Ikony Kultury – kolekcja Bytomia inspirowana stylem Grzegorza Ciechowskiego. Pozuje: Bruno Ciechowski

Styl Grzegorza Ciechowskiego był niepowtarzalny, dlatego nikogo nie powinno dziwić, że właśnie Ciechowski został bohaterem trzeciej kolekcji z cyklu Ikony Kultury, projektowanej przez Bytom. Wcześniej marka inspirowała się stylem Zbigniewa Cybulskiego i Marka Hłaski. Równie ważne, co sama kolekcja, są fotografie ją przedstawiające. Bowiem na nich, w roli modela debiutuje Bruno Ciechowski – syn rockmana, który wziął udział w sesji zdjęciowej wykonanej przez Aldonę Kaczmarczyk.

Grzegorz Ciechowski

Limitowaną serię tworzą modele minimalistyczne, utrzymane w monochromatycznych barwach, głównie czerń i biel. Formą nawiązują do stylu Ciechowskiego i lat jego twórczości oraz największej popularności. A jak powstawał styl Ciechowskiego? Na to pytanie najlepiej odpowiada Małgorzata Potocka, ówczesna partnerka artysty i kobieta, która stworzyła legendarny wizerunek Obywatela GC.

Bruno i Grzegorz Ciechowscy

– Wtedy idealny wydawał mi się styl konstruktywistów radzieckich, których sztuka zawsze mnie fascynowała. Pokazałam Grzegorzowi filmy Kino Oko, zdjęcia Rodczenki, kostiumy teatralne Popowej. Był tym zachwycony. Zastanawialiśmy się nad fryzurą. Najpierw była to sławna grzywka zaczesana gładko na bok, z użyciem brylantyny, wyglądał nieźle, ale trochę jak z Urzędu Bezpieczeństwa, a nie o taką postać nam chodziło. Miała to być postać, która nie wzbudza strachu i obaw, lecz porywa siłą przywódcy. Przy drugiej próbie włosy były zaczesane całkowicie do tyłu, jak u Rodczenki czy mocnych radzieckich mężczyzn. Wyglądał w tej fryzurze znakomicie. Był wyrazisty, Nie był już chłopcem a mężczyzną – wspomina Potocka.

Grzegorz Ciechowski

Jednak to nie fryzura, a ubrania rockmana najbardziej pomogły w zbudowaniu nowego bohatera.

– Wiedziałam, że trzeba zbudować kostiumem postać Obywatela - Rewolucjonisty-Buntownika. Znów wyjęłam Rodczenkę i Popową. Grzegorz nie wyobrażał sobie garnituru, ale błagałam go, żeby spróbował. Co mu szkodzi? Będzie źle się czuł, to zrezygnuje. Miał świetną figurę i w każdym garniturze wyglądał znakomicie – mówi Potocka.

Grzegorz Ciechowski

– Pierwszy garnitur kupiłam mu w Londynie na Regent Street. Kosztował 600 dolarów. Dla nas ta cena była fortuną. Ale gdy się w nim zobaczył, nie miał już wątpliwości. Moja przyjaciółka, Agnieszka Kossakowska, śpiewała w Operze Narodowej i wiedziała, że tamtejsi krawcy zrobią każdy kostium. Naszkicowałam garnitur "radzieckiego Rewolucjonisty", zrobiłam odbitki zdjęć Rodczenki , zaznaczyłam strony albumu konstruktywistów i poszłam do krawca w Operze. Ten najpierw powiedział: Lenin i Trocki, ja jednak wolałam Rodczenkę i Malewicza. To oni byli dla mnie bardziej "wystylizowani". Przekonałam Grzegorza do białej koszuli, nonszalancko rozpiętej pod szyją, z podwójnymi składanymi mankietami do spinek. Tak powstał nowy wizerunek, w którym Grzegorz czuł się świetnie.

Grzegorz Ciechowski

Choć inspiracji przy tworzeniu nowego stylu było sporo, Potockiej i Ciechowskiemu udało się stworzyć stylizacje skończone, minimalistyczne, niesamowicie charakterystyczne. Próbę, podkreślmy - udaną, odtworzenia oryginalnego "kostiumu" podjął Bytom. Najbardziej rozpoznawalne elementy kolekcji to: marynarka zapinana na zamek, marynarka ze stójką oraz kurtka „ramoneska”. Jednak to zdjęcia, na których pozuje Bruno Ciechowski, jakże podobny do ojca, są najmocniejszym ogniwem Ikon Kultury. I tak historia zatoczyła koło.

Bruno Ciechowski
Grzegorz Ciechowski

– Nigdy nie wpadłbym na to, że wystąpię w roli modela. Oczywiście, świat mody jest pociągający, ale nie myślę jeszcze o konkretnym kierunku mojej życiowej drogi – mówi bez cienia kokieterii Bruno Ciechowski. – W przyszłym roku mam maturę, nie wybrałem jeszcze nawet kierunku studiów. Gdyby nie kolekcja ubrań poświęcona ojcu, prawdopodobnie nie miałbym okazji do pracy przed obiektywem – przyznaje. – Podoba mi się pomysł mający na celu przypomnienie stylu ubierania się wybitnych osobowości ze świata sztuki i kultury. Zależy mi na tym, by ludzie pamiętali mojego tatę, nie tylko jego muzykę, ale też jak wyglądał. Wbrew pozorom nie wszyscy wiedzą, kim mój ojciec był, czym się zajmował. Moje pokolenie już go nie pamięta. To dla mnie ważne, że mogę wspierać pamięć po moim ojcu. Cieszę się, że mogę zrobić dla niego coś więcej, niż słuchać jego płyt – dodaje syn artysty.

Bruno Ciechowski
Grzegorz Ciechowski

Pomimo wielu kontrowersji związanych z kolekcją Bytomia, pytaniami czy Grzegorz Ciechowski zgodziłby się na takie użycie jego wizerunku, jedno jest pewne – Ciechowski był i jest ikoną stylu. Dobrego stylu i mam nadzieję, że młode pokolenie Polaków będzie z niego czerpać, a to trochę starsze z nostalgią do niego wróci.

Grzegorz Ciechowski

Tematy:

Nieprawidłowy email