Top Lista Osobista #22: Grażyna Olbrych

Podróż do Indii to zawsze duża dawka inspiracji, dlatego moja lista będzie bardzo hinduska.

Foto: Zdjęcia własne VU MAG

Bagru

Wieś pod Jaipurem. Od 600 lat wszyscy jej mieszkańcy, czyli 160 rodzin, trudnią się ręcznym stemplowaniem tkanin. Drewniane bloki są rzeźbione w tradycyjne wzory, a potem stempluje się nimi bawełnę i jedwab. W Bagru mieszka Vijendra Chhipa. Vijendra jest prawdziwym artystą, choć marzył o czymś innym.

Foto: Zdjęcia własne VU MAG Vijendra Chhipa w swojej pracowni

Tak jak właściwie każdy w Bagru, Vijendra pochodzi z rodziny drukarzy. Jego ojciec zadrukowane tkaniny wymieniał na inne produkty, które pozwalały przeżyć rodzinie. Co tydzień jeździł na targ z 40 metrami zadrukowanej tkaniny. Vijendra marzył o innym życiu – chciał zdobyć wykształcenie i zostać pilotem myśliwca.

Od dziecka uczył się pilnie, by tak się stało. Zaczął też dużo czytać na temat historii stemplowania tkanin i w końcu rodzinna tradycja wygrała z dziecinnymi marzeniami. Vijendra odnalazł pasję w rodzinnym biznesie. Używa tylko naturalnych barwników – indigo, kasis czy granat. Jego wiedza o sztuce ręcznego stemplowania tkanin jest imponująca. Przez ostatnie 5 lat Union College ze stanu Nowy Jork prowadził program stypendialny i u Vijendry mieszkali młodzi Amerykanie.

Studenci zrobili mu stronę internetową i podszkolili jego angielski. Za nimi przyszli Amerykanie zainteresowani drukowaniem tkanin. Rebecca Layton, pierwsza klientka eksportowa Vijendry, zamawia u niego tkaniny, do których projektuje nowoczesne wzory, a potem szyje z nich fantastyczne ubrania Rekh&Datta. Ubrania projektuje Polka, Monika Jakubiak. Dziś Vijendra zatrudnia 26 rodzin, żeby nadążyć z zamówieniami. Sam robi warsztaty ręcznego drukowania dla ludzi z całego świata. O Vijendrze pisał już „New York Times“ i światowe modowe magazyny jak „ELLE“.

Foto: Zdjęcia własne VU MAG Printy zaprojektowane przez Rebeccę Layton

Tkaniny zaprojektowane przez Rebekę Layton są wystawione w jedynym w Indiach, a może nawet na świecie, muzeum tkanin drukowanych blokami drewnianymi – Anokhi Museum. Pierwszy stypendysta z Union College, Jeremy Fritzhand, mieszka dziś w Jaipurze i pomaga obcokrajowcom, którzy są zainteresowani biznesem tekstylnym i modowym.

Masala Chai

Indie są moim drugim domem. Mieszkałam tu wiele lat i co jakiś czas wracam.

Za każdym razem zachwycam się smakami, kolorami i zapachami (chociaż te ostanie czasami są nie do zniesienia).

Foto: Zdjęcia własne VU MAG fot. Grażyna Olbrych

Tym razem wybrałam się tam, kiedy zaczęłam swoją nową dietę. Myśl, że nie będę mogła wrócić do wszystkich ulubionych smaków dzieciństwa, okazała się nieco deprymująca, ale uznałam, że będę dzielna.

Tak się stało, bo wybierałam tylko te dania, które mogę jeść w ilościach symbolicznych. Do moich dietetycznych przewinień zaliczały się dosa – wegańskie naleśniki z mąki z grochu, i masala chai. Miałam jednak problem z przepyszną herbatą z przyprawami –jestem uczulona na laktozę, a jednym ze składników tej herbaty jest mleko. Jednak w moim ukochanym hotelu w Bombaju, Taj Mahal Place, można masala chai zamówić na mleku sojowym!

Foto: Zdjęcia własne VU MAG fot. Grażyna Olbrych
Foto: Zdjęcia własne VU MAG fot. Grażyna Olbrych

Gianvito Rossi

Wracając z nostalgicznej podróży po Indiach, byłam zmuszona zostać jeden dzień dłużej w Dubaju. Nieoczekiwana zmiana planów trochę mnie zdenerwowała, ale potem pomyślałam, że nawet całkiem dobrze się stało. Postanowiłam ten czas wykorzystać, by obejrzeć najwyższy budynek świata, Burj Khalifa, którego częścią jest Dubai Mall, druga co do wielkości galeria handlowa na świecie. Kiedy wchodzę do środka uderza mnie zapach eleganckich perfum. Każdy, kto przechodzi obok mnie pięknie pachnie. Perfumy są mocno wyczuwalne, ale nie irytują. Może dlatego, że są to szlachetne zapachy. Wodospad, oceanarium, lodowisko to tylko niektóre atrakcje tego miejsca. Są jeszcze domy towarowe Bloomindales i Galleries Lafayette pod jednym dachem. Ciekawie było porównać te dwa domy towarowe – jeden nowojorski, drugi paryski.

Foto: Zdjęcia własne VU MAG

W Bloomingdalesie znalazłam fantastyczną kolekcję butów, która mnie zachwyciła.

Wśród innych firm był Gianvito Rossi, syn słynnego Sergio Rossi, który od 2006 roku ma własną markę. Buty Gianvito są niezwykle zmysłowe i dość klasyczne. Przeważnie są to seksowne czółenka na szpilce. W tej kolekcji były też płaskie klapki z lakierowanej skóry, które zrobiły na mnie największe wrażenie. To cudowna odmiana po wszelkiej maści Birkenstockach, które są w kolekcjach wszystkich dużych domów mody. Cóż, wszystkie moje podróże kończą się tak samo – miłością do nowej pary butów.

Foto: Zdjęcia własne VU MAG buty Gianvito Rossi

Tematy:

Nieprawidłowy email