Jacobs wchodzi w 50tkę!

Wykreował się na największego geja "glamour", prawie umarł od wrzodziejącego zapalenia jelita grubego, regularnie korzysta z usług psychoterapeutów. Przyjaźni się z Kate Moss, a ostatnio związał z 25-letni byłym gwiazdorem porno. Przy okazji tworzy najpiękniejsze ubrania na świecie. Marc Jacobs zbliża się właśnie do 50-tki.

Marc Jacobs

Na żywo i bez koszuli Marc Jacobs jest dokładnie takim samym, seksownym mięśniakiem, jak w reklamie pewnego napoju gazowanego. Kiedy prawie wpadłam na jego słynny wytatuowany tors na planie zdjęciowym w Paryżu, robił sobie właśnie przerwę na – a jakże – Colę Light i papierosa.

Nie żeby czuł się dziś specjalnie jak model. – Jestem naprawdę zmęczony – mówi wyciągając kolejnego Marlboro Lighta kiedy siadamy później do rozmowy w garderobie.

Jego kaloryfer ukryty jest już pod dopasowaną, czarną koszulą. Jacobs regularnie chodzi do siłowni i to właśnie codzienne, dwugodzinne sesje zapewniły mu to ciało Adonisa. – Ale dziś nie ćwiczyłem, wczoraj też nie – przyznaje. – Czasami jest mi trudniej się zmobilizować i to właśnie jeden z takich okresów. Nie jestem tak silny, jak trzy miesiące temu. Ostatnio nie sypiam najlepiej, a nie jestem z natury skowronkiem – uśmiecha się przepraszająco. – Wszystko jest w porządku jak długo pracuję, ale gdy tylko przestaję, mam ochotę się położyć i uciąć sobie drzemkę.

Marc Jacobs i Lorenzo Martone

Jacobs, który w przyszłym miesiącu skończy 50 lat ma za sobą burzliwe parę lat – "przyczyny osobiste, nawarstwienie się wszystkiego na raz". Pod koniec 2010 roku zerwał zaręczyny z Lorenzo Martone (choć utrzymuje, że wciąż są najlepszymi przyjaciółmi). Dziś jest w nowym i – wszystko na to wskazuje – kwitnącym związku z 25-letni byłym gwiazdorem porno Harrym Louisem. Jednak niedawny angaż Alexandra Wanga do Balenciagi i 15 lat u Louisa Vuittona sprawiają, że Jacobs nie może już uchodzić za młodego, gorącego nowojorczyka w Paryżu.

Harry Louis, Marc Jacobs, Hilary Swank i Robert Duffy

>

Ale dlaczego Cola Light?

Coke Diet Marc Jacobs

Nie chodzi przecież o pieniądze - jego majątek osobisty szacowany jest na 75 mln euro. Został nowym dyrektorem kreatywnym marki, ale oddani fani od razu rozpoznają w jego ostatnim posunięciu kolejny lekceważący "ruch a la Marc". Umiejętność pięcia się w górę zawsze należała do jego najbardziej pociągających cech. Są rzeczy cool i rzeczy komercyjne, ale w jego świecie wcale się nawzajem nie wykluczają.

Innym powodem przygnębienia mojego rozmówcy jest fakt, że właśnie przygotowuje się do wylotu następnego ranka z Paryża do Nowego Jorku. Dzieli swój czas pomiędzy te dwa miasta (i dwa psy: angielskie bulteriery Daisy i Nevilla), ale to niełatwy proces. – Trochę to stresujące. Chociaż robię to co miesiąc, nie można się przyzwyczaić. Właśnie kiedy poczuję, że dopasowałem się do rytmu jednego miasta, muszę się zbierać.

I chociaż pod względem zawodowym oba te miejsca stoją na równym poziomie – "jestem równie produktywny w obu miastach", mówi – to mam wrażenie, że dziś woli spokojniejszy klimat Paryża. – Nowy Jork narzuca takie szybkie tempo. Jeśli spędzę jeden wieczór w domu, trudno nie mieć wrażenia, że powinienem być przecież na jakimś otwarciu, przyjęciu czy czymś takim.

Będzie musiał też stawić czoła wyburzeniu jego domu w West Village, poważnie zniszczonego przez huragan Sandy, ponadto po drugiej stronie Atlantyku czeka go, jak sam opisuje, "pracowity okres". Czyli szalone, dwumiesięczne przygotowania do prezentacji na wybiegach podczas tygodni mody w Nowym Jorku i Paryżu. – Dzień staje się dłuższy i dłuższy, aż człowiek pracuje po 16 godzin przez pięć, sześć, w końcu siedem dni w tygodniu – krzywi się. – Do marca nie będę spał. Proszę Colę Light w kroplówce.

Coke Diet Marc Jacobs

>

Ponownie spotykamy się w tegoroczne Walentynki, kiedy Jacobs zamyka nowojorski Tydzień Mody show oświetlanym gigantycznym sztucznym słońcem, przestawiając niektóre ze swoich "najprostszych", jak mówi, od długiego czasu ubrań. Oświetlenie, zainspirowane The Weather Project Olafura Eliassona, pokazywanym wcześniej w Tate Modern w Londynie wysysa wszelki kolor z ubrań, kąpiąc widownię w mdłej poświacie sepii. Jacobs opowiada dziennikarzom za kulisami, że czuje się ostatnio "nieszczególnie". – Cały zeszły sezon był czarno-biały, a niestety życie takie nie jest: jest pełne odcieni szarości. Chciałem pokazać tę nędzę i ponurość, ale jednocześnie podkreślić optymistyczną stronę – wyjaśnia. Jak wskazuje jeden z krytyków, "tylko Marc potrafi zmienić napady melancholii i takie proste stroje w pokaz tygodnia".

Marc Jacobs - Runway RTW - Fall 2013 - New York Fashion

Może nie jest to kryzys wieku średniego, ale najwyraźniej zbliżając się do pięćdziesiątki Jacobs przewartościowuje pewne rzeczy. Piętnaście lat temu wykreował się na geja "glamour". Wtedy też, w czasie gdy zaczynał angaż u Louis Vuittona, zdiagnozowano u niego wrzodziejące zapalenie jelita grubego. – Całkowicie zmieniłem dietę – opowiada. – Piję rozmaite świeżo wyciskane soki, przyjmuję suplementy. Jem dużo grillowanego kurczaka i wołowiny, dużo zielonych warzyw, jak szpinak i brokuły. Nie jadam białej mąki i żadnego krowiego nabiału. Powinienem też zrezygnować z kofeiny, ale tymczasem piję jej dużo, bardzo dużo – wzdycha. Już wcześniej mówił mi, że pije tylko Colę Light, wodę Volvic i espresso.

Marc Jacobs ponad 10 lat temu

>

Nowe, wyrzeźbione ciało było miłym skutkiem ubocznym wprowadzonych zmian. Wcześniej był modowym kujonem – "Byliśmy śmiertelnie poważnymi studentami designu, zawsze wyczerpanymi pracą w szkole" – potem roztył się i opuchł od narkotyków i alkoholu. Po przemianie polubił wreszcie swój wygląd. To zwiastowało nadejście nowej fazy pewności siebie, której kulminacją w 2010 roku była poprzednia naga kampania dla jego pierwszego zapachu dla mężczyzn "Bang". Ale nie uważa się za ciacho. – Nie, ciachem to jest Tom Ford – mówi.

Tom Ford

Wraz z pewnością siebie przyszło nowe podejście do pracy. – Zacząłem zdawać sobie sprawę, że każda kolekcja i każde wcześniejsze doświadczenie było częścią procesu składającego się na to, gdzie jestem dziś. Nie patrzę na rzeczy w kategoriach błędu czy szansy, ale raczej postrzegam je jako całościowe doświadczenie, a to kluczowa część tworzenia.

Krytyk mody z "New York Timesa" Cathy Horyn jest przekonana, że szczyt twórczych możliwości jest jeszcze przed Jacobsem. – Wszyscy znamy projektantów, którzy włączyli autopilota, ale Marc do nich nie należy – mówi. – Rozmawiałam o tym z Karlem Lagerfeldem, który wyjaśnił mi, że ludzie zaczęli ufać jego wizjom dopiero z upływem lat. Doświadczenie bardzo się liczy i Marc jest tego dowodem. Pięćdziesiątka to wiek, w którym wszystko dopiero zaczyna się składać do kupy.

Dziś promuje trzydziestolecie Coli Light, ale co potem? Jeszcze w tym roku wprowadza linię kosmetyków do perfumerii Sephora. Ponadto, a to bardzo ciekawa nowina, Jacobs wyjawia, że odrzucił posadę Johna Galliano u Diora. – Mój psychiatra zapytał mnie: "Jak to podniesie twoją jakość życia?". A ja odpowiedziałem: "W żadnym stopniu". (…) Nigdy nie marzyłem o byciu projektantem haute couture. Byłoby to trudne miejsce pracy. Dlatego obydwaj, pan Arnault i ja, zdecydowaliśmy, by tego nie robić.

Jacobs zawsze niezwykle otwarcie przyznaje się do swoich słabości i terapia niewątpliwie odegrała istotną rolę w okiełznaniu jego demonów. Na prawym nadgarstku ma wytatuowane słowo "Perfect". – To pochodzi od: "Jestem idealną istotą w idealnym świecie, gdzie wszystko, co mi się przydarza, przynosi mi korzyść". To dobry sposób, żeby sobie odpuścić i powiedzieć: może rzeczy nie układają się tak, jakbym chciał, ale jestem szczęśliwy.

Wiele razy powtarza mi, że "życie chwilą" czyni go szczęśliwym. – Staram się odczuwać każdy moment, to najlepszy sposób na doświadczanie życia. Czasami gubię się w lękach o wyimaginowaną przyszłość albo rozpamiętuję przeszłość, ale jak długo zdaję sobie z tego sprawę, mogę rozejrzeć się za czymś, co z powrotem przywraca mnie do teraźniejszości.

To samo pozwala mu czuć się bezpiecznym, przyznaje się bowiem także do pewnego stopnia zawodowej niepewności. – Tak, często oglądam się przez ramię. Zawsze mam wrażenie, że ktoś robi to lepiej, to wciąż dla mnie problem. Ale nie jestem taki non stop.

>

Jeśli chodzi o młodych projektantów, Jacobs mówi: – Nie udzielam rad, ale mogę dzielić się doświadczeniem. Dla mnie sprawdzają się następujące zasady: nie poddawać się, mieć pasję, a kiedy nie wierzę w siebie, zwracać się do ludzi, którzy we mnie wierzą.

Ludzi takich jak jego wspólnik, Robert Duffy. – Bez niego nie dałbym rady. Dzięki temu, że mam Roberta, mam wolność podejmowania ryzyka, działania pod wpływem kaprysu. Nie zawsze się to sprawdza, ale zawsze wspieramy się nawzajem. (Z kronikarskiego obowiązku: nigdy nie byli kochankami. "Nigdy się nawet nie pocałowaliśmy w usta. No, w każdym razie nie celowo").

Robert Duffy

Jest jeszcze Jacobs i kobiety - muzy, takie jak: Sofia Coppola ("Dobra przyjaciółka i zawsze doskonale ubrana, ale też zabawna i inteligentna, doskonale się z nią rozmawia") i Kate Moss ("Ma naturalny i szczery sposób ubierania się, nosi to, co jej pasuje, nie wysila się") oraz kobiety, z którymi pracuje, w tym stylistka Katie Grand i projektantka akcesoriów Katie Hillier, która konsultowała jego linię Marc by Marc. – Kobiety, które znam, są kreatywne – interesuje je sztuka, muzyka i design – ale też pracują, mają rodziny i to znajduje odzwierciedlenie w bardzo indywidualnych sposobach ubierania się.

Sofia Coppola, Robert Duffy, luty 2013

Zrozumienie Jacobsa dla ludzkich dziwactw jest powodem, dla którego tylko on mógł powrócić do grunge’u. – Kocham ekspresję, szczególnie wszystko dziwaczne i niedoskonałe, ponieważ jest to naturalne i prawdziwe – oświadcza.

A jak czuje się w związku ze zbliżającymi się 50. urodzinami? Twierdzi, że sama data mu nie przeszkadza, ale nie zamierza jej świętować. – Nie organizowałem przyjęcia, kiedy kończyłem 49 lat, więc dlaczego teraz? – pyta retorycznie. Zamiast tego "będzie gdzieś na plaży pił mleczko kokosowe". Dziś już nie przepada za imprezami, chociaż dobrze bawił się na balandze, jaką w listopadzie wydał w swoim sklepie Bookmarc w Londynie z okazji ukazania się książki Kate Moss. – Ale następnego dnia z pewnością czułem się jak pięćdziesięciolatek. Przyszło tylu dawno niewidzianych ludzi, zobaczyć ich ponownie to było coś wspaniałego, ale i przytłaczającego. Na koniec wszyscy tańczyliśmy na dole. Świetna zabawa, ale wyczerpująca.

Jakie ma plany na przyszłość? – Więcej! Uprawiać więcej seksu, zjeść więcej jedzenia, częściej pochodzić do siłowni, zrobić więcej kolekcji. Kupić więcej dzieł sztuki, zobaczyć więcej dzieł sztuki.

Oczywiście, kiedy już się trochę wyśpi.

Tematy:

Nieprawidłowy email