Terry Richardson - skandalista w nowej roli

Najlepiej zarabiający fotograf świata, wielokrotnie oskarżany o przestępstwa seksualne skandalista, miłośnik flanelowych koszul w kratę, tatuaży i młodych dziewczyn. Właśnie skończył 51 lat i od kilku miesięcy realizuje się w nowej roli.

Terry Richardson / www.terryrichardson.com

Terry Richardson to fotograf, o którym głośno od wielu lat. Skandale, wyuzdane zdjęcia, młode modelki, gwiazdy, sex, drugs & rock’n’roll. Zła sława idzie w parze z milionami, które zarabia, a liczne oskarżenia o wykorzystywanie seksualne podczas sesji zdjęciowych sprawiają, że do fotografa ustawia się jeszcze dłuższa kolejka dziewczyn marzących o karierze.

Nazwisko fotografa od dawna jest marką samą w sobie i otwiera wiele drzwi w branży mody i show biznesu. Sesja zdjęciowa z Richardsonem jest sporym krokiem w karierze początkującej modelki czy artystki, a w przypadku bardziej znanych osób - ugruntowaniem pozycji. Skandal buduje karierę i nieważne, co będą mówić. Ważne, aby mówili.

A o Terrym Richardsonie się mówi. Niezależnie od jakości jego zdjęcia, bo z tą bywa różnie. Czasami są to najzwyklejsze zdjęcia na białej ścianie, w dodatku z fleszem prosto w twarz.

Nie ma tu miejsca na scenografię, budowanie nastroju światłem czy opowiadania historii. Wszystkie są, w mniejszym lub większym stopniu, nacechowane seksualnie. Seks jest obsesją Richardsona. Nawet nie erotyka – tu nie ma miejsca na zmysłowość, niuanse i niedopowiedzenia. Wszystko jest podane jak na tacy. Richardson lubi obnażać, lubi pokazywać rzeczywistość taką, jaka jest, bez upiększania, ma fetysz w postaci włosów łonowych i tych pod pachą, lubi wulgarne zachowanie, ordynarne gesty. Bawi się symbolami, żongluje konwencją, przekracza granicę. Ze stylistyki porno lat 70. uczynił znak rozpoznawczy swojej fotografii. Poza tym ma dużą potrzebę autopromocji i można powiedzieć, że jest prekursorem selfie ze znanymi osobami. Na długo przed facebookiem i instagramem robił sobie wspólne zdjęcia z osobami, które fotografował.

Terry Richardson ma naturę podglądacza, uważany jest również za seksualnego maniaka. Ale niezależnie od tego, jest on również fotografem wykorzystującym w swojej twórczości najniższe instynkty w celach poznawczych, aby obserwować, gdzie przebiegają granice dobrego smaku i tego, co jest akceptowalne. Jego fotografia na zawsze zmieniła fotografię modowo-reklamową i zdefiniowała współczesną estetykę na długo przed erą social mediów.

Wczesne lata

Urodził się w Nowym Jorku 14 sierpnia 1965 r. jako Terrence Richardson. Większą część dzieciństwa spędził w Paryżu, ponieważ jego ojciec, Bob Richardson, był słynnym fotografem pracującym wówczas dla francuskiego Vogue’a. Rodzina Richardsonów wraca do Nowego Jorku w 1969 r., ale wkrótce rodzice Terry’ego rozwodzą się, jak tylko okazuje się, że jego ojciec ma romans z niepełnoletnią wówczas modelką (później znaną aktorką) Anjeliką Houston. Terry wraz z matką, Normą, przeprowadzają się do Woodstock. Zmęczona wielkomiejskim życiem Norma ma odnaleźć spokój tam ducha. Było to oczywiście mało prawdopodobne, ponieważ Woodstock w 1969 r. był kolonią artystyczną, do której przybywali muzycy, m.in. Keith Richards, Bob Dylan czy Jimi Hendrix, ale dla matki małego Terry’ego, która była z natury hippiską, był to raj na ziemi. Nie na długo, bo raj szybko się znudził i Norma z Terry’m i nowym partnerem przenieśli się do Londynu. Niebawem wrócili jednak do USA i osiedli w Kaliforni.

Terry Richardson z rodzicami / purple.fr

Terry miał 11 lat, gdy jego matka uległa wypadkowi drogowemu i zapadła w śpiączkę. Wybudziła się, ale wymagała ciągłej opieki. To traumatyczne wydarzenie z życia młodego Terry’ego miało istotny wpływ na jego postrzeganie świata i na język przyszłej fotografii.

Richardson wspomina: „To wszystko było dla mnie bardzo ciężkie. Chodziłem wtedy codziennie na haju, paliłem trawę, a to z kolei sprawiło, że zaczęli pociągać mnie dysfunkcyjni i popieprzeni ludzie”. Pociąg do destrukcji, nałogów i ludzi z marginesu pozostał mu na całe lata.

Richardson nie marzył w młodości o fotografowaniu. Wychowywał się w otoczeniu muzyków, więc początkowo sam chciał być muzykiem punk rockowym. Przez 4 lata grał nawet na gitarze basowej w kilku kapelach punk rockowych. Wprawdzie swój pierwszy aparat dostał od matki w prezencie, gdy miał 17 lat, ale pierwsze zdjęcia dla prasy zrobił dopiero w połowie lat 90., gdy zbliżał się do trzydziestki.

Jedną z jego pierwszych publikacji jest seria zdjęć nocnego życia w Nowym Jorku dla magazynu Vibe.

pierwsza publikacja w magazynie Vibe, 1994

Zdjęcia mają dosyć surowy, dokumentalny charakter i takie też będą kolejne sesje dla magazynów Arena, I-D, Details czy The Face. Estetyka dokumentalizmu, którą proponuje Terry Richardson, jest zaprzeczeniem estetyki glamouru w fotografii mody lat 90. On fotografuje inaczej. Jego obraz jest brudny, ziarnisty i nie koncentruje się na tradycyjnym pojęciu piękna.

Początek kariery

Jego pierwsze zdjęcia reklamowe z 1995 r. do kampanii brytyjskiej projektantki Katharine Hamnett, wykorzystują oczywiście stylistykę, w której czuje się najlepiej – dokumentalne, bezpośrednie ujęcia obściskujących się młodych ludzi. Zdjęcia z kampanii były powiewem świeżości na rynku fotografii mody i zbiegły się w czasie z pojawieniem się nurtu unisex, androgynicznych modelek, Kate Moss. Swoją szczerością i bezpretensjonalnością stanowiły opozycję estetyczną do świata super modelek lat 90.

Pierwsze zdjęcia reklamowe dla projektantki Katrin Hamnett / mat. praowe

Dwa lata później zaczyna współpracę z Vogue’iem i fotografuje na okładkę brazylijskiej edycji Millę Jovovich. To był przełom w jego komercyjnej działalności. Wiadomo, od Vogue’a wszystko się zaczyna, więc już wkrótce fotografował również dla Vanity Fair, Harper’s Bazaar, Rolling Stone, GQ, Vice.

W 1996 r. poślubia modelkę Nikki Uberti, ale małżeństwo kończy się rozwodem 3 lata później, krótko po tym, jak u Uberti zdiagnozowano raka piersi.

Pierwszą wielką kampanię reklamową zrealizował w 2001 r. dla domu mody Gucci, kierowanego wówczas przez Toma Forda. Stylistyka fotografii Richardsona miała odświeżyć wizerunek marki, którą fotografowali wcześniej Mario Testino i Steven Klein.

Skandalista Terry

Kolejnym przełomem w jego karierze była kampania dla francuskiej marki Sisley. Po raz pierwszy głośno zaczęto mówić o Terrym Richardsonie jako prowokatorze. Nic dziwnego – jego zdjęcie pięknej modelki, Josie Maran, dojącej krowę wprost do swoich ust, nie mogło zostać niezauważone. Richardson był już na ustach wszystkich w branży, a to z kolei utorowało mu drogę do najbardziej kasowych zleceń komercyjnych.

Pierwsza okładka Vogue'a z Millą Jovovich, pierwsza wielka kampania Gucci, pierwsza kontrowersyjna kampania dla marki Sisley / mat. prasowe

Wielki sukces wcale nie jest gwarancją łatwego i przyjemnego życia. Richardson był mocno uzależniony od heroiny i popadał w coraz większą depresję. Na dodatek trzy dni przed Bożym Narodzeniem rzuciła go dziewczyna, więc on, ubrany w garnitur i krawat, postanowił zaaplikować sobie heroinę, garść Valium i popić to wszystko butelką wódki. Na szczęście ktoś z przyjaciół znalazł go w mieszkaniu w stanie śpiączki.

Po detoksie jego kariera nabrała jeszcze większego tempa. Terry rzucił się w wir pracy.

Przez kolejne lata robił kampanie reklamowe m.in. dla takich marek jak: Yves Saint Laurent, Marc Jacobs, Tom Ford, Gucci, Jimmy Choo, Dolce & Gabbana, Mercedes Benz, Sisley, Diesel, H&M, Levi’s, Nike, Mango, a nawet dla polskiej Belvedere Vodka (należącej skądinąd do luksusowej grupy LVHM). Notowania Richardsona wzrosły jeszcze bardziej, a jego stawka wynosiła 160 000 $ za dzień pracy.

Sława Richardsona rosła z dnia na dzień. Uznanie w branży mody, jego sposób fotografowania człowieka, często przewrotnie, prowokacyjnie i z humorem, sprawiły, że pracą Richardsona zainteresowały się również gwiazdy muzyki i filmu, które potrzebowały dodatkowych form promocyjnych, czyli najzwyklejszej prowokacji i fejmu.

Nie dziwi wieloletnia współpraca Lady Gagi z Richardsonem, a tym bardziej młodocianej gwiazdki ze stajni Disneya, Miley Cyrus, która robi na zdjęciach rzeczy, których z pewnością nie chcieliby zobaczyć jej rodzice. Jednak na współpracę z fotografem zdecydował się również sam Barack Obama, licząc zapewne na wzrost popularności, zwłaszcza wśród młodych i liberalnych obywateli USA. Sprytne posunięcie, bo być sfotografowanym przez Terry’ego Richardsona to zawsze darmowa reklama. I łatwiej wymienić gwiazdy, którym Richardson nie zrobił zdjęcia, bo tych, których sfotografował są setki.

www.terryrichardson.com

Richardson fotografuje bardzo dużo, czasami ma się wrażenie, że taśmowo: wchodzi do studia jedna osoba, pstryk, pstryk, następny…

Wszystkie zdjęcia studyjne są bardzo podobne. Biała ściana, zdjęcie na wprost z fleszem w twarz, czasami ktoś się popisuje, innym razem stoi prosto. W zasadzie nic wielkiego. Bardziej kronika towarzyska, dokumentacja znajomych, albo zapis erotycznych fantazji fotografa przy udziale fotografowanej osoby. Jest jednak sporo zdjęć, które pokazują wprost, że to nie tylko fantazje, lecz dokładna dokumentacja różnych praktyk seksualnych, które odbywają się podczas sesji zdjęciowych. Richardson nazywa to zapewne fotografią autorską i z pasją się jej oddaje.

W albumie Terryworld przedstawia swój świat. A świat ten jest bez granic. Richardson szerokim gestem zaprasza do niego młodych i starych, biednych i bogatych, pięknych i brzydkich. Jest tu miejsce na wszystko. Brudna toaleta, panowie pokazujący swoje penisy, kot robiący kupę do kuwety, nagie kobiety w bardzo akrobatycznych pozach, seksu oralnego (również Richardsona), alkohol, używki, modelka z bananem w kroczu, mężczyzna sikający sobie do ust, penis w bagietce, ale również mama fotografa w późnym wieku. Na jednym ze zdjęć jest nawet jego aktualna dziewczyna, matka jego dzieci, która uprawia z nim seks oralny, mając napisane na czole SLUT (zdzira). Jak to tłumaczy Richardson? „Byłem nieśmiałym dzieciakiem, teraz jestem potężnym facetem ze wzwodem i mogę zdominować wszystkie dziewczyny”. I tak też robi.

Terryworld by Terry Richardson

Czarne chmury

Ostatnie lata kariery Richardsona przebiegały w cieniu skandalu i oskarżeń o przestępstwa seksualne. W 2010 r. podczas Paryskiego Tygodnia Mody duńska modelka Rie Rasmussen oskarżyła fotografa o to, że wykorzystuje swoją pozycję w branży mody do molestowania seksualnego i poniżania młodych dziewczyn.

Posypały się kolejne oskarżenia. Inna modelka wyznała, że podczas sesji Richardson kazał jej zdjąć bieliznę i bawić się tamponem, a następnie zażądał, aby zrobiła mu dobrze ręką. Na światło dzienne zaczęły wychodzić również sprawy z przeszłości.

W 2014 wyszły na jaw kolejne nadużycia Richardsona wobec jego modelek. Pojawiły się kolejne modelki zgłaszające popełnienie przestępstwa podczas sesji zdjęciowych, nawoływano nawet do bojkotu fotografa, zbierano podpisy pod petycją wystosowaną do H&M i Vogue’a, aby marki nie zatrudniały więcej Richardsona do współpracy.

Firmy wydały oświadczenie, w którym zapewniano, że nie planują dalszej współpracy z fotografem.

Co na to fotograf? Twierdzi, że wszystkie oskarżenia są zupełnie bezpodstawne. Co więcej – wcale się nie wypiera zdjęć o podłożu seksualnym, bo sam je nawet umieszcza na swoim blogu. Przecież od dawna wiadomo, jaką fotografią się zajmuje i jakie ma preferencje. Jeśli ktoś decyduje się na sesję jego autorstwa, musi przyjąć jego, jako artystę, z całym inwentarzem. Nigdy nikogo nie zmuszał do zdjęć.

Oskarżenia przeciwko Richardsonowi wcale nie zniszczyły mu kariery. Wręcz przeciwnie – jeszcze bardziej ją rozkręciły. Marki modowe to wyrachowany świat biznesu - nadal go zatrudniają, bo Terry Richardson i jego (nie)sława gwarantuje im wielomilionowe obroty.

Zdjęcia Richardsona budzą wiele emocji. Krytycy zarzucają mu banał, stereotypy, brak wizualnej wrażliwości, wulgarność i prowokację dla samej prowokacji. Zwolennicy Terry’ego podkreślają jego świeżość, bezpośredniość, a jego fotografię traktują jako komentarz do współczesnego świata. Widzą w nim fotografa, który jako jeden z niewielu wypracował sobie mocno rozpoznawalny styl.

Faktem jest, że Richardson jest wciąż jednym z najbardziej rozchwytywanych fotografów na świecie i świetnym biznesmenem. Mówi się również o tym, że jest on aktualnie najlepiej zarabiającym fotografem świata. On sam tylko podsyca takie informacje i nigdy ich nie potwierdza ani nie dementuje.

Przełom

Właśnie skończył 51 lat i fotograficznie się uspokoił. Od kilku miesięcy na jego blogu nie pojawiają się nagie zdjęcia. Bycie jurnym Wujkiem Terrym musi się w końcu kiedyś znudzić. A może przyczyna jest zupełnie inna?

W marcu Terry został ojcem chłopców bliźniaków, Rexa i Romana, i wydaje się, że w końcu dojrzał. Na instagramie napisał, że jest to najbardziej intensywne, inspirujące, radosne i… upokarzające doświadczenie jego życia.

Jeśli jest to rzeczywiście przełom w jego życiu, ciekawe, jak wpłynie na jego twórczość. Bo Wujek Terry już się przejadł, ale Tata Terry ma na pewno jeszcze wiele do powiedzenia.

TataTerry i jego synowie Rex i Roman / www.instagram.com/terryrichardson

Obejrzyjcie więcej zdjęć Terry'ego Richardsona, a jeśli chcecie zobaczyć zdjęcia bez cenzury, odsyłamy na www.terryrichardson.com

Tematy:

Nieprawidłowy email