalej Diaz. Jej słowa potwierdził też Brad Pitt. „W 1921 roku, kiedy perfumy trafiły do sprzedaży to była rewolucja. Prosty, wręcz ascetyczny flakon skrywał w sobie esencję kobiecości. Chanel No. 5 są ponadczasowe. Ale każdą ikonę trzeba czasem odświeżyć. Dlatego cieszę się, że mogłem wziąć udział w tej kampanii” – tłumaczył. Dostał za to siedem milionów dolarów. /

Nieco mniej za swój wkład w promowanie produktów dla otrzymał Justin Bieber. Bożyszcze nastolatek w 2010 roku stworzył dla koncernu OPI kolekcję lakierów do paznokci w sześciu różnych kolorach. Nazwał ją tak jak jedną ze swoich piosenek - „One Less Lonely Girl”. Produkt sygnowany jego nazwiskiem trafił do sieci sklepów Walmart przed świętami Bożego Narodzenia i w niecałe trzy tygodnie został wyprzedany! „Nawet, jeśli Justin miał opory przed tworzeniem lakierów do paznokci, czek na pokaźną kwotę, pomógł mu o nich zapomnieć” – żartował w swoim programie amerykański komik Jimmy Kimmel. Nieoficjalnie wiadomo, że Bieber zgarnął pięć milionów. Na konta firm Walmart i OPI trafiło znacznie więcej – ich zysk liczony był w setkach milionów dolarów.

Rozgrzewką dla Justina był kontrakt z firmą produkującą kosmetyki... przeciwtrądzikowe. Między 2009 a 2011 rokiem był twarzą mydeł, żeli i kremów na pryszcze marki Proactiv. Kontrakt opiewał na sumę trzech milionów dolarów, ale szybko okazało się, że piosenkarz jest wart tych pieniędzy. Pierwszego dnia, kiedy na stronę YouTube trafiły spoty z reklamami, ponad 125 tysięcy fanów ściągnęło je na swoje komputery. Kolejne pół miliona obejrzało filmiki w sieci. Według firmy Guthy-Renker robiącej analizę wyników sprzedaży dla Proactiv, dzięki promocji z udziałem Biebera zyski zwiększyły się o ponad 60 procent! W tym przypadku dużo ważniejszy jest jednak wzrost świadomości marki. A tego już nie da się przełożyć na pieniądze.

Zdjęcia vuMag BlueServices

Z podobnego założenia wyszedł wielki projektant Giorgio Armani, który do promocji tworzonych przez siebie linii odzieży i bielizny regularnie zatrudnia największe męskie nazwiska. Tylko w ostatnich latach, ciało na billboardach i w spotach telewizyjnych pokazywali tenisista Rafael Nadal (dżinsy) i piłkarze David Beckham, oraz Ronaldo (męskie slipy). „Mam wrażenie, że kobiety bardziej czekają na reklamy kolekcji dla facetów, niż na te z damskimi nowościami. Ale wcale im się nie dziwię. Zdjęcia roznegliżowanego Beckhama zawieszone przy autostradzie przyciągają spojrzenia wszystkich uczestników ruchu drogowego” – kwitował inny słynny komik Jay Leno. Kampanie Armaniego, w przeciwieństwie do promocji perfum Chanel No. 5 są tzw. „branżową” kwintesencją. „Głównym bohaterem jest piękny mężczyzna, którego seksowne ciało podkreśla wszystko, co najlepsze w produktach włoskiego kreatora. Oburzamy się na przedmiotowe traktowanie modelek w tego typu reklamach, a tutaj przecież mamy do czynienia z tym samym procederem” – komentowała specjalistka Ann Diaz. Różnica jest tyko taka, że Beckham, czy Ronaldo zarabiają kilkanaście razy więcej od bohaterek innych kampanii.

Ale to już inny temat.

Tematy:

Nieprawidłowy email