Dlaczego odmawiać Barbie miejsca na krzyżu?

Magdalena Beyer zaintrygowała nas fotografiami, w których dość brutalnie potraktowała znaną nam z dzieciństwa Barbie. Mały, blond demon popkultury i najbardziej plastikowa metafora kobiecości.

fot. Magdalena Beyer

Wystawa "Zabawa" w warszawskiej Stacji Muranów to jedno z ciekawszych trwających wydarzeń kulturalnych w stolicy. Do 30 marca możecie oglądać tam cykl fotografii autorstwa Beyer, która za bohaterkę swoich zdjęć obrała laleczkę Barbie. Tej Barbie jednak daleko do wyobrażenia, które część z nas mogła zachować z dzieciństwa. I całe szczęście.

Miast słodkich obrazków z życia Perfekcyjnej Plastikowej Pani Domu, która swoje Życie Księżniczki przeplata z randkami z Perfekcyjnym Kenem i wybieraniem ciuszków z równie Perfekcyjnymi Młodszymi Siostrami, znajdziemy małego demona seksu, brudną prostytutkę i ukrzyżowanego Jezusa(?).

Beyer bardzo świadomie bawi się motywami zaczerpniętymi z popultury. Choć zdjęć interpretujących scenkę z ukrzyżowania widziałam już tysiące, to jej fotografia się wyróżnia: zarówno z powodu całej stylizacji jak i jakości wykonania. Brudna świętość, blond jawnogrzesznica w różowej, ręcznie dzierganej bieliźnie. Co ciekawe, wszystkie ubrania, w których występuje bohaterka fotografii były zamawianie specjalnie na poczet artystycznego projektu. Takich ubranek nie znajdziecie w Smyku.

Takich Barbie zresztą też nie. Może szkoda? Przy okazji wernisażu Beyer odpowiedziała nam tajemniczo na kilka równie tajemniczych pytań.

fot, Magdalena Beyer

Czym się bawiłaś w dzieciństwie?

Wymyślaniem różnych historii…

Dlaczego akurat te laleczkę wybrałaś sobie na bohaterkę swojego fotograficznego cyklu?

Barbie jest dorosła. Potrzebowałam dorosłych ale takich, którzy nie będą protestować przy wyginaniu rąk i nóg...

Twoje Barbie to nie jest jedna lalka.. jest ich kilka? Czy z kolekcjonowaniem lalek wiążę się jakaś historia?

One po prostu pojawiły się w moim życiu rok temu. Przychodziły po kolei, jedna przyprowadzała drugą, przyjeżdżały z różnych miast. Miały różne sprawy. Zatrzymały się u mnie i kazały opowiedzieć te wszystkie historie.

fot. Magdalena Beyer

Barbie na krzyżu w dzierganej pudrowo-różowej bieliźnie… takich ubrań chyba nie dostaje się w Smyku?

W Smyku mamy tylko jeden rodzaj historii i ubrań… Wszystko jednowymiarowe. Taki pozytywnie zmanipulowany punkt wyjścia. Moje Barbie to towarzystwo z second hand, kobiety po przejściach, na skraju, na starcie itd.

Twoja Barbie, symbol dzieciństwa i przyjemności robi … brzydkie rzeczy. Twoja Barbie, symbol popkultury, wyśrubowanej kobiecości wywindowanej do granic wszystkiego. Dość przerażająca jest na tych zdjęciach. A oglądanie jej leżącej na chodniku, uprawiającej seks na ulicy… to sprawia małą przyjemność…

Życie jest przyjemne chwilami a chwilami nie. Takie jest dzieciństwo i cała reszta. Barbie jest symbolem dorosłego życia. Dzieci najchętniej bawią się w dorosłych, spieszą do dorosłości nie wiedząc, że potem często będą chciały się schować, cofnąć do tyłu...

fot. Magdalena Beyer / Krzyż

Barbie przekraczająca granice kobiecości – to rozumiem. Ale dlaczego Barbie na krzyżu?

A dlaczego nie? Krzyż to symbol. Nawet już trochę wytarty i zszargany symbol, pojawiający się wszędzie, religia, literatura, sztuka, moda, biżuteria… miejsca odległe od siebie a z drugiej strony tak bliskie. Bliskie, bo związane człowiekiem, który moczy swoje palce w każdym z nich po trochu. Dlaczego więc odmawiać Barbie miejsca na krzyżu?

fot. Magdalena Beyer

„Zabawa” to dość demoniczny tytuł spinający klamrą Twoje zdjęcia. Kto się bawi?

Życie to zabawa. Zabawa w życie. Bawimy się wszyscy od początku do końca.

Znaczna większość z nas - kobiet - miała styczność z lalkami w dzieciństwie, niektóre nawet właśnie w legendarną B.Oglądanie Twoich zdjęć, to trochę patroszenie tamtych czasów, ale bardzo przyjemne! A jak na Twoje pomysły reagowali mężczyźni?

Mężczyźni, na przykład Ci, których sztuka nie interesuje albo wręcz nudzi, mówią „wiesz, to jest naprawdę spoko". Najbardziej podoba im się właśnie „Krzyż“ albo „Śmierć“. Po ich reakcjach wnioskuję, że lubią historie. Lubią wiedzieć o czym coś jest i nie gubić się w nadmiarze domysłów. A ja lubię opowiadać historie obrazem więc dogadaliśmy się.

fot. Magdalena Beyer
fot. Magdalena Beyer

Magdalena Beyer (ur. 1968). Absolwentka wydziału malarstwa i grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. Na początku swojej kariery wiąże się z branżą reklamową. Zdobywa wiele nagród, zostaje dyrektorem kreatywnym agencji reklamowej. Autorka wielu kampanii dla polskich i międzynarodowych marek takich jak Wedel, Danone, Snickers, Kawa Pedros czy TP. W 2008 roku stworzyła Fridge by yDe, autorską markę kosmetyków opartych na składnikach, które również można jeść. Po latach zawodowych doświadczeń Magdalena Beyer wróciła do pracy twórczej. Oprócz malarstwa posługuje się również fotografią.Mieszka i pracuje w Warszawie.

Tematy:

Nieprawidłowy email