Dress for success: Olka Kaźmierczak

Jedna z najmłodszych i zdecydowanie najbardziej znanych specjalistek od PR w Polsce. Zwyciężczyni prestiżowego Art&Fashion Festiwal. Kariera Olki Kaźmierczak, autorki bloga  Fashion PR Girl i założycielki platformy dla specjalistów PR mody Fashion PR Talks, rozwija się z prędkością światła. Moda to dla niej jedno ze skutecznych narzędzi w drodze na szczyt.

Foto: Zdjęcia własne VU MAG

Ostatnio na swoim blogu Fashion PR Girl wspomniałaś, że miałaś na głowie każdą fryzurę. Czy znalazłaś już swój styl?

Na pewno przestałam eksperymentować. Jestem dużo bardziej zachowawcza w podejmowaniu decyzji związanych z moim wyglądem. Moje przyjaciółki śmieją się, że Warszawa mnie zmieniła. Twierdzą, że spoważniałam, wydoroślałam i zaczęłam traktować modę bardzo serio. Zgodzę się z nimi. Odkąd upubliczniam swój wizerunek w Internecie dbam o to, by był on spójny, profesjonalny i budził zaufanie. Nie oznacza to, że nie szaleję już z modą. Owszem, kombinuję, ale efektem tych eksperymentów nie jest jak kiedyś ognista rudość na głowie czy złoty kolczyk w pępku.

Foto: Zdjęcia własne VU MAG Dress For Success: Olka Kaźmierczak

Droga do własnego stylu to proces.

Szukanie stylu to spacer po rozżarzonych kamieniach! I jak każde dorastanie, istna droga przez mękę.

Jak w takim razie kształtował się Twój styl?

Przez długi czas chorowałam na modową schizofrenię. Objawiała się ona w łączeniu niepasujących do siebie elementów, przesadzie, jakimś stylu bipolarnym, który raz płakał, a raz śmiał się w głos. Mówiąc obrazowo, jednego dnia robiłam balejaż i tipsy, drugiego byłam skejtem z krokiem spodni w okolicach kolan, by pod koniec tygodnia wyglądać jak sekretarka. Mam taki tajemny folder ze zdjęciami z wycieczki do Paryża. Czarne włosy, krótka grzywka, w poniedziałek niebieska koszula i jeansy, we wtorek sportowa bluza do spódnicy, w środę koszulka z myszką Mickey – przeżywałam te rozdźwięki bardzo długo. Aż wreszcie stopniowo doszłam do tego, co lubię i w czym czuję się po prostu dobrze. W mojej szafie zostały ubrania dla mnie wyjątkowe. Takie, w których mogę sobie zrobić zdjęcie na Instagrama @fashionprgirlpl i nie czuć obciachu.

Foto: Zdjęcia własne VU MAG Dress For Succes: Olka Kaźmierczak

Czy ubiór jest ważny w Twojej pracy?

Bardzo. Istnieje powszechne przekonanie, że niechlujstwo w branży kreatywnej jest okej. Ja uważam, że ta „awangardowa nonszalancja”, czyli brudne paznokcie, tłuste włosy, czapka-worek na głowie i pamiętające wczorajszą imprezę buty to brak szacunku do rozmówcy i potencjalnego partnera do współpracy. Ja zawsze ubieram się tak, żeby mój klient czuł, że traktuję go poważnie. W latach 50. amerykańscy naukowcy badali wpływ stroju na postrzeganie ludzkich kompetencji. Odkryli wtedy, że za człowiekiem przechodzącym na czerwonym świetle w garniturze szło o 3,5 razy więcej osób niż za tym ubranym we flanelową koszulę. Do mnie to przemawia, dlatego ubieram się świadomie. Wygląd jest komunikatem wpływającym na ocenę naszej pracy. I ja w tym temacie jestem kompletną sztywniarą!

Znajoma pracująca w PR-ze mówi, że ubiera się różnie, w zależności od tego, z jakim klientem widzi się danego dnia. Jeden z pracodawców przyjmuje ją w domu. PR-ówka zakłada wtedy wytartą bluzę, żeby nie peszyć. Do tego skarpetki, bo wie, że zdejmie buty. Ubieranie się pod klienta to według Ciebie patent czy ekstremum?

Patent. Dobrze go widać w PR-ze politycznym. Niedawno Ewa Kopacz zamieniła swoją słynną granatową marynarkę na luźniejszą bluzkę, by zjednać sobie wiejski elektorat. Tak się składa, że ja pracuję w modzie, więc w pracy muszę wyglądać nawet bogaciej, niż w życiu codziennym. Ostatnio byłam na spotkaniu z pewną marką akcesoryjną i jej właściciel przyznał, że spodziewał się, że w ręce zamiast torby bez metki z vintage shopu będę nieść Hermesa.

Foto: Zdjęcia własne Style Stalker / VU MAG Dress For Success: Olka Kaźmierczak

Zdarza Ci się podkręcać styl pod klienta?

Jasne! Manipuluję swoim wyglądem. Analizuję moich klientów przed spotkaniem i próbuję poznać ich lepiej. Zdarza mi się zbytnio zasugerować czyimś stylem i przyjść na rozmowę dokładnie w tych samych spodniach, które tego dnia ma na sobie właścicielka marki. Ale ta cała gra odbywa się oczywiście w granicach mojego stylu.

Pracując w branży mody ciągle masz do czynienia z nowymi markami i trendami. Zdarza Ci się ulegać chwilowym fascynacjom?

Szczerze? W afekcie kupuję tylko książki. Moda to dla mnie praca i zjawisko społeczne i oczywiście, lubię ubrania, ale nie jestem ofiarą sezonów spędzającą czas wolny na zakupach. Zawsze długo się zastanawiam, analizuję, w głowie tworzę zestawy z rzeczami, które już mam. Nie lubię mody z krótkim terminem przydatności do spożycia.

Foto: Zdjęcia własne VU MAG Dress For Success: Olka Kaźmierczak

Jak robić PR dla marki, której ubrań nigdy byś nie założyła?

Profesjonalnie. Takie projekty to największe wyzwanie, bo muszę poznać motywacje kobiet, które diametralnie się ode mnie różnią. Ale też mam ten komfort, że nie promuję marek niezgodnych z moją filozofią życia. Czasem patrzę na szowinistyczne kampanie uprzedmiotawiające kobiety i współczuję tym, którzy musieli w ten sposób spełnić wymagania klienta.

Marki coraz częściej reklamują się nie za pomocą kampanii, ale Instagrama czy blogów. Czy Twoim zdaniem to ma sens?

Oczywiście, że ma! Blogerzy to grupa z ogromnym potencjałem, również w kontekście sprzedaży. Choć w Polsce nie istnieją badania na temat wysokości zwrotu z inwestycji w blogera, amerykańskie źródła podają, że inwestycja jednego dolara przynosiła zyski w zależności od branży od $0.64 do nawet $11.33. To jest sporo. Tym bardziej, że blogerzy cieszą się wysokim zaufaniem społecznym, a poza tym są przemiłymi, kreatywnymi i pracowitymi istotami.

Czym kierujesz się kupując ubrania?

Przede wszystkim potrzebą, a także ubraniami, które już mam w szafie. Lubię kupować u polskich marek, noszę projekty moich klientów. Często część rozliczenia za dany miesiąc pobieram w ubraniach. Zdarza mi się też pokochać coś tylko dlatego, że wyprodukowała to moja ulubiona marka. Ważna jest także cena. Kupuję drogie ubrania, ale tylko wtedy, gdy są świetnej jakości lub są nietuzinkowe, wykonane z nietypowej tkaniny bądź skrojone w niestandardowy sposób. Z kolei kiedy jestem w moim rodzinnym mieście, zawsze zaglądam do lumpeksów. Kupuję tam Margielę, Chloe, Pradę, Isabel Marant.

Foto: Zdjęcia własne VU MAG Dress For Success: Olka Kaźmierczak

A jak ubrałaś się na najważniejszą rozmowę w życiu?

Każda rozmowa może być tą najważniejszą w życiu, więc zawsze, kiedy z kimś się spotykam, wyciągam z szafy najlepsze ubrania. Noszę &other stories, ubrania od sławnych projektantów – te z lumpeksu. Z polskich marek Anię Kuczyńską, Joannę Hawrot, Est by es., Borko czy Basic Station.

Z jak ubraną osobą nie chciałabyś pracować?

Nie wyobrażam sobie pracy z niechlujem.

Zakładasz agencję PR. Czy zatrudniając ludzi zwrócisz uwagę na ich styl?

Oczywiście! Ubiór to forma komunikacji, więc na podstawie wyglądu kandydatów będę odczytywać, co mają mi do powiedzenia.

Z kim zamieniłabyś się na szafę?

Z Man Repeller, Chiarą Ferragni – to ze względu na jej autorską linię obuwia, która zawiera elementy logo mojego bloga – oczy. Nie pogardziłabym też szafą Riccardo Tisci – wierzę, że ma w niej całą kolekcję torebek Givenchy, o których marzę!

Tematy:

Polecamy także:

Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.

 









Wpisz, jak chcesz się przedstawić
lub zaloguj się

Komentarze

~Ona : O co chodzi? O czym ta laska pitoli? Stroi się po to, by manipulując robić wrażenie na innych, przez to, by zarabiać kasę, by bardziej stroić się, by manipulować, by zarabiać kasę. A jaki jest sens jej życia? Nakręcanie potrzeby przystrojenia się innych z powodu rozpędzonej własnej chci*y na ubrania? A może by tak pouczyć się fizyki, spojrzeć w niebo, pooddychać i uświadomić sobie, że tak naprawdę te wszystkie ubrania nie mają sensu?
14 wrz 15 00:27 | ocena: 63%
Liczba głosów:8
63%
38%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
~OBfEAT9Nb8 : I don't even know what to say, this made things so much eaeisr!
18 lip 16 09:49
Liczba głosów:0
0%
0%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:

Nieprawidłowy email