7 grzechów głównych, czyli jak nie powinni ubierać się mężczyźni

Polscy mężczyźni wyglądają bardzo dobrze, zwłaszcza ci z dużych miast. Tak przynajmniej twierdzi Michał Kędziora, autor bloga Mr Vintage zwany też „profesorem Miodkiem mody męskiej”. I w zupełności się z nim zgadzamy. Ale każda logicznie uzasadniona teoria musi mieć wyjątki. I niestety ma, dokładnie jest ich siedem. To modowe grzechy główne, które nadal można zaobserwować na polskich ulicach.

Foto: iStock / istock

Moda męska to trudny temat. Coś, co jest antytrendem, może błyskawicznie stać się najmodniejszą rzeczą sezonu, pod warunkiem, że jest noszona przez odpowiedniego trendesttera. Pewni siebie, zadbani mężczyźni są w stanie sprawić, że nawet owiane złą sławą klapki Kubota wyglądają całkiem, całkiem. Wystarczy spojrzeć na wiosenno – letnie kolekcje Marca Jacobsa czy Jil Sander dla mężczyzn. Prezentowane na wybiegach stylizacje, w normalnym życiu, na ulicy w Sztumie czy Krośnie wyglądałyby dość osobliwie. Dla większości postronnych zapewne bardziej przypominałyby modowe grzechy niż hity.

Relatywizm w modzie i estetyce to rzecz, o której koniecznie trzeba pamiętać czytając ten tekst. Większość opisywanych przeze mnie „grzechów” na modelu pokroju Anatola Modzelewskiego wyglądałaby fenomenalnie. Na przeciętnym Kowalskim – niestety nieco gorzej. I pamiętajcie – to subiektywna lista stworzona na podstawie opinii czytelniczek VU, redakcyjnych dyskusji i moich własnych opinii. Mam ogromną nadzieję, że na naszym Facebooku i Instagramie zalejecie nas zdjęciami genialnie ubranych Polaków.

MIŁOŚNIK MAKATEK

Ten grzech, choć w środowisku mody traktowany raczej jako miejska legenda czy stylizacyjne wyzwanie, niestety nadal jest szalenie widoczny na naszych ulicach. Zestaw typu sportowe, mocno zabudowane sandały (lub co gorsza, półbuty z wycięciami, zwane przeze mnie pieszczotliwie „makatkami” – to ukochany model panów po pięćdziesiątce) plus cieliste vel. brudnobeżowe skarpety. Na szczęście młodsi Polacy nie powielają błędów swoich ojców. Oczywiście osobną kategorią są hipsterzy, blogerzy i awangardowi prowokatorzy, którzy noszą takowy zestaw „ironicznie”.

MIEJSKI INDIANA JONES

Uwielbiam facetów, którzy są aktywni, uprawiają sporty, chodzą po górach, wspinają się po ściankach. Wiem też, że chodniki w polskich miastach nie zawsze są idealnie równie, a pogoda, zwłaszcza wiosną i jesienią bywa zmienna. Ale na Boga, chodniki nie są tak nierówne, aby wymagały nieustannego noszenia butów trekingowych, a temperatura nie spada tak gwałtownie, aby zawsze mieć na sobie (za duży) polar jednej z ukochanych outdoorowych marek. Wiem, że peleryna czyni bohatera, ale polar i trapery nie sprawią, że staniesz się poszukiwaczem przygód i łamaczem serc na miarę Indiany Jones’a. Mam świadomość, że mężczyźni wybierając codzienne ubranie czy obuwie kierują się przede wszystkim wygodą. Ale równie wygodne co znienawidzone przeze mnie treki są Timberlandy, Air Maxy czy trampki. A jeśli przez przypadek w tramwaju niedoszły Indiana Jones nadepnie mi na stopę, nie będę musiała od razu pędzić na chirurgię urazową szpitala Uniwersytetu Medycznego.

APOKALIPSA W MARYNARCE

„Czas apokalipsy” Francisa Forda Coppoli kręcono przez 16 miesięcy zamiast 6 tygodni. Jednym z powodów była monstrualna tusza Marlona Brando, który w trakcie zdjęć tył tak szybko, że wymagał nieustannego poszerzania kostiumów. Czasem mam wrażenie, że polscy mężczyźni odziedziczyli po Brando część tych ogromnych marynarek. Za wielkie w ramionach, zbyt obszerne w klatce piersiowej, ze zbyt długimi rękawami. Doceniam fakt, że panowie chcą być eleganccy, że zakładają marynarki, koszule i krawaty. Ale niestety, gdy marynarka jest o trzy rozmiary za duża, cały efekt bierze w łeb. Zamiast Davida Beckhama jest  bohater „Rancza”.

Mam świadomość, że dobrze skrojony, dopasowany do sylwetki garnitur to inwestycja, zwłaszcza jeśli jest szyty na zamówienie. Ceny zaczynają się od 1500 zł u „zwykłego” krawca i od  7000 zł u „niezwykłego” krawca pokroju Tomasza Ossolińskiego. Więc jeśli macie trudną sylwetkę, np. wąską klatkę piersiową przy dużym wzroście i długich rękach, a wydanie dwóch średnich krajowych na garnitur nie wchodzi w grę, możecie uciec się do poprawek krawieckich. Zatem, kupujemy garnitur, który ma rękawy odpowiedniej długości (np. w H&M, cena marynarki i spodni to ok. 800 zł, garnitur marki Bytom to ok. 1600 zł), następnie maszerujemy z nim do krawca i dopasowujemy do sylwetki. Oczywiście możliwość wprowadzenia przeróbek jest ograniczona, ale jeśli dysproporcje sylwetki nie są ogromne, można spróbować. Cena takiej poprawki zaczyna się od 150 zł (w zależności od miejsca, miasta i renomy krawca).

SŁONECZNY PATROL NA ULICY

Foto: East News / East News

Krótkie szorty, które bardziej nadają się na plażę i klapki rodem z pływalni. Redakcja VU jest zgodna – to jeden z największych „antytrendów” i rzecz, która najbardziej nas denerwuje. Przede wszystkim dlatego, że winnymi tego grzechu są najczęściej młodzi mężczyźni, którzy przy odrobinie wysiłku mogliby wyglądać genialnie! Czemu więc, zamiast bermudów wybierają kąpielówki? Nie wiem. Może chodzi o nostalgię za latami dziewięćdziesiątymi, gdy większość z nas po szkole wlepiała oczy w ekran telewizora i podziwiała Davida Hasselhoffa w „Słonecznym patrolu”, marząc by podobnie jak on przemierzać kalifornijskie plaże w pomarańczowych spodenkach? A może to próba „zaklinania rzeczywistości” czy też przykład myślenia magicznego, np. jeśli ubiorę się jak surfer z Australii, Marszałkowska zmieni się w Bondi Beach, a ja ze studenta geodezji przekształcę się w Chrisa Hemswortha. Panowie, to tak nie działa.

PIPI POŃCZOSZANEK

Foto: East News / East News

Jako mieszkanka warszawskiego Grochowa zawsze będę miała sentyment do stylu kibiców piłki nożnej. To nieodłączny element praskiej (i nie tylko) estetyki i w pełni go doceniam. Choć gdybym mogła, zaproponowałabym fanom Legii, Widzewa czy Zawiszy wprowadzenie jednej, niewielkiej modyfikacji w uniformie prawdziwego kibica. Chodzi o długość skarpetek i stopień ich naciągnięcia. Mam świadomość, że logo Nike czy Adidasa to znaki towarowe na tyle rozpoznawalne, że należy im się szacunek. Zdecydowanie lepiej wyglądają wyeksponowane w pełnej krasie niż zwinięte, czy schowane w bucie. Ale białe bawełniane skarpetki podciągnięte niemal pod kolana, noszone do obowiązkowych szortów z poprzedniego punktu i sportowych butów niestety nie wyglądają najlepiej. Ich posiadacza można wręcz posądzić o nuworyszowską potrzebę pochwalenia się markowym gadżetem. A przecież wiemy, że czego jak czego, ale skarpet frote sportowej marki nie brakuje w szafach i szufladach naszych kibiców. Więc może nie trzeba ich naciągać niczym Pipi Pończoszanka?

GAJOWY MARUCHA

Wysyp stylówy na gajowego Maruchę (postać ze słuchowiska radiowej Trójki „Kocham pana, panie Sułku”) już za chwilę. W majowy weekend każdy szanujący się operator grilla przywdziewa koszulę z krótkim rękawem, najlepiej przydużą i najlepiej w kratę. Jako że wdzianko to jest komfortowe dość szybko z grillowego pleneru przenosi się do miasta, do biura, do kościoła. Obszerna koszula z krótkim rękawem, do tego krawat i za duża marynarka. Oto gotowa stylizacja z letniego wesela. A przecież każdy stylista, od Krzysztofa Łoszewskiego po Tomka Jacykowa powie, że w szafie eleganckiego mężczyzny nie ma miejsca na koszule inne, niż z długim rękawem. Gdy jest gorąco, rękaw podwijamy, wzorując się na włoskich playboyach, albo bardziej swojsko – na rzeźnikach. „Będzie o niebo lepiej niż w koszuli z krótkim rękawem”, gwarantuje nasza stylistka, Dagmara.

Foto: istock

NIE WSZYSTKO ZŁOTO

Na koniec zostawiamy sobie najbardziej znienawidzony (również przez czytelniczki VU, które dały wyraz swoim uczuciom na naszym fanpejdżu) antytrend:  męska biżuteria, którą można by zabić. Sygnety wielkości pięści, łańcuchy niczym skradzione z motocykla Suzuki Hayabusa, bransolety jak kajdany na galerach. Słowem: biżuteria maxi. Panowie, lubimy gdy o siebie dbacie. Fajnie, że wiecie jak ważne w stylizacji są odpowiednie akcesoria. I wierzymy, że przy odrobinie chęci nauczycie się starej zasady Coco Chanel, aby przed wyjściem z domu zdjąć jeden dodatek . A może cztery? Pasek z wielką klamrą w kształcie smoka, koszula z motywem smoka, wisior ze smoczą głową i smok na pasku zegarka wprawdzie pokazuje, że zasługujecie na miano prezesa fanklubu „Gry o tron”, ale o ile nie traficie na potencjalną Khaleesi, każda inna kobieta może uciec z krzykiem.

Tematy:

Nieprawidłowy email