5 sekretów Marilyn Monroe

Marilyn Monroe była doskonałą kucharką, miłośniczką zwierząt, wielbicielką literatury i sztuki. Jej przyjaciele twierdzili, że to media przypięły jej metkę głupiutkiej i słabej aktorki. Gdyby żyła, dzisiaj skończyłaby 90 lat. Jaka była naprawdę, co uwielbiała, a czego się bała? Poznajcie pięć największych tajemnic gwiazdy Hollywood.

Foto: East News

Norma Jeane Mortenson (później Norma Jeane Baker), znana dziś jako Marilyn Monroe, urodziła się 1 czerwca 1926 roku w Los Angeles. Jej dzieciństwo nie należało do łatwych. Marilyn dorastała w sierocińcu i w rodzinie zastępczej. Na ekranie pojawiła się po raz pierwszy w 1947 w epizodycznej roli. Dopiero w filmach "Asfaltowa dżungla" i "Wszystko o Ewie" zwróciła na siebie uwagę całego Hollywood. I choć marzyła, by twórcy dostrzegli jej talent, wytwórnie interesowały się przede wszystkim urodą Marilyn. Aktorka zmarła w 1962 roku, a jej śmierć do dziś pozostaje niewyjaśnioną zagadką.

1. Biżuteria i perfumy

Marilyn powiedziała kiedyś, że diamenty są najlepszym przyjacielem kobiety. W rzeczywistości sama miała tylko... jeden diament, który podarował jej drugi mąż Joe DiMaggio w dniu zaręczyn. Monroe nie przywiązywała wagi do wyszukanych ozdób. Droga biżuteria towarzyszyła jej na co dzień, przy każdej produkcji filmowej. Po pracy aktorka ceniła sobie spokój i swobodę. Uwielbiała spać, a gdy miała wolne, całe dnie spędzała, wylegując się w łóżku. Największym sekretem aktorki był fakt, że sypiała nago, otulona jedynie w zapach swoich ulubionych perfum.

2. Dieta

Marilyn słynęła z dziwnego sposobu odżywiania. Aktorka w ciągu dnia jadła niewiele, by na kolację serwować sobie na przykład pieczonego steka. Była przy tym bardzo dobrą kucharką. Monroe miała dziesiątki książek kucharskich, w których umieszczała uwagi. Próbowała też własnych kombinacji, w zależności od upodobań jej bliskich. Marilyn zależało na tym, żeby sprawdzić się w roli pani domu, dlatego często organizowała przyjęcia, na których serwowała własnoręcznie przygotowane potrawy. Jej popisowym daniem był farsz do indyka, który opracowała do perfekcji w 1956 roku (będąc żoną dramatopisarza Arthura Millera). Przepis zaczynał się tak: "Przygotowywać dwie godziny i nie używać czosnku! Porcja wystarczy na jednego, dużego indyka".

3. Platynowy blond

Przeglądając najbardziej znane fotografie Marilyn, widzimy piękną, blond seksbombę. Mało kto wie jednak, że naturalnym kolorem włosów aktorki był... brąz. Można to zauważyć na zdjęciach z lat 40. Marylin zaczęła farbować włosy na początku swojej kariery. Plotka głosi, że namówił ją do tego jej ówczesny kochanek i wpływowy agent Johnny Hyde, który uznał, że w tym odcieniu aktorka ma szansę zrobić furorę. Monroe była zakochana w swoim platynowym blondzie do tego stopnia, że gdy z powodu konieczności drobnej operacji znalazła się w szpitalu, jej pielęgniarka odnotowała w karcie, że Marilyn miała rozjaśniane również włosy łonowe.

Foto: East News Marilyn Monroe naturalnie była brunetką

4. Joga

Monroe swoją figurę zawdzięczała nie tylko restrykcyjnej diecie, co również... jodze. To ona była jedną z pierwszych entuzjastek tej formy ćwiczeń w branży. W 1956 roku powiedziała w wywiadzie, że ćwiczy jogę codziennie, a jej ulubioną pozycją jest stanie na rękach (Adho Mukho Vrksasana). Pierwszą trenerką, u której uczyła się Marilyn była szwedzko-rosyjska gwiazda Bollywood Indry Devi, która udzielała lekcji również Grecie Garbo i Glorii Swanson. Marilyn odwiedzała ją w studiu w Los Angeles przy Sunset Boulevard.

5. Miłośniczka zwierząt

Marilyn uwielbiała zwierzęta. Sama miała wiele psów, w tym spaniela, pudla, chihuahua, a ostatnim był maltańczyk o imieniu Maf, ofiarowany jej przez Franka Sinatrę. Aktorka rozpieszczała go, jak mogła, zabierając ze sobą na plan filmowy. Po jej śmierci Maf został podarowany sekretarce Sinatry Glorii Lovell, a pod koniec lat 90. zdjęcia Mafa z Marilyn zostały sprzedane na aukcji w londyńskim Christie’s za ponad 220 tysięcy funtów.

Marilyn angażowała się również w działalność charytatywną, ratując wiele zwierząt. Podobno kiedyś przyprowadziła do domu krowę, która mokła na deszczu. Joe DiMaggio, jej drugi mąż, wspominał, że wielokrotnie mówiła mu: "Jeśli będziesz mówił do psa albo kota, on nigdy nie powie, żebyś się zamknął". Aktorka otaczała się zwierzętami, to one dawały jej poczucie bezpieczeństwa i miłości, której przez całe życie pragnęła.

Tematy:

Nieprawidłowy email