Karolina Ferenstein-Kraśko: Czasami walczę do samego końca

Jej determinacja i wola walki imponuje wielu – pracuje w rodzinnej stadninie w Gałkowie, prowadzi dom, wychowuje troje dzieci. Nie zwalnia tempa – właśnie rozpoczęła treningi, które mają przygotować ją do powrotu do zawodowego jeździectwa. „Kocham sport, nie wyobrażam sobie bez niego życia”, mówi Karolina Ferenstein-Kraśko. I zdradza, kiedy pozwala sobie na odrobinę luzu, a kiedy nie odpuszcza.

Foto: fcebook.com

Damian Gajda: Umawiamy się rano, zaraz po Twoim treningu. Ćwiczysz codziennie?

Karolina Ferenstein-Kraśko: Staram się ćwiczyć pięć razy w tygodniu. Kocham sport, nie wyobrażam sobie bez niego życia. Trening wysiłkowy jest dla mnie szczególnie ważny. Chcę wrócić do jeździectwa i muszę być w dobrej kondycji. Poza tym w marcu urodziłam trzecie dziecko i po ciąży moja forma pozostawia wiele do życzenia. Teraz podjęłam trud, by zrobić coś ze swoim ciałem i dobrze się w nim czuć. To ważne dla każdej kobiety. Choć poranne pobudki, zwłaszcza po nieprzespanej nocy, nie są łatwe…

Jesteś konsekwentna czy zdarza Ci się odpuszczać?

Mam wrażenie, że to zależy od sytuacji. Czasami walczę do samego końca i nie odpuszczam, ale w niektórych momentach pozwalam sobie na odrobinę swobody. Uważam, że trzeba zachować właściwe proporcje i nie dać się zwariować. Nie wróciłam do formy tak szybko jak kilka moich koleżanek, które po dwóch miesiącach po urodzeniu dziecka wyglądały naprawdę zjawiskowo. Każdy ma swój rytm, a u mnie ten proces trwa trochę dłużej – zazwyczaj około roku i nie uważam, żeby to był problem. Karmię piersią, dlatego mój metabolizm nie działa jeszcze tak, jak przed porodem. Na szczęście nie jestem modelką albo aktorką i nie zawsze muszę wyglądać na sto procent (śmiech).

Urodziłaś się w Warszawie, ale dzieciństwo spędziłaś w Gałkowie na Mazurach. Nigdy nie brakowało Ci miasta?

Rzeczywiście, prawie całą młodość spędziłam w domu w Gałkowie na Mazurach, w mojej rodzinnej stadninie. Ale ponieważ od wczesnych lat uprawiałam jeździectwo, często wyjeżdżałam na zawody, które odbywały się w dużych miastach w Polsce i na świecie. Poza tym rodzice dbali, żebym zachowywała balans między życiem w mieście i na wsi – wychodziliśmy do kina albo do teatru. Mama i babcia żartowały, że muszą mnie „ucywilizować”. Ale nie zawsze im to wychodziło, bo ja w Gałkowie czułam się po prostu świetnie…

Teraz mieszkasz w centrum Warszawy. To był Twój świadomy wybór?

Wszystko zmieniło się, kiedy urodziłam pierwsze dziecko i wyszłam za Piotra. Starałam się dużo czasu spędzać na Mazurach, ale okazało się, że życie na dwa domy nie ma sensu. Uznałam wtedy, że powinnam zacząć od nowa. Pomogła mi w tym przeprowadzka do Stanów gdzie Piotr pracował jako korespondent TVP – więc zanim zamieszkałam w Warszawie na stałe, przez rok przebywałam w Waszyngtonie. To tam, zdani wyłącznie na siebie, nauczyliśmy się być rodziną.

Nie tęskniłaś za Gałkowem?

Bardzo, to moje miejsce na ziemi – wiąże się z nim wiele wspomnień, tam mam korzenie. W Warszawie mieszkam i bardzo ją lubię. Teraz spędzam tutaj zdecydowanie więcej czasu niż na Mazurach – Piotr pracuje w Warszawie, dzieci chodzą tutaj do szkoły, ja prowadzę swoją firmę producencko-eventową K&F Group. Ale kiedy tylko mamy wolne – zazwyczaj latem lub w weekendy – wyjeżdżamy do Gałkowa. Cieszę się, że udaje nam się wyciągnąć to, co najlepsze, stamtąd i stąd.

Nie chciałaś, żeby Twoje dzieci wychowywały się na wsi?

Znam tego dobre i złe strony. Uważam, że teraz edukacja w mieście jest na dużo wyższym poziomie niż na wsi. Chciałabym, żeby moje dzieci miały możliwość wyboru i solidne wykształcenie – wkrótce same zdecydują, gdzie zamierzają mieszkać. Zależy mi, by mogły studiować na najlepszych uczelniach, ale jeśli zdecydują, że ich powołaniem jest bycie leśnikiem – nie zamierzam protestować.

A Twoi rodzice też dawali Ci dużo wolności?

Oni doskonale wiedzieli, co znaczy mieć pasję, więc do niczego mnie nie zmuszali. W naszym domu panował raczej liberalny model wychowania – nikt nie sprawdzał, czy odrabiałam lekcje, nie kontrolował moich ocen. Rodzice są trochę „szaleni”, szczególnie mama, dlatego sama musiałam zachować rozsądek. Z perspektywy czasu uważam że trochę pilnowania jednak by się przydało i teraz, kiedy mam już swoje dzieci, staram się być wobec nich nieco bardziej wymagająca.

Ostatnio coraz częściej udzielasz się w mediach – pojawiasz się u boku swojego męża na bankietach, pozujesz na ściankach. Świat show-biznesu to Twój świat?

Z racji mojej pracy po prostu często bywam, co jest raczej naturalne, na imprezach, które sama produkuje, a one akurat są relacjonowane w mediach. Poza tym lubię różnorodność – dzięki niej życie jest ciekawe i barwne. Podoba mi się, że rano jeżdżę konno w bryczesach albo oficerkach, a wieczorami zdarza mi się pięknie umalować, założyć długą suknię i błyszczeć na czerwonym dywanie. To frajda dla każdej kobiety.

Foto: East News Karolina Ferenstein-Kraśko z mężem Piotrem Kraśko

A zakupy – one też sprawiają Ci przyjemność?

Niestety, nie mam na nie czasu przy trójce dzieci, pracy zawodowej i wykrojeniu chwili dla siebie na sport. Ostatnio nauczyłam się kupować głównie przez internet. Teraz na mojej liście codziennych zadań zakupy absolutnie zeszły na dalszy plan. No chyba, że kupuję ubranka dla dzieci – to sprawia mi ogromną frajdę. Łapię się na tym, że często zazdroszczę swojej córce jej pięknych sukienek!

Jak określiłabyś swój styl?

Stawiam przede wszystkim na jakość i klasykę. Uwielbiam włoską modę – świetne materiały i odrobinę nonszalancji, która dodaje stylizacjom charakteru. Jestem ambasadorem, wraz z Mateuszem Kusznierewiczem, marki SONDO IDONI, sprowadzającej do Polski takie ubrania. Chętnie noszę je na co dzień do pracy i wieczorne wyjścia. Natomiast na wielkie gale – wybiera kreacje La Manii.

Gromadzisz ubrania czy jesteś minimalistką?

Mam dużo ubrań i od jakiegoś czasu zabieram się za uporządkowanie swoich zbiorów (śmiech). Ale zazwyczaj staram się dzielić rzeczy na sezony. Jesienna kolekcja to cztery dobre płaszcze, dwie pary butów, jeansy, T-shirty i swetry. Ukochane kolory – oliwkowy, szary i niebieski. Taką podstawę uzupełniam torebkami. Zazwyczaj noszę dwie – jedną dużą, do której wkładam butelki, pieluchy i… oficerki; drugą małą, przewieszoną przez ramię, gdzie ukrywam najpotrzebniejsze drobiazgi, czyli klucze, portfel i dokumenty.

Ubierasz się sama czy korzystasz z pomocy stylisty?

Do tej pory robiłam to sama, ale mam coraz mniej czasu. Marzy mi się, żeby dobry stylista pomógł mi w uporządkowaniu garderoby.

Zdarza Ci się kupować bardzo drogie rzeczy?

Największe szaleństwo, na które sobie ostatnio pozwoliłam, to mała torebka Chloe z nowej kolekcji. Mam racjonalne podejście do mody – uważam, że w sieciówkach też można znaleźć fajne rzeczy. Poza tym wolę przeznaczać pieniądze na podróże lub edukację swoich dzieci, niż na kolejny płaszcz.

Przywozisz ubrania z podróży?

W czasie wakacji rzeczywiście mam więcej czasu na zakupy – wtedy dużą radość sprawia mi szperanie w lokalnych butikach oraz vintage shopach i odkrywanie niepowtarzalnych ubrań czy dodatków.

Jak przez lata zmieniał się Twój styl?

W zasadzie zawsze pozostawałam wierna klasyce. Największym szaleństwem okazała się chyba koszula w kratę (śmiech). Byłam totalnie wkręcona w sport, więc płynnie przeszłam przez okres nastoletniego buntu. Poza tym nikt mnie nie pilnował, nie narzucał zasad, więc nie miałam za bardzo powodów do sprzeciwu (śmiech). Nie nosiłam glanów, koszulek z podobiznami wokalistów metalowych kapel etc.

Karolina, czego teraz byś chciała dla siebie i swoich bliskich?

Na razie to chciałabym się wyspać (śmiech). Ale muszę przyznać, że mamy dobry okres – spędzamy razem z Piotrem i dziećmi dużo czasu i cieszymy się sobą.

Tematy:

Polecamy także:

Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.

 









Wpisz, jak chcesz się przedstawić
lub zaloguj się

Komentarze

~Edyta : Mądra kobieta i fajny wywiad. Powodzenia Pani Karolino,
21 paź 16 17:12 | ocena: 100%
Liczba głosów:2
100%
0%
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:

Nieprawidłowy email