DYNASTIE LUKSUSU: CARTIER

Kiedy na planie kultowego filmu „Kleopatra” Richard Burton zakochał się w Liz Tylor, postanowił obdarować ukochaną najwspanialszym klejnotem świata. Tylko jedna firma mogła sprostać temu zadaniu: Cartier. 70-karatowy diament na szyi bogini kina na zawsze zapisał nazwisko jego twórcy w historii światowej elegancji. Bo Cartier to nie tylko nazwisko rodu, ale powszechnie rozpoznawalna marka, symbol luksusu zamknięty w drogocennej biżuterii.

Zdjęcia vuMag BlueServices

Kolie, bransolety, pantery, diademy – Cartier stworzył przedmioty, które od wieków stanowią obiekt pożądania wszystkich kobiet na świecie. Czym inspirują się projektanci tej marki? Wyobraźnią, która nie zna granic.

Sięgają do bestiariów, mitologii, starożytnej Grecji, chińskiej kaligrafii z czasów dynastii Song, a także różnorodnej stylistyki lat 20. XX wieku. Założona przez skromnego francuskiego jubilera firma od ponad 150 lat dostarcza biżuterię koronowanym głowom, gwiazdom kina, ale też zwykłym śmiertelnikom chcącym za sprawą pierścionka czy bransoletki z wygrawerowanymi literami CC poczuć się wyjątkowo.

Zdjęcia vuMag BlueServices

Ulubieniec paryżanek

Historia marki Cartier zaczęła się w połowie XIX wieku w Paryżu, światowej stolicy mody i luksusu. Założycielem rodu jubilerów był Louis-François Cartier, młody czeladnik, który pracowitością i dobrymi manierami szybko zyskał przychylność paryskich elit. W wieku 27 lat z szeregowego pracownika stał się właścicielem butiku. Bywanie w sklepie Cartiera było towarzyskim obowiązkiem. Nie przychodziło się tam tylko po zakupy, ale też podziwiać zgromadzone piękne przedmioty – słonie z oczami ze szmaragdów, okucia toreb czy kryształowe obeliski. Do najwierniejszych klientek należały księżniczka Matylda, wzór elegancji i dobrego smaku, hrabina de Nattes czy książę de Saxe-Cobourg. W połowie lat 20. po raz pierwszy sklep Cartiera odwiedziła sama Coco Chanel, słynąca z niechęci do biżuterii, w towarzystwie księcia Westminsteru, który chciał podarować swojej ukochanej pierścień ze szmaragdów i szafirów.

Zdjęcia vuMag BlueServices

Po latach firmą zajął się jeden z potomków Louisa-Françoisa, Alfred, oraz jego synowie, którzy rozszerzyli działalność firmy i założyli jej filie w Londynie, Sankt Petersburgu i Nowym Jorku. Pierwszy zagraniczny butik Cartiera otwarto, z namaszczenia króla Edwarda, w stolicy Wielkiej Brytanii 9 sierpnia 1902 roku. Jego obroty były na tyle dobre, że kilka lat później Cartierowie postanowili rozkręcić kolejną filię – tym razem w Nowym Jorku. Sklep w sercu Manhattanu udało się odkupić od znanego nowojorskiego krezusa za sznur pereł, który spodobał się jego żonie. Młode, demokratyczne społeczeństwo amerykańskie podziwiało dokonania firmy, która od trzech pokoleń pozostawała w rękach jednej rodziny. I tak było przez kilkadziesiąt lat, dopóki do zespołu Cartiera nie zaczęli dołączać ludzie spoza kręgu najbliższych, m.in. znakomity rysownik Charles-Emile Jacque, który wprowadził do biżuterii Cartiera motywy egipskie.

Zawsze pierwszy

W projektach Cartiera zawsze było widać chęć wyprzedzania trendów. Najbarwniejszy z braci – znany ze swoich licznych romansów, ale też bardzo skrupulatny w interesach Louis Cartier – był twórcą zegarka na rękę, bez którego dziś trudno sobie wyobrazić życie. Zaprojektował go specjalnie dla swojego przyjaciela, Alberto Santos-Dumonta, pilota, który nie chciał puszczać sterów aeroplanu w czasie lotu, by sprawdzić godzinę na kieszonkowym zegarku. Stąd nazwa popularnego modelu – „Santos-Dumont”.

Zdjęcia vuMag BlueServices

Także Louis wprowadził do masowej produkcji automatyczną bransoletkę, otwieraną i zamykaną jednym uściśnięciem palca. Dziś mało kto pamięta, że ten opatentowany w 1909 roku pomysł przez wiele lat był zarezerwowany tylko dla projektów Cartiera. Podobnie jak charakterystyczny deseń pantery na paskach zegarków, będący połączeniem diamentów z kamieniami onyksu, które przypominały skórę drapieżnika.

Cartierowie mieli indywidualne podejście do swoich klientów. W mig chwytali wszelkie marketingowe nowinki. Byli zresztą absolutnymi pionierami w tej dziedzinie – jako jedni z pierwszych handlarzy dobrami luksusowymi wprowadzili programy lojalnościowe dla wybranych klientów, organizowali sezonowe wyprzedaże oraz regularnie zmieniali wystrój wystaw swojego sklepu. Wierzyli w siłę reklamy – misternie przygotowywali sklepowe witryny, współpracując z najlepszymi fotografami (m.in. Manem Ryanem, Adolphem de Meyerem), dzięki czemu ich biżuteria trafiała na strony modowych magazynów, m.in. „Vogue'a”.

Potęga trwa

Z czasem drogi trzech braci Cartierów, z których każdy sprawował pieczę nad jedną filią rodzinnej firmy, zaczęły się rozchodzić. Kolejne pokolenie, które weszło do gry już po II wojnie światowej, w niczym nie przypominało dawnych wizjonerów gotowych swoimi pomysłami zmieniać świat. Łatwe, bo odziedziczone po przodkach pieniądze, nie skłaniały ich do ciężkiej pracy. Okazało się, że firma w rękach osób spoza rodziny Cartierów może równie dobrze prosperować. W ciągu ostatnich czterdziestu lat marka przeszła szereg przemian i otworzyła się na nowe dziedziny, odpowiadając na zapotrzebowania klientów.

Braciom Cartier pewnie nie śniło się nawet, że ich nazwiskiem sygnowane będą zapalniczki czy flakony perfum. W połowie lat 70. butiki Cartiera zmieniły szyld, ponieważ zmodyfikowano nazwę marki, która od tej pory nazywała się „Must de Cartier” („to, co obowiązkowo musisz mieć od Cartiera” – przyp. ONET). Firma przez lata zmieniała właścicieli, wciąż zachowując swój unikalny charakter i pozycję lidera wśród producentów towarów luksusowych. Masowy napływ podróbek z Azji w latach 80. nie był w stanie zniszczyć potęgi Cartiera. Dziś, podobnie jak wiele luksusowych marek, takich jak Van Cleef & Arpels, Dunhill czy Jeager LeCoultre, należy do Compagnie Financière Richemont SA.

Zdjęcia vuMag BlueServices

Ulubieniec elit

Do klientów Cartiera zawsze należeli przedstawiciele elit – początkowo klejnoty kupowali tam królowie i najbogatsza szlachta. W pierwszej połowie XX wieku rodzinna firma stała się oficjalnym dostawcą biżuterii dla dworów królewskich w Wielkiej Brytanii, Portugalii, Bułgarii, Grecji, Monako czy Rosji. O produkowane przez Cartierów drogocenne ozdoby biły się największe sławy sceny: australijska śpiewaczka operowa Nellie Melba czy aktorka Sarah Bernhardt. Dziś na punkcie świecidełek ze splecionymi literkami CC szaleją Salma Hayek, Lady Gaga czy Eva Mendes.

Wszystkie one na ręku noszą kultową bransoletkę Cartier Love, zaprojektowaną w 1969 roku przez Aldo Cipullo. Ten klasyczny wzór, kształtem przypominający pas cnoty, jest w sprzedaży od przeszło 40 lat. W pracowniach firmy powstały prototypy wielu innych przedmiotów, które weszły do kanonu dóbr luksusowych. Kiedy w 1917 roku wojska brytyjskie po raz pierwszy użyły czołgów, Cartierowie wypuścili na rynek męski zegarek kształtem przypominający wóz opancerzony. Podobnie szybko zareagowali, gdy w 1922 roku za sprawą odkrycia grobowca Tutenchamona świat oszalał na punkcie starożytnego Egiptu. W kilka tygodni na witrynach ich butików pojawiły się kosztowne błyskotki zdobione motywem hieroglifów i skarabeuszy.

Zdjęcia vuMag BlueServices

Wiele klejnotów sygnowanych nazwiskiem Cartier przeszło też do historii kina i kultury popularnej. „Wejść do sklepu Cartiera to jak przenieść się do innego świata. Każdy z butików ma tę niesamowitą aurę, która pozwala zapomnieć o tym, kim jesteś na co dzień. Tutaj można poczuć czuje się niepowtarzalnie” – mówiła w wywiadzie dla „Vanity Fair” Tilda Swinton.

Zdjęcia vuMag BlueServices

Tak samo uważali Yves Saint Lauren, Brigitte Bardot czy Christian Dior, którzy uwielbiali biżuterię od Cartiera. Jubilerzy tej marki przedmioty codziennego użytku – spinkę do włosów, wskazówkę zegarka, talię kart – zamieniają w prawdziwe dzieła sztuki. Dbają też o każdy szczegół – w ich projektach nic nie jest dziełem przypadku. Faktura puzderek z czerwonej skóry czy wyściełającego je jedwabiu? Liternictwo w nazwie Cartier? Wszystko stanowi spójną, przemyślaną koncepcję. Nic dziwnego, że nazwisko Cartier unieśmiertelnione w śpiewanej przez Marylin Monroe piosence „Diamonds are a girl’s best friends” do dziś jest synonimem luksusu.

Tematy:

Nieprawidłowy email