Faszyn From Raszyn: polska ulica to kopalnia pomysłów!

Faszyn From Raszyn podobno dostaje maile z pogróżkami od osób, których zdjęcia umieszcza na swoim blogu. Uważa, że za noszenie skarpet do sandałów powinno się płacić wysoką grzywnę. Stworzyła najbardziej znaną w sieci stronę o polskim kiczu. „Nikogo nie wyśmiewam ani nie obrażam – pokazuję jedynie, do czego prowadzi niepohamowana konsumpcja, a bohaterowie mojego bloga to jej ofiary, które w pogoni za trendami stają się karykaturalne”, mówi autorka bloga Faszyn From Raszyn.

Zdjęcia vuMag BlueServices

VUMAG: Ilu potencjalnych bohaterów swojego bloga spotkałaś dziś jadąc na wywiad?

FASZYN FROM RASZYN: Pomimo dość wczesnej pory miałam szeroko otwarte oczy. Na ulicy Chmielnej spotkałam panią w kolorowych spodniach, sportowych butach z dżetami i elegancką torebką do kompletu. Sportowa elegancja zawsze w cenie! Bardzo miłe rozpoczęcie dnia, a już na pewno mocno zaskakujące.

Faszyn From Raszyn

Faszyn From Raszyn - wywiad

VUMAG: Jak szukasz ludzi, których zdjęcia trafiają na twojego bloga?

FFR: Nie szukam ich, oni sami stają na mojej drodze. Te spotkania są zupełnie przypadkowe. Zdarza mi się zrobić zdjęcie w drodze do pracy, w knajpie, w której umówiłam się akurat ze znajomymi albo na dworcu. Nigdy nie planuję, że danego dnia wyjdę na miasto, żeby zrobić zdjęcie na Faszyn From Raszyn. Myślę, że każdy z nas codziennie widzi kogoś, kto mógłby znaleźć się na blogu.

Faszyn From Raszyn

VUMAG: Komu zrobiłaś pierwsze zdjęcie?

FFR: Pierwsze zdjęcie zrobiłam kobiecie, która jechała ze mną tramwajem na Pragę. Zwróciła uwagę wszystkich pasażerów. Blondynka z blond florezą w stylu Violetty Villas. Choć była już w podeszłym wieku, ubrała się jak lalka Barbie. Oprócz doczepianych, kręconych włosów miała charakterystyczną mini z falbankami, dziwne futrzane buty, mocną opaleniznę i brwi odrysowane od szklanki. Nie pozostałam obojętna wobec tego przypadku. Bez namysłu wyjęłam telefon i zrobiłam zdjęcie. Kilka zdjęć. Cudowne ujęcia. Pamiętam, że przesłałam je swojej przyjaciółce. Nie kryła zachwytu. (śmiech)

Faszyn From Raszyn
Faszyn From Raszyn
Faszyn From Raszyn

VUMAG: Twój blog jest odzwierciedleniem tego, jak wygląda polska ulica czy jej karykaturą?

FFR: Nie ma się co oszukiwać, te zdjęcia były robione na polskich ulicach. To jest oczywiście mały wycinek większej całości, ale dosadnie pokazuje gusta niektórych Polaków. Nikogo nie wyśmiewam ani nie obrażam – pokazuję jedynie, do czego prowadzi niepohamowana konsumpcja, a bohaterowie mojego bloga to jej ofiary, które w pogoni za trendami stają się karykaturalne.

Faszyn From Raszyn
Faszyn From Raszyn

VUMAG: Internauci zarzucają ci, że wyśmiewasz się z biedy, ludzi, którzy nie mogą sobie pozwolić na oryginalne ubrania.

FFR: Internauci zarzucają mi wiele. Śmieję z biedy umysłu, a nie biedy materialnej. Nie obrażam też starszych czy chorych ludzi. Myślę, że odrobina dystansu i zdrowego podejścia do bloga zrobiłoby nam dobrze. Ciężko znosimy krytykę. A może właśnie ona jest nam potrzebna.

Faszyn From Raszyn

VUMAG: Co jest największym koszmarem polskiej ulicy?

FFR: Jestem fanką dziwnych mieszanek, zakładania wszystkiego na raz. Panterki czy skarpetki do sandałów to oczywiście klasyki gatunku, ale bardziej cenię rozmaite „zjawiska”, indywidualności. Czasami przeglądając zdjęcia z bloga, zadaję sobie pytanie „Dlaczego? Jak to?”. Polska ulica jest tak zaskakująca!

Faszyn From Raszyn
Faszyn From Raszyn

VUMAG: Faszyn From Raszyn może też być dobrą platformą do edukowania Polaków, uświadamiania im, czego nie powinni nosić.

FFR: Nie jestem pewna. Blog działa już ponad dwa lata, coraz więcej ludzi interesuje się modą, a mimo to ciągle okazuje się, że sandały i skarpetki to nieśmiertelny klasyk. Nie sądzę, żeby moja strona trafiała do jej bohaterów, dawała im wskazówki. Faszyn From Raszyn raczej niczego nie zmienia, tylko dokumentuje rzeczywistość. O zgrozo!

Faszyn From Raszyn

VUMAG: Podobno niektórzy bohaterowie twojego bloga wysyłają ci maile z pogróżkami. Udało ci się z którymś z nich bezpośrednio skonfrontować?

FFR: Z blogerką, która założyła na siebie wszystko, co aktualnie było modne – opaskę z ćwiekami, wzory zwierzęce, sporo warstw. Zrobiłam jej zdjęcie, a później dostałam od niej maila, z którego wynikało, że poczuła się wyróżniona publikacją jej zdjęcia na blogu. Ostatecznie jednak zorientowała się, jakie były moje intencje i poprosiła o usunięcie wpisu.

Faszyn From Raszyn

VUMAG: Na blogu pokazujesz nie tylko osoby, które niefrasobliwie popełniły modową wpadkę. Pojawiają się na nim również ci, którzy mają na sobie bardzo przemyślane stylizacje.

FFR: Przemyślane stylizacje, które nierzadko są karykaturą mody. Ślepe podążanie za trendami mocno nas gubi. To na blogu widać gołym okiem.

Faszyn From Raszyn

VUMAG: Granica między kiczem a przemyślaną stylizacją jest bardzo cienka. Wiesz, na czym ona polega?

FFR: Sami wyznaczamy tę granicę. Dobry smak jest czymś ogólnie przyjętym, ale nie każdy się do niego dostosowuje. Jeśli ktoś wulgarnie i ordynarnie zachowuje się w miejscu publicznym, naraża się na to, że ktoś mu zwróci uwagę. Natomiast jeśli ktoś źle wygląda, nie interweniujemy. Mój blog ma być takim czerwonym światłem dla tych, którzy noszą się wulgarnie.

We Francji za noszenie podróbek można trafić na trzy lata do więzienia albo zapłacić grzywnę w wysokości 30 tys. euro.

Faszyn From Raszyn

VUMAG: Uważasz, że ten pomysł sprawdziłby się w Polsce?

FFR: U nas powinna być kara grzywny za skarpety z sandałami. Najlepiej gdyby była wysoka. (śmiech)

Faszyn From Raszyn

VUMAG: Nie masz też litości dla polskich gwiazd. Kto najczęściej pojawia się na twoim blogu?

FFR: Moją faworytką jest Katarzyna Skrzynecka, która zdobyła nawet tytuł ambasadorki Faszyn From Raszyn. Poza tym Joanna Horodyńska ostatnio wpadła mi też w oko Sara May.

Faszyn From Raszyn

VUMAG: Gdzie jest warszawskie zagłębie kiczu?

FFR: Zdecydowanie najwięcej zdjęć można zrobić w okolicach Dworca Wileńskiego. Praga to zagłębie bohaterów Faszyn From Raszyn. Mieszkam w centrum i przyznam, że tutaj też jest w czym wybierać. Zdjęcia, które pojawiają się na blogu, są tak naprawdę z całej Polski.

Faszyn From Raszyn

VUMAG: Zostałaś kiedyś przyłapana podczas robienia zdjęcia?

FFR: Tak i nie była to miła sytuacja. Wiele osób oburza się, że fotografuję z ukrycia. Uważają, że powinnam podejść i zapytać o pozwolenie. Ale to jest mój blog i taką ma formułę. Nie zamierzam jej zmieniać i nie jest to oznaką tchórzostwa.

Faszyn From Raszyn

VUMAG: Gdzie kupują ubrania bohaterowie twojego bloga – w sieciówkach czy lumpeksach?

FFR: Trudno powiedzieć – myślę, że zazwyczaj są to ubrania z lumpeksów, chociaż niektórzy kupują je w naprawdę drogich butikach. Sieciówka, second-hand czy elegancki sklep przy Moliera – miejsce nie ma znaczenia. Liczy się to, w jaki sposób zestawimy ze sobą te ubrania.

Faszyn From Raszyn

VUMAG: Faszyn From Raszyn jest antytezą typowego bloga modowego. Zazwyczaj autorzy takich stron starają się pokazać to, co ładne i wartościowe. Ciebie pociąga chyba zły gust.

FFR: Fascynuje mnie kicz. Zastanawiam się, co kieruje ludźmi, którzy wstają rano i wkładają sukienkę z firanki albo leginsy z dziurami. Nie umiem przejść obojętnie obok kogoś, kto wygląda jak wielowarstwowy tort lub dobrze umaszczona papuga. Nawet mój chłopak czasem prosi mnie, żebym dała już spokój. Ja jestem zdeterminowana.

Faszyn From Raszyn

VUMAG: Co powinienem założyć, żeby znaleźć się na blogu?

Dzisiaj ewidentnie się nie nadajesz, przykro mi. Następnym razem proponuje sandały i skarpety i może wystające stringi? Musisz przemyśleć swój outfit. „Outfit” to jedno z moich ulubionych słów. Jak na prawdziwą blogerkę przystało. (śmiech)

Tematy:

Nieprawidłowy email