Tyra Banks o macierzyństwie, Trumpie i ”Top Model”  

- Patrz do kamery – dyryguje. – Nie w obiektyw, ale przez obiektyw. Wpatruj się, zrób lekko wkurzoną minę, ale tak, jakbyś straciła czucie w ustach po zastrzyku znieczulającym u dentysty.

Foto: Getty Images

Jest 9 rano. Tyra Banks tłumaczy mi, na czym polega ”smize”, umiejętność ”uśmiechania się oczami” – określenie to wymyśliła osiem lat temu w kultowym telewizyjnym reality show ”America’s Next Top Model” (ANTM). Od tej pory fani krzyczą do niej ”Smize!” na ulicy.

- Czasami widzę, jak w restauracji grupa dziewczyn, robi sobie zdjęcia i jedna do drugiej mówi ”Smize!”. Płakać mi się chce, że to słowo weszło do leksykonu – mówi.

To, że dziwaczny neologizm zrobił się popularny, nie powinno dziwić, w końcu supermodelka ma status gwiazdy na całym świecie. 42-letnia Banks wymyśliła ANTM, wyglądając przez okno w kuchni w samych majtkach. W jej wyobrażeniu program miał być czymś pomiędzy ”American Idol” i ”Real World” (wzorowany na ”Big Brotherze” reality show stacji MTV, w którym młodzi uczestnicy mieszkają pod jednym dachem), tyle że dla dziewczyn marzących o karierze modelki.

Pomysł okazał się żyłą złota: w USA program emitowano przez 12 lat, pokazywano go w 186 krajach na całym świecie, a w 30 – od Wielkiej Brytanii po Beneluks – stworzono własne wersje.

Choć Banks oświadczyła, że po 22 sezonie (albo cyklu, jak je nazywa), który zakończył się pod koniec ubiegłego roku, ”zdejmie szpilki ANTM”, bo „ma już dość”, stacje telewizyjne nie chciały rezygnować z tego formatu. Rozpętała się wojna o pieniądze, licytację wygrał kanał VH1, zapewniając sobie kontrakt.

Program, który powróci na antenę, nie będzie jednak już tak ekscytujący. Zabraknie Miss Jay, ekscentrycznego króla wybiegów w szpilkach, nie będzie też teledysków z chwytliwymi powiedzonkami typu ”booty tooch” czy ”pot ledom” (Top Model czytane od tyłu, jeśli się nie połapaliście).

Foto: Getty Images Tyra Banks

Banks pozostanie ”producentem wykonawczym”, ale już nie poprowadzi programu.

– Gdy tworzyłam ten program, miałam wrażenie, że świat nie jest gotowy na rzeczywistość branży modowej. Czułam, że potrzebne są wygłupy, rozrywka. Teraz chcemy podnieść poziom marki, to będzie bardziej elegancki program. Ryzykujemy, ale mam nadzieję, że widzowie tego chcą – mówi.

Jeśli ktoś potrafi przybliżyć masom haute couture, to tylko Banks. Karierę zaczęła w wieku 15 lat, była jednym z pierwszych aniołków Victoria’s Secret, pojawiała się na okładkach ”Vogue” na całym świecie. Jej majątek szacuje się na około 90 mln dolarów, ale Banks ma nadzieję, że jej wartość wkrótce wrośnie za sprawą nowej linii kosmetyków.

Wbrew wrażeniu, jakie wywołuje, jej droga do sukcesu nie była prosta.

– Gdy zaczynałam ANTM, byłam tak zestresowana, że codziennie bolał mnie żołądek. Wszystko było na mojej głowie i to mnie wykańczało. Wyluzowałam dopiero po 16 cyklach; tyle czasu zajęło mi zrozumienie, że należy ufać ludziom, których się zatrudnia.

Foto: Getty Images Tyra Banks

– To samo robiłam, gdy zaczęłam swój biznes. Jeśli chodzi o finanse, czy zarządzanie ludźmi, w ogóle nie wiedziałam, o co chodzi. Dziś mój zespół wszystko omawia między sobą, a do mnie przychodzą, by podjąć ostateczną decyzję. Dużo się nauczyłam.

Zupełnie nową drogą jest też macierzyństwo – syn York, jej pierwsze dziecko, urodził się w styczniu dzięki surogatce. To „dziwne, piękne, ożywcze uczucie” mówi z uśmiechem. Przyznaje jednak, że opieka nad noworodkiem i prowadzenie kwitnącego biznesowego imperium to prawdziwe wyzwanie. – Jestem najbardziej urażona, gdy ludzie przychodzą do mnie z pomysłami, a potem mówią: ”Och, ale ty przecież nie masz czasu, bo masz dziecko”. Jakoś ojcu nikt nie mówi takich rzeczy. Pozwólcie, że sama podejmę decyzję.

York jest długo wyczekiwanym dzieckiem – odkąd skończyła 24 lata, Banks zapowiadała przyjaciołom, że ”w ciągu najbliższych trzech lat zostanie mamą”. – Po jakimś czasie uświadomiłam sobie, że nie dotrzymam słowa. Ale gdy upłynęło 15 lat, zrozumiałam, że najwyższy czas to zrobić.

– Zanim urodził się York, planowałam mieć więcej dzieci, ale to nie takie proste, bo nie mogłam donosić ciąży, a nie chciałam faszerować się chemią. Może kiedyś adoptuję. Właściwie to zawsze chciałam adoptować dziecko – dodaje.

Foto: East News Tyra Banks z dzieckiem

Banks nie mówi zbyt wiele o związku z ojcem Yorka, Erikiem Aslą, fotografem, którego poznała, goszcząc w norweskiej edycji programu ”Next Top Model”. Widać jednak, że jej skłonność do perfekcjonizmu nie objawia się jedynie jej niemal niepokojąco nieskazitelnym wyglądem.

Choć jest bezpośrednia w swoich opiniach, trudno wyobrazić sobie jak naprawdę – tak bez filtrów – wygląda kasowa pani Banks.

Zapewnia, że taka jej wersja istnieje, bo przecież musi łączyć wyzwanie, jakim jest rodzina z prowadzeniem potężnej firmy. – Nie da się być jednocześnie wspaniałą mamą i wspaniałą bizneswoman. To ciągła walka – tłumaczy.

Dla potwierdzenia swoich słów przypomina, że gdy tuż przed referendum przyjechała do Wielkiej Brytanii, by wraz z Richardem Bransonem jako jurorka uczestniczyć w finale VOOM, konkursu dla najlepszych młodych firm, wyglądała jak ”chodzący chaos”. – Nie wiem, jakim cudem ludzie mnie rozpoznali.

Choć ”raczej nie angażuje się” w politykę, jeszcze w domu w Malibu w Kalifornii uważnie śledziła brytyjską kampanię referendalną. Uważa, że Amerykanie ”powinni obserwować sytuację w Wielkiej Brytanii i wyciągnąć wnioski” przed listopadowymi wyborami, które mogą zakończyć się sukcesem Trumpa.

Banks jest ”wielką fanką” Hillary Clinton – nie tylko dlatego, że gdy w 2012 roku przeprowadzała wywiady z wszystkimi kandydatami ubiegającymi się o nominacje (z wyjątkiem Johna McCaina), ówczesna sekretarz stanu USA jako jedyna nie zażądała od niej szczegółowej listy pytań z wyprzedzeniem.

W przeciwieństwie do Clinton nie wywołuje ”skrajnie negatywnych” emocji w internecie, nie jest obrzucana obelgami i bez skrupułów blokuje internetowych trolli. – Internauci traktują osoby publiczne tak, jakby to nie byli normalni ludzie z emocjami i uczuciami – zauważa. – Ale gdy ich zablokuję, czują się tak pokrzywdzeni, jakbym znieważyła całą ich rodzinę.

Banks dobrze wie, jak ogromny wpływ mają dziś media społecznościowe, które jej zdaniem wykreowały nową falę supermodelek, królujących na wybiegach w 2016 roku.

– Rozumiem, dlaczego wiele modelek z mojego pokolenia uważa, że te nowe modelki cieszą się tak wielkim uznaniem, choć nie zrobiły nic, by na nie zasłużyć – tłumaczy. – Ale przecież nie można ich winić za to, że ludzie chcą je oglądać. To opinia publiczna wybrała te dziewczyny, a nie branża modowa, która umieszcza je na okładkach i wybiegach, gdy są już sławne. Kiedyś było inaczej, ale dziś ludzie nie pozwalają sobie dyktować, kto ma być gwiazdą.

Ryzykuję stwierdzenie, że dziś nikt nie na odważyłby się dyktować swoich opinii Banks.

– Nikt nie mówi mi, co mam robić – potwierdza. Kiwam głową, prezentując mój najlepszy smize.

Foto: East News Tyra Banks

Tłumaczenie Lidia Rafa

Tematy:

Nieprawidłowy email