Fun In Design

Mieli pomysł i odwagę by głośno o nim mówić. Ich projekt na stworzenie internetowego sklepu z butami, które każdy klient może sam dla siebie zaprojektować, wygrał Startup Fest. Niedawno właściciele Fun in Design mieli kolejny powód do świętowania. Z internetu przenieśli się też do realu. Otworzyli właśnie swój pierwszy butik!

Założyciele Fun In Design: Paweł Kocoń, Ola Jarośkiewicz, Mikołaj Lenart / fot. Krzysztof Szulim

Ola Jarośkiewicz, Paweł Kocoń i Mikołaj Lenart to trójka młodych fanów dobrego designu, butów a przede wszystkim prosperującego biznesu. Ich wspólny pomysł na stworzenie sklepu internetowego z możliwością projektowania butów - zyskał uznanie jury Startup Fest i wygrał cały konkurs. Dzisiaj mijają dwa lata od kiedy Fun In Desing pojawiło się w sieci, a Polacy zaczęli projektować dla siebie buty.

Do wyboru jest 8 podstawowych modeli damskich i 3 męskie, a każdy z nich ma od kilku do kilkunastu dostępnych krojów i szyć i ponad 100 dostępnych skór. Dodając do tego kolory i rodzaje podeszw oraz obcasów, dodatki, kolory nici to okaże się, że można stworzyć ponad 15 mln wzorów obuwa. Niedawno właściciele Fun in Design mieli kolejny powód do świętowania. Otworzyli właśnie swój pierwszy butik. Jak ten czas podsumowują założyciele marki? Jakie buty projektują dla siebie Polacy? Czy otwarcie butiku to ucieczka w offline?

Karolina Wierzbińska VU MAG: Niedawno otworzyliście swój pierwszy butik, w Warszawie. Gratuluję! Długo czekaliście na ten moment?

Fun In Desing: Kiedy 30 września 2011 roku temu zamieszczaliśmy na Facebooku pierwszy post informujący o powstaniu Fun in Design nikt z nas nie przypuszczał, że dwa lata później otworzymy własny sklep w centrum Warszawy. To długo, ale przez ten czas dużo się nauczyliśmy. Zebraliśmy wiedzę i doświadczenie, które przekładamy teraz na budowanie funkcjonalności i rozpoznawalności butiku.

Fun In Design / Krzysztof Szulim

To odpowiedź na coraz większą liczbę chętnych czy jednak ego i potrzeba wyjścia do off-line? To ciekawe, bo przecież cała idea Fun in Design to projektowanie butów w Internecie.

Idea jest cały czas taka sama. Nasze buty projektowane są tylko i wyłącznie przez Internet. Również w butiku. Sklep do tak naprawdę odpowiedź i ukłon w stronę osób, które nie uczestniczą w wirtualnym życiu napędzanym przez nowe technologie. Okazuje się, że pokolenie naszych rodziców jest świadome tego w co i jak się ubiera, ale nie jest aktywne na Facebooku, Pintreście, nie śledzi najnowszych kolekcji młodych projektantów serwowanych przez portale multibrendowe. Te osoby są wierne tradycyjnej formie zakupów. Chcą zobaczyć buty na żywo, przymierzyć, a dopiero potem je zaprojektować.

Fun In Design - otwarcie butiku / fot. Krzysztof Szulim

Jakimi technologiami się posługujecie w Fun in Design?

Każda para butów szyta jest ręcznie przez polskich rzemieślników z naturalnych skór sprowadzanych z Włoch.

Możecie opowiedzieć o aplikacji, którą wykorzystujecie na stronie?

Aplikacja to serce Fun in Design. Dzięki niej można zaprojektować swoje wymarzone buty. Do wyboru jest 8 podstawowych modeli damskich i 3 męskie, a każdy z nich ma od kilku do kilkunastu dostępnych krojów i szyć i ponad 100 dostępnych skór. Dodając do tego kolory i rodzaje podeszw oraz obcasów, dodatki, kolory nici to okaże się, że można stworzyć ponad 15 mln wzorów obuwa.

To druga wersja naszej aplikacji, która światło dzienne ujrzała wiosną tego roku. Od pierwotnej różni się tym, że poprawiliśmy rysunki tak, żeby jak najwierniej odzwierciedlały rzeczywiste kształty butów i kolory skór. Dodaliśmy drugi rzut - z tyłu buta, a także połączyliśmy ją z aktywną galerią zdjęć, która zmienia się wraz z wyborem koloru konkretnej skóry.

W chwili obecnej pracujemy nad trzecia wersją aplikacji, która będzie jeszcze bardziej intuicyjna w użyciu, a grafiki będą wyglądać jak rzeczywiste buty.

Fun In Design

Wygraliście konkurs na startup dla młodych przedsiębiorców. Skąd taki pomysł?

To było dokładnie rok temu. Szukaliśmy pomysłów na dalszy rozwój firmy. Chcieliśmy pokazać Fun in Design ekspertom polskiego Internetu. Nie byliśmy faworytami, nie szliśmy tam po to, żeby wygrać, tylko dowiedzieć się, co robimy dobrze, co źle i co powinniśmy poprawić. Kiedy okazało się, że Fun in Design spotkało się z zainteresowaniem mentorów i z konkursu wyszliśmy nie tylko z głowami pełnymi pomysłów, ale także z 50 tys. na dalszy rozwój biznesu, wiedzieliśmy jak wydać te pieniądze. W niespełna 4 miesiące powstała zupełnie nowa strona i nowa aplikacja.

Fun In Design

Wygranie konkursu pomogło nam również wzmocnić wizerunek Fun in Design jako młodej, szybko rozwijającej się firmy, która łączy modę z technologią. Na początku roku naszym projektem udało nam się zainteresować Samsunga, który wspiera nas merytorycznie i technologicznie. Często się spotykamy, rozmawiamy o technologiach. Nasz butik na start został wyposażony przez Samsunga w najnowsze komputery dotykowe i tablety, na których klienci tworzą swoje wymarzone buty. To dla nas ogromny zaszczyt, że wspiera nas tak duża firma technologiczna, a klienci mają „fun” z projektowania.

Kiedy zaczęliście widzieć zainteresowanie wśród Polaków?

To zainteresowanie dopiero się w Polsce rodzi. Po drugiej stronie Oceanu i w Japonii personalizacja, czyli możliwość dopasowywania przez klienta produktu do swoich potrzeb to już codzienność. Na stronach wielu dużych firm obok gotowej oferty coraz częściej widzimy linki do konfiguratorów, które pozwalają na zmianę poszczególnych parametrów gotowych produktów. Powstaje też coraz więcej mniejszych projektów, których motorem jest właśnie tworzenie przez klienta finalnego produktu. Kiedy zaczynaliśmy, na polskim rynku było zaledwie kilka takich projektów. Dziś jest ich coraz więcej i głęboko wierzymy, że ta forma zakupów przypadnie Polakom do gustu.

Fun In Design
Fun In Design

Jak wygląda Wasza konkurencja? To światowa i polska?

W chwili obecnej jest kilka firm, które dają możliwość projektowania butów on-line, ale każdy projekt jest inny. Dotyczy to zarówno samej oferty produktowej, narzędzi do projektowania, wreszcie cen i marki. Może to zabrzmi niewiarygodnie, ale bardzo cieszymy się, że nie jesteśmy sami i mamy konkurencję. To zmusza nas do ciągłego doskonalenia Fun in Design, wymyślania nowych form promocji i docierania do klientów.

Polacy szukają oryginalności?

Przede wszystkim Polacy odchodzą od sieciówek i nie wstydzą się nosić polskie marki. Od dwóch lat obserwujemy tzw. drive na młody polski design. Ten jest jak najbardziej oryginalny więc można siało powiedzieć, nie tylko szukamy, ale oferujemy oryginalność.

Jak długo trwa produkcja takiego buta?

Około dwóch tygodni od dnia złożenia projektu.

Jacy szewcy dla Was pracują? Na ile są to nowocześni ludzie?

Najlepsi!To ludzie z pokolenia naszych rodziców, którzy może nie do końca odnajdują się w najnowszych technologiach informatycznych, ale bardzo dobrze rozumieją zmieniający się świat. A do tego są ekspertami w swoich fachu i bardzo dobrze znają się na rzemiośle obuwniczym.

Marek Raczkowski na otwarciu butiku Fun In Design / fot. Krzysztof Szulim

Czym się zajmowaliście przed założenie firmy? Buty były od zawsze? Aleksandra, absolwentka japonistyki zajmowała się marketingiem w L’Orealu, a Paweł?

Paweł zajmował się komunikacją wewnętrzną w Warcie/Kredyt Banku i Pracuj.pl. Jest jeszcze z nami Mikołaj, który zajmował się sprzedażą w InFligh Service.

Fun In Design

Jakie buty dzisiaj założyliście?

Ola mini sztyblety, Paweł trzewiki, a Mikołaj sztyblety.

Założyciele Fun In Design: Paweł Kocoń, Ola Jarośkiewicz, Mikołaj Lenart / fot. Krzysztof Szulim

Tematy:

Nieprawidłowy email