Dress For Success: Alexandra Fullerton

Szefowa działu mody magazynu o największym zasięgu w Wielkiej Brytanii. Alexandra Fullerton właśnie zachwyciła rynek wspaniałą sesją z udziałem Sashy Pivovarowej w obiektywie Patricka Demarcheliera. Nam opowiada o tym, dlaczego brytyjski styl jest wyjątkowy i radzi, co mieć w szafie, by zawsze mieć w co się ubrać.

Alexandra Fullerton

Stylist to magazyn, który wychodzi co tydzień. Jako szefowa działu mody cztery razy w miesiącu wymyślasz nową sesję – to setki tysięcy ubrań i dodatków i 24 różne trendy na sezon. Czy w takim gąszczu inspiracji łatwo zachować własny styl?

Zanim zaczęłam pracować w modzie, wypróbowałam prawie każdy możliwy styl i popełniłam wiele błędów. Teraz, kiedy jestem starsza, mój styl jest bardziej wypracowany – wolę rzeczy znacznie bardziej praktyczne niż kiedyś. Minimalizm przemawia do mnie bardziej niż spektakularne trendy. Ubieranie się do pracy powinno być przyjemnością, a nie stresem. Ułatwiłam to sobie wypracowując szafę, w której wszystko do siebie pasuje. Mój styl opisałabym jako: chłopczyca z lat 60, która ma obsesje na punkcie dżinsu. Oczywiście są trendy, które pojawiają się na wybiegach i momentalnie mnie inspirują. Ale zwykle zdarza się tak dlatego, że te trendy pasują do mojego stylu. Nigdy odwrotnie. Dopasowywać własny styl do tego co modne to zbrodnia!

Foto: Katarzyna Rucińska Alexandra Fullerton i jej styl

Jakie są najważniejsze rzeczy w Twojej szafie?

Zdecydowanie denimowa sukienka od Chloe – jest jednocześnie praktyczna, elegancka i bardzo cool. Często, gdy zaczynamy pracować i chcemy wyglądać elegancko, zaczynamy wyglądać zbyt poważnie i postarzamy się. Ja wybieram rzeczy klasyczne, ale z pazurem. Uwielbiam swoje wąskie dżinsy „Jamie” od Topshop, płaskie buty z klamrą od Jimmy Choo, pasiasty sweter od Belli Freud i kożuch marki Iris&Ink z Outnet.com. Myślę, że to zestaw rzeczy, który nigdy nie wyjdzie z mody.

Jak kupujesz?

Szczerze mówiąc, nie pamiętam, kiedy ostatni raz byłam w sklepie. Kupuję prawie wszystko online. W sieci można wszystko dokładnie obejrzeć, porównać oferty sklepów i ceny. Wolę przymierzyć wszystko w domu i odesłać, gdy coś nie pasuje. Staram się kupować praktycznie. Stawiam na topy i sukienki, które sprawdzą się od rana do wieczora. Co sezon inwestuję w co najmniej jedną parę pięknych płaskich butów. Wolę płaskie buty, bo praca stylisty polega na byciu ciągle w biegu. Kiedyś zdarzało mi się brać obcasy do torby i zakładać je w biurze. Teraz od kiedy mam małe dziecko komfort jest dla mnie najważniejszy.

Czy masz swoje ulubione marki?

Kocham marki, które mają swój konsekwentny styl – Gucci, Chloe i Saint Laurent. Gdy kupię coś z tych domów mody, wiem, że to rzeczy, które będą zachwycać przez lata! Gdy zerkniemy na top Chloe sprzed kilku sezonów powiemy „O, to bardzo w stylu Chloe” a nie „To kolekcja z roku 2007”.

Foto: Katarzyna Rucińska Alexandra Fullerton i jej styl

Co wyróżnia brytyjski styl?

Brytyjski styl zawsze był ekscentryczny. Brytyjscy projektanci są ekscentryczni, trochę aroganccy i po prostu robią, co chcą. To kraj, w którym narodził się punk, pojawili się modsi i w którym urodziło się wiele prawdziwych ikon stylu. Odwaga to nasza specjalność.

Co poradziłabyś kobietom, które nie wiedzą jak zdefiniować swój styl?

Zawsze mam jedną radę. Wyobraź sobie, że jedziesz na bezludną wyspę i możesz zabrać tylko 5 rzeczy. Na podstawie tych pięciu rzeczy zbuduj swoją garderobę.

Foto: Katarzyna Rucińska Alexandra Fullerton i jej styl

A gdybyś miała poradzić koleżance, w jakie 5 rzeczy zainwestować?

Byłyby to dżinsy, które na niej pięknie leżą, doskonale skrojona marynarka (nie trzeba mieć w szafie 10, wystarczy jedna, ale właściwa!), coś z kaszmiru (bo normalna wełna szybko się niszczy), płaskie buty (ja wybrałabym oxfordki od Church) i coś zabawnego co sprawi, że będzie się uśmiechać każdego dnia.

Za chwilę zaczynają się przeceny. Warto?

Oczywiście. Ale mam na nie sposób. Nigdy nie kupuję niczego, czego kupna nie rozważyłabym przy pełnej cenie. Kocham też miasteczko outletowe Bicester Village – można tam znaleźć buty Saint Laurent w cenie niewiele wyższej niż Zara. Polecam!

Tematy:

Nieprawidłowy email