Denerwują mnie magazynowe diety

Nie wszystko przychodzi szybko. Co więcej, bardzo często jest tak, że jeśli udaje nam się coś łatwo osiągnąć, to efekt jest krótkotrwały. Przykładem może być choćby doskonale wyrzeźbione ciało - to jest proces, który wymaga m.in. czasu i poświęceń – mówi Sylwia Wiesenberg, trenerka, która opracowała system ćwiczeń Tonique. W rozmowie z VU MAG Sylwia przyznaje między innymi, że strasznie denerwują ją magazynowe diety, które obiecują cuda. – A cudów nie ma – przekonuje trenerka.

Sylwia Wiesenberg / oficjalny profil Facebook

Ela Kowalska, VU MAG: Polacy stali bardzo aktywnym narodem. Co więcej, takie typowe zajęcia fitness, jak. np. ABT czy TBC, przestają nam wystarczać. Bieganie na długich dystansach, crossfit, triathlon – zdobywają coraz większą popularność w naszym kraju. Firmowana przez Ciebie metoda ćwiczeń Tonique debiutuje w Polsce. Co odróżnia ją od innych form aktywności?

Sylwia Wiesenberg, trenerka: Przede wszystkim Tonique nie jest trendem. Bardzo często jest tak, że decydujemy się na konkretną aktywność ruchową, bo jest ona modna. A po pewnym czasie i tak wracamy do starego trybu życia. Dlatego nie wierzę w trendy, które tylko motywują do ćwiczeń, ale nie zmieniają psychiki. Wychodzę z założenia, że bez silnej psychiki nie jesteś w stanie osiągnąć żadnego celu – ani tego, który stawiasz sobie, gdy idziesz poćwiczyć, ani tego, który stawiasz sobie w życiu zawodowym czy prywatnym. Poza tym, należy uświadomić sobie, że aby zdobyć to, co chcemy potrzebna jest cierpliwość i zaangażowanie. Nie wszystko przychodzi szybko. Co więcej, bardzo często jest tak, że jeśli udaje nam się coś łatwo osiągnąć, to efekt jest krótkotrwały. Przykładem może być choćby doskonale wyrzeźbione ciało - to jest proces, który wymaga m.in. czasu i poświęceń. Ale siła fizyczna, której nabierasz podczas tego procesu dodaje Ci pewności siebie. To jest trochę tak, że psychika i ciało napędzają się wzajemnie. Właśnie dlatego zależy mi, żeby Tonique był postrzegany bardziej jako styl życia, niż trend. Bo siły, zarówno tej psychicznej, jak i fizycznej potrzebujemy w ciągu całego życia.

Sylwia Wiesenberg / East News

Przyznam się, że kiedy ktoś do opisywania metod ćwiczeń używa sformułowania „styl życia“, to zapala mi się czerwona lampka. Pierwsze moje skojarzenie brzmi wtedy „sekciarstwo“.

Tonique nie jest metodą, która mówi „trenuj tylko mnie“. Ja bym powiedziała, że to jest pewien element, który ma mobilizować kobiety do większej aktywności fizycznej. Mam też świadomość, że ten zestaw ćwiczeń po prostu nie jest dla wszystkich. Moim założeniem było stworzenie wytrzymałościowego programu, który pchnie ciało do robienia rzeczy niewygodnych psychicznie. To nie jest rodzaj treningu, który można wykonywać codziennie. Ja nawet nie oczekuję, że osoba, która bardzo rzadko ćwiczyła, po kupieniu płyty z Tonique, wykona od razu jego dwugodzinną wersję. To nie jest sekta, ani kult, a bardziej inspiracja do podjęcia wyzwania i zmiany sposobu życia. A to, czy wybierzesz Tonique, czy bieganie czy też tradycyjny fitness – zależy tylko od twoich preferencji. Ważne, aby nie było to tylko na chwilę.

Sylwia Wiesenberg / oficjalny profil Facebook

Żeby wykonać cały trening Tonique potrzeba aż dwóch godzin. W czasach, gdy w codzienny grafik niekiedy ledwo upychamy wszystkie obowiązki, poświęcenie dwóch godzin na ćwiczenia może być postrzegane trochę jako abstrakcja.

Na płytach jest możliwość wybrania treningu, który trwa 45 minut. Są też moduły godzinne, półtoragodzinne i dwugodzinne. Niedawno też nagrałam krótsze programy, które trwają 17 – 26 minut. Z drugiej strony, każdy może znaleźć czas na ćwiczenia. Jak masz czas oglądać serial, to równie dobrze możesz mieć czas na ruch. Trening to czas tylko dla ciebie i uważam, że żadna z nas nie powinna go sobie odmawiać. Właśnie do takich osób jest adresowana kolekcja Empiku FIT&FUN, którą firmuję swoim nazwiskiem i dzięki której z powodzeniem możemy ćwiczyć także w domu.

Coraz większą popularnością w Polsce cieszą się treningi przygotowywane w oparciu o crossfit czy też interwały. Tymczasem Ty na płytach sugerujesz, że np. mamy przez ok. 45 minut skupiać się tylko z ćwiczeniu jednej nogi. Przez przez 45 minut można spokojnie zrobić trening interwałowy, który mocno nakręca spalanie.

Tak jak wierzę w skuteczność biegów długodystansowych, tak uważam, że najlepsze efekty pojawiają się, gdy długo skupiasz się na określonym rejonie. Przez dziewięć lat trenowałam gimnastykę artystyczną, stąd w Tonique jest trochę elementów tańca. Również z powodu gimnastyki artystycznej staram się mocniej angażować do pracy mięśnie głębokie. Mi nie zależy na tym, żeby wykonywać te ćwiczenia na czas. Chodzi bardziej o precyzję i dokładność, oraz to, żeby w pracę angażować jak największą liczbę mięśni. Poza tym, mój trening nie przewiduje ćwiczeń z obciążeniem. Wychodzę z założenia, że pracując na własnym ciężarze ciała jesteśmy w stanie wyrzeźbić mięśnie w sposób zdecydowanie bardziej naturalny.

Sylwia Wiesenberg / oficjalny profil Facebook

Twoje ćwiczenia są nieszablonowe. W jaki sposób powstają?

Bardzo często inspiracja przychodzi podczas zabaw z dziećmi. Zdarza się w wtedy, że wykonam jakiś ruch, który mnie mocno zainteresuje. Wtedy, jeszcze na próbę, powtarzam kilka razy potencjalne ćwiczenie. Gdy jestem sama w domu, wracam do wcześniejszych pomysłów, sprawdzam je, modyfikuję, wykonuję po kilka, kilkanaście razy. Zanim jednak trafią one na płytę, wprowadzam je do zajęć i przyglądam się, jak radzą sobie z nimi osoby na różnym poziomie zaawansowania.

Na początku naszej rozmowy zwracałaś uwagę na motywację. Sama czynnie uprawiam sport i wiem, że ta motywacja może się czasem gdzieś zagubić. Co zrobić, żeby ją ponownie odnaleźć?

To jest bardzo indywidualna kwestia. Zawsze powtarzam kursantom, że to czy osiągną sukces zależy tylko i wyłącznie od nich. Ja daję im narzędzie, zresztą jedno z wielu, które może pomóc w osiągnięciu tego sukcesu. Oczywiście, gdy przychodzą i mówią, że tracą motywację staram się pomóc np. podsuwam inne możliwości treningowe, sugeruję urozmaicenia ćwiczeń. Ale też nie mam całkowitej kontroli nad tym, co dzieje się w ich głowie. Moje możliwości motywacyjne, jak każdego trenera, są ograniczone i czasami po prostu kursant musi samemu przepracować sobie ten problem.

Sylwia Wiesenberg / oficjalny profil Facebook

Wiele osób, mocno zaangażowanych w sprawy związane ze sportem i fitnessem, twierdzi, że odpowiednia dieta to 70 – 80 proc. sukcesu w walce o lepszą sylwetkę. Czy Ty zwracasz na to uwagę swoim kursantom?

Jak najbardziej. Jeśli chodzi o odżywianie, to w tych kwestiach jestem bardzo aktywna na moim profilu na Facebooku. Wrzucam tam zdjęcia i przepisy dań, które codziennie gotuję. Celowo użyłam słowo odżywianie. Słowo dieta kojarzy mi się z tymi wszystkimi poradami, które są często publikowane w kolorowych magazynach i które obiecują cuda. A cudów nie ma. Nawet jeśli uda ci się zrzucić kilka kilogramów w ciągu załóżmy 14 dnia, to po odstawieniu takiej „diety“ kilogramy i centymetry wrócą z nawiązką. Strasznie denerwują mnie takie magazynowe diety. Odżywianie, tak samo jak uprawianie sportu to kwestia stylu życia, a nie zmiany zachowań na określony czas. Jeśli dostarczasz swojemu organizmowi niezbędnych składników w odpowiednich proporcjach, będziesz nie tylko bardziej efektywna na treningu, ale również np. w pracy.

A jak Ty się odżywiasz?

Podstawą mojego menu są warzywa, owoce i orzechy. Poza rybami, nie jem mięsa. Nie stoją za tym przyczyny ideologiczne, ale fakt, że się po nim po prostu źle czuję. Dzień zaczynam od szklanki wody z cytryną. Na śniadanie przygotowuję shake – z awokado, mrożonym bananem, mlekiem z orzechów nerkowca i np. sokiem z ananasa. W ciągu dnia zwykle jem trzy posiłki.

Tak mało? Znowu posłużę się ekspertami – w wielu publikacjach dotyczących zdrowego odżywiania jest informacja, że optymalnie należałoby jeść pięć małych posiłków dziennie.

Piję sporo soków warzywnych, więc te trzy posiłki to, przynajmniej dla mnie, optymalna liczba.

Sylwia Wiesenberg / oficjalny profil Facebook

Zdarza Ci się jeść po 18:00?

Oczywiście, że tak. Uważam, że jeśli wybierasz same warzywa, to możesz je spokojnie zjeść nawet w okolicach 22:00. Zwykle kolację jem razem z dziećmi, między 18:00 a 19:00. Staram się korzystać z różnych warzyw i łączyć je w sałatkach. Uwielbiam szpinak, kalafiora czy też brokuły. Bardzo niedocenianym warzywem jest burak, którego można np. zapiec i podać w sałatce z kozim serem. Jestem też wielką fanką orzechów i ziaren. Bardzo lubię pistacje, często do sałatek dodaję pestki dyni. W mojej kuchni są też obecne jarmuż i komosa ryżowa.

A pozwalasz sobie czasem na chwilę słabości?

Ciężko mi się oprzeć wegańskim lodom i ... skórce od chleba. Dlatego zwykle kupuję dwa bochenki chleba – jeden dla rodziny, a drugi tylko dla mnie. Wtedy mogę go sobie spokojnie obdzierać ze skóry (śmiech).

Tematy:

Nieprawidłowy email