Stella McCartney: Nigdy nie czułam się wystarczająco modna

Stella McCartney jest dzieckiem sławnych rodziców, dlatego byłoby zrozumiałe, gdyby czuła się uprzywilejowana. Brytyjska projektantka okazuje się jednak osobą z zasadami, której zależy na tym, by kobiety dobrze wyglądały i tak samo się czuły. Także jej córki…

Stella McCartney / www.successo.com

Stella McCartney twierdzi, że kontakty z młodymi ludźmi są dla niej ogromnym wyzwaniem, czym wprawia mnie w lekkie osłupienie. Przecież różnica wieku nie jest znów taka wielka. A potem przypominam sobie, że ma 44 lata.

Podobnie jak u jej słynnego ojca, Paula McCartneya, w niej również drzemie wewnętrzy Tygrysek. Czy to przez te jej niemal karykaturalnie duże oczy, w których chwilami pojawia się cień bólu? Delikatnie zarumienione policzki? Stylowe, jedwabne spodnie dresowe zestawione z męskimi brogsami? – Bez zaszewek, guma w pasie, nogawki ze ściągaczem – podpowiada, by ułatwić mi życie. – Ostatnio prawie ich nie zdejmuję.

Nie bez znaczenia jest też pomarańczowy płaszcz z kaszmiru stylowo narzucony na ramiona, oraz lekko opalona, gładka skóra (robi to, czy nie? Sama nie wiem, a pytać przecież nie wypada). Nie mam pojęcia jak to osiągnęła, ale to działa. Wygląda elegancko nowocześnie.

Stella McCartney / fot. Adam Duke/WWD/Rex/Shutterstock

I ten jej dziewczęcy głos, momentami kontrastujący z niektórymi jej poważnymi, przemyślanymi wypowiedziami. Gdy opowiada w jaki sposób radzi sobie z kontrowersyjnymi upodobaniami modowymi córek, dziewczynek w wieku pięciu i dziewięciu lat (”Mówię: Wyjaśnij mi proszę, co ci się w tym podoba”), brzmi jak prefekt klasy, próbująca – szczerze mówiąc bez powodzenia – nie wyjść na tyrana.

Spotykamy się w białym gabinecie w siedzibie jej firmy na obrzeżach Notting Hill. Dopiero po 10 minutach zauważam, że towarzyszy nam jej rzecznik, ukryty za gigantycznym monitorem komputera. Cóż, nie zdziwię się, jeśli kiedyś raz na zawsze odmówi udzielania wywiadów. Swego czasu chyba nawet próbowała. Kwestie, które ją poruszają – dobro zwierząt, ochrona środowiska, długowieczność, to, jak młode kobiety angażują się, lub nie, w modę – trudno pogodzić z biznesem, którym zajmuje się z niemałym powodzeniem od ponad 20 lat, dlatego zawsze narażona jest na zarzuty hipokryzji. Stąd zrozumiałe pragnienie zachowania całkowitej prywatności.

Foto: Getty Images Stella McCartney

Nowy zapach

Lecz wypuściła nowy zapach, który trzeba promować. Adresowane do młodych kobiet perfumy Stella McCartney POP to słodki koktajl drzewa sandałowego i tuberozy - Bardzo niemodny kwiat, właśnie za to go lubię. Do tego pachnie tylko nocą.

Okazuje się, że Sarah Burton, dyrektor kreatywna domu mody Alexander McQueen, a także pewna duża marka, której nazwy na razie nie mogę zdradzić, z tych samych powodów kilka miesięcy temu zainteresowały się tuberozą.

Stella zawsze doskonale wyczuwała ducha czasu, być może dlatego, że się z tym urodziła. Wiele osób nie zauważa nawet tego, co mają pod nosem, ale ona trafia w punkt. Do dziś tak ma, angażuje się w różne sprawy, np. walczy o to, by angażować kobiety, które jej zdaniem reprezentują coś więcej, niż tylko powierzchowne piękno - kobiety takie jak Grimes, czyli Claire Boucher, urodzona w Kanadzie artystka / muzyk / reżyser teledysków. Grimes jest jedną z gwiazd kampanii reklamowej jej nowych perfum.

- Obserwuję Bailey, moją dziewięcioletnią córkę i widzę, że już jest bardziej dojrzała, niż wskazuje jej metryka – mówi. – Jest wyczulona na reklamę, jak my wszyscy. Mam w tym swój udział… Nie chcę tworzyć reklam, które wpędzają kobiety w złe samopoczucie, bo gdy sama byłam młodsza nigdy nie czułam się wystarczająco bogata, modna ani dobra. Wydawało mi się, że luksusowe marki modowe traktują mnie z wyższością. Coś nas dzieliło. Zawsze miałam wrażenie, że dają mi do zrozumienia, iż nie jesteśmy dla siebie stworzone.

Foto: Stella McCartney Stella McCartney POP

Na papierze takie stwierdzenia mogą trącić Nieznośnym Bólem Bycia Sławnym i Bogatym, zapewniam jednak, że podczas rozmowy twarzą w twarz brzmią całkiem wiarygodnie i przekonująco. Stella ma dobre serce, choć czasami potyka się o próg wyższej moralności.

Wie na przykład, że produkcja perfum to od początku do końca, od pozyskiwania składników po opakowanie, niezbyt ekologiczny proces, wzbudzający sprzeciw obrońców przyrody. – Maksymalnie uprościliśmy butelkę, by produkować jak najmniej odpadów, ale nie da się ukryć, że w chwili gdy zaczynasz coś robić, tworzysz ślad ekologiczny.

Wyjaśnia, że nowy zapach to głównie zaawansowana technologicznie biomimikra. Mówiąc prościej, pochodzi z laboratorium, nie z pól, co ma swoje niesłychanie skomplikowane zalety, ale i wady. Wszystko sprowadza się jednak do tego, że Stella stworzyła luksusową markę modową w rodzinnym mieście, choć wszyscy przekonywali ją, że tego nie da się zrobić nawet w Londynie; markę zatrudniającą 500 osób, z czego 250 w stolicy. – To jedna z rzeczy, z których jestem najbardziej dumna – mówi. - Ludzie, których zatrudniamy mogliby pracować na całym świecie, dla najlepszych marek, a jednak wybrali mnie.

Etyczna moda

Ponieważ współwłaścicielem jej firmy jest francuski holding Kering Group, Stella McCartney musi rok w rok przynosić zyski. A to nie takie proste, gdy uparcie odmawia się wykorzystywania w projektach futer i skóry. Stella szacuje, że akcesoria mogłyby przynosić pięciokrotnie wyższy zysk, gdyby odstąpiła od swoich zasad. Ale tego nie zrobi.

Nie zapominajmy o ubraniach, bo Stella sprzedaje ich mnóstwo – choćby dlatego, że zawsze jest o krok przed klientkami, a przy tym zwykle je inspiruje, a nie zniechęca. Na początku lat 90. eleganckim kobietom pracującym zaproponowała interesujące połączenie doskonałego krawiectwa z Savile Row z krótkimi haleczkami i sukienkami w stylu vintage: miękkie/twarde, kobiece/męskie. Działa do dziś.

Wydaje się jednak, że klasyczne blezery, niegdyś będące podstawą jej kolekcji, ostatnimi czasy nieco straciły na popularności. – I bardzo dobrze – przekonuje. – To znak, że kobiety przestały uważać, że muszą ubierać się po męsku. Mogą przyjść do biura w sukience bez obawy, że nagle staną się seksualne. Ludzie tacy jak ja już nie narzucają im w co mają się ubierać i to jest wspaniałe.

Dziś coraz rzadziej inspirują ją trendy, co jak twierdzi byłoby ”groźne”. Koncentruje się raczej na poszukiwaniu sposobów, by tworzyć ubrania, które są bardziej przyjazne środowisku i planecie (płaszcze puchowe z syntetycznym wypełnieniem, a nie prawdziwym puchem; kaszmir tylko z odzysku), a także coraz bardziej różnorodne. – Kieszenie. Uwielbiam kieszenie. Chodzi mi o to, by kobiety wyglądały najlepiej jak to możliwe, przy jak najmniejszym wysiłku – tłumaczy. – Zależy mi na różnorodności i wygodzie. Ubranie ma sprawdzić się w biurze i poza nim. Zawsze testujemy prototypy na sobie. Jeśli nikt z nas nie chce nosić jakiegoś ubrania, nasze klientki też nie będą zainteresowane.

Foto: Getty Images Puchówki zamiast futer, kolekcja Stelli McCartney jesień/zima 2016/17

Stroje dla reprezentacji Wielkiej Brytanii

Stella to bardzo pracowita kobieta. – Miewam takie dni, kiedy to, co zwykle udaje mi się zrównoważyć, wcale się nie równoważy – przyznaje. Jest empatyczna i brzmi zupełnie normalnie, ale zdradzają ją szczegóły. – Nie odprowadziłam rano dzieci do szkoły, bo dziś prezentujemy stroje brytyjskiej reprezentacji olimpijskiej w Rio. Postaram się odebrać dziewczynki po południu.

No tak, stroje reprezentacji Wielkiej Brytanii. Oczywiście, cała ona. Stella to doświadczony gracz, jeśli chodzi o designerskie stroje sportowe. Współpracę z firmą Adidas podjęła 12 lat temu – w wyjątkowo mrocznym okresie dla kobiecego stroju sportowego, kiedy to nosiło się „tandetne buty i koszulki dołączane za darmo do czasopism”.  – Pamiętam, że w tamtych czasach na siłowni unikało się kontaktu wzrokowego. Człowiek nie chciał się pocić, a potem w drodze powrotnej do domu trzeba było uważać, żeby nie wpaść na kogoś znajomego. Tamte stroje w niczym nie przypominały ubrań do noszenia na co dzień.

Foto: Adidas Stella McCartney dla Adidasa

Nie ma wątpliwości, że Stella przyczyniła się do zmiany naszego nastawienia do stroju sportowego, co w pewnym stopniu sprawiło, że coraz więcej kobiet ma ochotę uprawiać sport. Dziś ubrania sportowe są istotnym elementem mody. Ona sama regularnie biega – od szkolnej bramy do biura - i jeździ konno (preferuje styl zachodni i siodła wielkie jak fotel), a przy sprzyjającej pogodzie zajmuje się ogrodnictwem. – Nie grzebię w ziemi w każdy weekend, ale udają mi się ziemniaki, czosnek i cebula.

Rodzina i futra

Gdy tylko nadarza się sposobność, państwo Willis-McCartney (jej mężem jest Alasdhair Willis, dyrektor kreatywny marki Hunter) wskakują do samochodu i uciekają z Notting Hill do domu w hrabstwie Warwickshire, imponującej posiadłości w stylu królowej Anny z aleją drzew (prezent od Toma Forda) i prywatnym lasem (wspólny prezent od innych gości). – To dla nas bardzo ważne, by razem, jako rodzina, posiedzieć czasami w lesie.

Zapewnia, że nie rozmawiają z mężem o pracy. – Nie mamy czasu, bo zaganiamy dzieci to do gimnastyki, to do piłki nożnej.

Nie rozumiem dlaczego podejmuje się aż tylu zadań, być może próbuje udowodnić, że nie jest gorsza od rodziców. Podejrzewam, że napędza ją też zdrowe oburzenie. – Jeśli chodzi o futra, jest wielu projektantów, którym zależy głównie na prowokacji – mówi. - Futra są złe, więc oni specjalnie wykorzystują je w swoich projektach.

- Z tego co wiem, tylko troje z nas nie projektuje futer, więc nie są zbyt punkowi. Po prostu podporządkowują się temu, co robią wszystkie domy mody. Przemysł futrzarski dociera do najmłodszych studentów uczących się projektowania, płacą im, żeby wykorzystywali futra. Ale nawet jeśli nie obchodzą was miliony zwierząt mordowanych na potrzeby mody, wiedzcie, że futra są nietrwałe i nienowoczesne. Każda branża stara się iść do przodu, z wyjątkiem branży modowej.

Ktoś, kto otwarcie, publicznie mówi co naprawdę myśli, to w tej branży rzadkość. Owszem, Stella McCartney ma nieco więcej wolności niż inni projektanci do wynajęcia, ale i jej byłoby w życiu łatwiej, gdyby swoje kontrowersyjne poglądy zachowała dla siebie.

Jeśli nie sprawia już wrażenia, że ukrywa się przed mediami, to prawdopodobnie dlatego, że z wiekiem zyskała autentyczną pewność siebie – nie to odpychające przekonanie, że jest się panem świata, tak charakterystyczne dla dzieci słynnych rodziców, ale poczucie sukcesu wypracowanego własnymi siłami.

Zapewnia, że nie poczuła niepokoju, gdy stuknęła jej czterdziestka. – Żyjemy w społeczeństwie, które boi się zestarzeć. Ale dla mnie alternatywa starości wcale nie jest taka atrakcyjna. Mam przyjaciół sporo ode mnie starszych i sporo młodszych. I to jest wspaniałe, bo możesz uczyć i równocześnie zdobywać wiedzę. Wydaje mi się, że nasze podejście do starości zaczyna się zmieniać – dodaje. Może mieć rację. Demografia to potwierdza, a poza tym przecież doskonale wyczuwa ducha czasu.

Jej styl: jak ubierać się jak Stella

Czerń

Choćby na wybiegach pokazywali najbardziej pstrokate i zdobione ubrania, w prywatnych garderobach projektantów dominuje czerń i granat.

Wysokie obcasy rozwiążą każdy problem odzieżowy

Ostatnio sporo pisze się o rzekomej śmierci szpilek, ale Stella zapewnia, że buty na wysokich obcasach nigdy nie wyjdą z mody. Po prostu zawsze wyglądają elegancko i sprawiają, że w ich towarzystwie większość strojów nabiera elegancji. Wąskie noski i mega wysokie szpilki pozwalają doprecyzować stylizację.

Okrycie wierzchnie narzucone na ramiona

Gdyby przyznawano nagrodę za umiejętne narzucanie okryć wierzchnich na ramiona, Stella byłaby bezkonkurencyjna. Płaszcz czy sweter narzucony na ramiona pozwala wyeksponować zarówno okrycie wierzchnie, jak i ubranie pod spodem.

Nie możesz się zdecydować? Postaw na kolory neutralne

Już pobieżna analiza jej stylu pozwala stwierdzić, że jej ulubione kolory to czarny, granatowy, kremowy, biały, szary i płowy z odcieniem karmelowym; do tego jakiś czerwony akcent. Wzory stosuje oszczędnie. W efekcie styl jest przejrzysty i spójny, a co najważniejsze, wydaje się zupełnie naturalny.

Wzory zwierzęce

Gdy już wprowadza wzór, najczęściej jest to panterka. Buty, torebki, płaszcze i kamizelki w panterkę to jej znak rozpoznawczy. Ograniczenie wzorów do dodatków pozwala uzyskać look wyrafinowany, a jednocześnie zabawny.

Podoba ci się? Włóż to jeszcze raz

Stella pokazała się w czarnym kombinezonie na pokazie Hunter w Londynie we wrześniu ubiegłego roku; w tym samym kombinezonie pokazała się na prezentacji w Los Angeles cztery miesiące później. Fakt, że projektantka z nieograniczonym dostępem do nowości pozwala się sfotografować dwa razy w tym samym stroju podczas ważnych imprez, świadczy o tym, że go bardzo lubi.

Tematy:

Polecamy także:

Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.

 









Wpisz, jak chcesz się przedstawić
lub zaloguj się

Nieprawidłowy email